Dziś jest 15.10.2019

Imieniny obchodzą Jadwiga, Teresa, Zorian, Brunon

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Czym pachnie Kanada?

Autor: Anna Matelska

Data publikacji: 07.07.2011 14:01

Liczba odwiedzin: 4303

Tagi: ameryka północna, kanada, toronto, niagara, quebec, montreal, relacje, anna matelska

Pamiętam to jak dziś. Siedemnaście lat, pstro w głowie. Gorące, szalone wakacje. Lecę z przyjaciółką i jej mamą do Kanady na zaproszenie ich rodziny. Za nami długie tygodnie przygotowań i oczekiwań, starań o wizy, które dziś już nie są wymagane. W końcu się udało i lecimy. Ponad skrzydłami samolotu czyste, lodowato błękitne niebo, a poniżej oszałamiające widoki – kłębiaste pasma chmur i ostre, poszarpane linie ośnieżonych stoków Grenlandii.

Toronto
Toronto. Fot. Ana Paula Prada

– Ale jak to burza? Burza?! Gdzie ten steward z drinkami? – mama Gośki jest już mocno zdenerwowana. Panicznie boi się latać samolotem, a ta podróż trwa od kilku godzin i czeka nas jeszcze drugie tyle. Za nami turbulencje i omijanie burzy, która zmusiła pilota do lekkiej zmiany trasy, dlatego lecimy nad Grenlandią. Gośki rodzicielka zamawia colę z wódką, a my przyklejone do szyb owalnych okienek chłoniemy widoki.

Zielony kraj? Nic podobnego! Wbrew swojej nazwie, Grenlandia z lotu ptaka jest raczej niebiesko-biała. Dominuje polarny krajobraz gór i skał, pokrytych czapami śniegu przy fiordowym wybrzeżu, kontrastujących pięknie z granatowym oceanem. Nie jestem miłośniczką zimowych pejzaży, trzeba jednak przyznać, że w kole podbiegunowym zima wygląda zupełnie inaczej, zachwyca swoją dzikością i surowością.

Widok Grenlandii był najpiękniejszym, jaki udało nam się dostrzec z samolotu. Później wlecieliśmy w tak gęste pasma chmur, że ziemię kanadyjską udało się zobaczyć dopiero wtedy, gdy już zbliżaliśmy się do Toronto. Mama Gośki odetchnęła z ulgą, kiedy szykowaliśmy się do lądowania, a my, ciekawe świata licealistki byłyśmy gotowe na odkrywanie kanadyjskiej ziemi.

Więcej niż stolica

Toronto jest największym miastem Kanady, jej stolicą gospodarczą i kulturalną. Nie jest wbrew pozorom stolicą administracyjną, ale przebywając w Toronto, nie mamy wątpliwości, że to tu bije prawdziwe serce kraju, nie zaś w niepozornej Ottawie. Co istotne, serce to nie jest bynajmniej na wskroś kanadyjskie. Toronto to najbardziej wieloetniczne miasto świata, co zostało potwierdzone oficjalnym tytułem nadanym mu przez ONZ w 2001 roku. Miasto zamieszkuje około 150 różnych grup etnicznych, ponad 50% jego mieszkańców stanowią imigranci. Dewiza Toronto brzmi: Diversity Our Strenght (Różnorodność Naszą Siłą) i odzwierciedla specyficzny charakter całej Kanady, która Multiculturalism ma zapisany w konstytucji. Kanadyjczycy nierozerwalnie łączą tę wielokulturowość ze swoim dziedzictwem narodowym.

Płyniemy z Gośką statkiem wycieczkowym po jeziorze Ontario, nad którym leży Toronto. Za sobą mamy sielankowe popołudnie na Toronto Islands – turystycznie zagospodarowanych wyspach, na których można opalać się i relaksować do woli. Podziwiamy nowoczesną panoramę miasta z charakterystyczną CN Tower wystrzeliwującą w czyste niebo. Smukła, betonowa wieża transmisyjna o wysokości 553 metrów jest chyba główną atrakcją miasta.

Wjeżdżamy na nią jeszcze tego samego dnia i pstrykamy dziesiątki zdjęć. Toronto wydaje się z góry całkiem niebrzydkie. Nie jest typową metropolią, brudną i zatłoczoną, pokrytą grubą warstwą smogu. Poza ścisłym centrum dominują schludne osiedla domków jednorodzinnych, połączone zadbanymi drogami i poprzecinane licznymi parkami i skwerami. Nie bez powodu władze Toronto uważają je za najbardziej zieloną metropolię świata. Tereny zielone stanowią tu bowiem prawie 1⁄5 powierzchni, a zajmujący 5 tysięcy hektarów Rouge Valley Park to największy na świecie park znajdujący się w granicach miasta.

Samo centrum również nie odrzuca. Jesteśmy co prawda z Gośką lekko przytłoczone futurystyczną architekturą, gdy wędrujemy po Downtown i zadzieramy głowy, by dostrzec czubki szklanych biurowców. Takich drapaczy chmur nie widziałyśmy w Warszawie, nie mówiąc nawet o rodzimym Gdańsku. Trzeba jednak przyznać, że centrum zostało zaprojektowane z głową, jest ładne i eleganckie.

Mimo to, miasto mi się nie podoba. Nie zachwyciło mnie wtedy, choć byłam młodziutka i głodna wrażeń i nie zachwyca dziś, gdy przeglądam zdjęcia. Zabrakło mi w nim tego, co odnajdujemy w metropoliach europejskich – odrobiny historii, sztuki w rozumieniu klasycznym, a nie nowoczesnym, jakiejkolwiek starówki czy choćby pojedynczych zabytków. Cóż, wielkie miasta Ameryki Północnej mają krótką historię, co skutkuje właśnie taką specyfiką.

Zapada już zmierzch, kiedy przyjeżdża po nas ciocia Gośki i zabiera do domu. Rodzina mojej przyjaciółki mieszka na obrzeżach Toronto, w rejonie, gdzie Polonia jest wyjątkowo liczna. Nieoficjalnie ocenia się, że z 2,5 miliona mieszkańców miasta około 300 tysięcy stanowią Polacy. Mają oni swoje osiedla, kościoły i szkoły weekendowe, obracają się często we własnym, wąskim kręgu. W praktyce można mieszkać za oceanem przez 10 lat, kontaktować się jednak głównie z Polakami i ledwie kojarzyć podstawowe słowa po angielsku!

Wielka woda i Kaszuby

– Jedziemy na wycieczkę – oznajmiła ciocia mojej przyjaciółki pewnego ranka, gdy przeciągałyśmy się sennie po imprezowej nocy spędzonej z Gośki kuzynami. By wejść do klubu w Kanadzie wymagana jest pełnoletniość, ale wszystkie domowe imprezy stoją przed nami otworem.

Wyruszyłyśmy więc, by zobaczyć wodospad, który nie jest co prawda najwyższy na świecie, ale można śmiało przypuszczać, że jest najpopularniejszym i gwarantuje wyjątkowo efektowne widoki. Podróż nie była długa, bo 125 kilometrów kanadyjską autostradą to trochę ponad godzinka drogi.

Wodospad Niagara rozdziela się na dwie części, z których jedna znajduje się na terytorium USA, druga zaś w Kanadzie. Kanadyjska część uchodzi za bardziej atrakcyjną – ja nie mam porównania, ale przyznaję, że to, co widziałam, zaparło mi dech w piersi. Szerokie, wysokie na 50 metrów kaskady wody spadają do rzeki Niagara z potężnym hukiem, a chodząc wokół wodospadu przy barierce, jest się przy nim tak blisko, że krople wody ochlapują ubranie.

Godzinę później jesteśmy już zresztą z Gośką przemoczone do suchej nitki, bo zdecydowałyśmy się na rejs turystycznym stateczkiem Maid of the Mist, który podpływa tuż do wodospadu i nie pomagają nawet rozdane nam peleryny przeciwdeszczowe. Jest to atrakcja, z której warto skorzystać. Generalnie nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Niagara to jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie, choć może po prostu mało jeszcze widziałam.

Okazja do ponownego obcowania z naturą nadeszła całkiem prędko – tym razem ciocia stwierdziła, że jedziemy na 3 dni na Kaszuby.
– Ale jak to na Kaszuby? – nie dowierzałam.
– Normalnie, Kaszuby. Jeziora, lasy, polscy urlopowicze – ciocia Gośki wyjaśniła nam, że rejon zwany w ten sposób przypomina mieszkającym w Ameryce Północnej Polakom ich rodzime tereny, jest więc wśród tutejszej Polonii bardzo popularny.

Znów jedziemy autostradą, a ja rozmyślam. Mijamy lasy, tereny bardzo słabo zaludnione, które chyba trochę bardziej korespondują z wyobrażeniem, jakie miałam wcześniej o tym kraju, gdy słysząc Kanada, myślałam o tajdze i o lodowcach. Lodowców niestety nie widziałam, ale gęste lasy ciągnące się kilometrami robią wrażenie.

Kanada ma co prawda gęstość zaludnienia wynoszącą około 3 osób na kilometr kwadratowy (podczas gdy w Polsce liczba ta wynosi 120), jednak owi mieszkańcy żyją głównie w zwartych skupiskach – dużych miastach i w ich obrębie funkcjonują. Przeciętny Kanadyjczyk nie obcuje prawie wcale z tą dziką, piękną przyrodą, którą może znaleźć w swojej ojczyźnie. Może dlatego po 3 tygodniach spędzonych w Toronto nie poznałam tej „Kanady żywicą pachnącej”, o której pisał Arkady Fiedler.

W miejscu, które na oficjalnych mapach Kanady widnieje jako Kaszuby, można trochę tę przyrodę poczuć. Rzeczywiście, region jest bardzo malowniczy, a swojskie domki kempingowe położone nad jeziorami zamieszkują prawie sami Polacy, albo osoby o polskich korzeniach. Infrastruktura turystyczna ograniczona jest do minimum, ale przy odrobinie szczęścia można załapać się na pływanie kajakiem czy rowerem wodnym. Przede wszystkim jednak warto po prostu przejrzeć się w krystalicznie czystej wodzie i poleżeć na piasku, wdychając zapach drzew iglastych. Relaks gwarantowany.

Po francusku

Po odwiedzeniu kanadyjskiej mini Polski przyszedł czas na kanadyjską Francję, czyli prowincję Quebec, do której również zawiozła nas niezastąpiona ciocia Gośki. O Quebecu nie można już powiedzieć, że jest mini, bo jego powierzchnia wynosząca ponad półtora miliona kilometrów kwadratowych (to prawie trzy Francje!) czyni go największą prowincją w Kanadzie. Jednocześnie jest to prowincja niemal całkowicie frankofońska. To Francuzi zasiedlili te tereny w XVI i XVII wieku i dziś większość mieszkańców Quebecu nie mówi wcale po angielsku, albo zna go bardzo słabo.

Spacerujemy ulicami Montrealu – największego miasta prowincji, portu morskiego położonego nad Rzeką Świętego Wawrzyńca. Czujemy się tam dużo lepiej niż w zamerykanizowanym Toronto. Montreal różni się od stolicy Kanady kolonialną architekturą i klimatem, przypominającym dużo bardziej europejskie metropolie. Budowle, jak dziewiętnastowieczny Pałac Sprawiedliwości mogłyby równie dobrze znajdować się gdzieś w Paryżu albo Londynie.

Przede wszystkim jednak jest to la ville aux cent clochers – miasto stu dzwonnic. Jak napisał Mark Twain, w Montrealu „nie ma jak rzucić cegłą, żeby nie trafić w kościelne okno”. Faktycznie, kościołów tutaj bez liku, na czele z neogotycką Bazyliką Notre-Dame i Oratorium św. Józefa – największym kościołem w Kanadzie, którego kopuła ustępuje tylko kopule Bazyliki św. Piotra w Rzymie. Jeśli więc ktoś lubi architekturę sakralną, w Montrealu na pewno znajdzie coś dla siebie.

W samym śródmieściu nie brak co prawda wieżowców, ale to dzięki tej starej, portowej części miasta z brukowanymi uliczkami, wąskimi kamienicami, kawiarenkami i wspomnianymi świątyniami, Montreal robi bardzo przyjazne wrażenie. Słyszany na ulicy co rusz język francuski doskonale uzupełnia malowniczy obraz miasta.

Powrót do Toronto uświadamia mi jeszcze dobitniej, że amerykańskie miasta nie są dla mnie. Zbyt silne są tam wpływy Mc Donald’sa i innych „pereł zachodniej cywilizacji”. Zbyt wielu ludzi tłoczy się w tamtejszym metrze i za wysokie są jak dla mnie szklane drapacze chmur. Kiedyś polecę do USA, z czystej ciekawości, ale już teraz wiem, że nie chciałabym tam mieszkać. Kiedyś na pewno wrócę też do Kanady, by zwiedzać inne jej rejony i szukać zapachu żywicy.

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • Następna »

Komentarze (3)

  • 11.03.17, 07:34

    Komentarz usunięty

  • 11.03.17, 02:37

    Komentarz usunięty

  • 10.03.17, 12:22

    Komentarz usunięty


Zamknij

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 2897

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 2945

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 8022

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4577

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 5391

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 4745

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 4680

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 3757

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 3310

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 3255

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 3308

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 2793

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 11186

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 17171

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3677

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 18616

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze