Dziś jest 01.10.2022

Imieniny obchodzą Danuta, Remigiusz, Roman, Benigna

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Indonezja – wszystkimi zmysłami

Autor: Aleksandra Czyż

Data publikacji: 15.10.2012 21:42

Liczba odwiedzin: 3801

Tagi: azja, indonezja, kuchnia, relacje, podróżnicze hardkory, turystyka kulinarna, kuchnia główna, kuchnia relacje z podróży

Byłam w kraju, gdzie jedzenie jest tak ważne dla ludzi, jak oddychanie. Albo bardziej. Rozgrywają się tu codziennie mistyczne celebracje godne wytłaczanych aksamitem salonów. Zamiast tego jest mata rozłożona na chodniku i talerz, zmywany pospiesznie w misce z lodowatą wodą i podawany kolejnym głodnym gościom. Jest oszałamiająco, bo Indonezję smakuje się wszystkimi zmysłami. Inaczej nie sposób.

Wzrok

Niewielkie miasto na południu Jawy. Do wschodu słońca ciągle mnóstwo czasu – idę na lokalny targ. Jest pełno ludzi, tych sprzedających i kupujących. Wszyscy już pracują. Niektórzy sprzedawcy, żeby zająć odpowiednio dogodne miejsca, spędzają całe noce, pilnując swojego kawałka placu. Śpią wśród stert skrzynek z warzywami, koszów ryb, świeżo sfermentowanej soi.

Czwarta rano – jest gwarnie i kolorowo. Przysiadam się na chwilę do kobiety usadowionej wśród słodyczy: wszystkie bardzo indonezyjskie – chrupiące i smażone w głębokim tłuszczu. Są onde-onde: kuleczki słodkiego ciasta wypełnione miazgą z orzeszków ziemnych i otoczone ziarnami sezamu, tęczowe galaretki zrobione z ryżowego kleiku i gorengasy – panierowane i smażone kawałki bananów (pisang goreng), chleba (roti goreng) czy słodkich ziemniaków (kasawa goreng). Te ostatnie znane jako zabójcy talii i doskonali towarzysze całodziennych wypraw na dzikie szlaki. Indonezyjczycy nie traktują jednak tego rodzaju pozycji jak posiłku, a jedynie jako przekąski między kolejnymi daniami. Funkcjonuje nawet powiedzenie, że „dopóki nie zjesz ryżu (nasi), to właściwie wcale nie jadłeś”.

Zostawiając słodycze w spokoju, kręcę się po placu. Oczy kuszone są coraz to nowymi obrazkami. Nieco na uboczu rozkłada swój stolik rzeźnik, błyskając wielkim nożem i sprawnie dzieląc mięso. Zatrzymuję się w pół kroku – na blacie leży, ogromny, zakrwawiony mózg. – To nie dla ciebie – uprzedza mnie sprzedawca – dla mężczyzn. Dowiaduję się, że koźlęcy mózg przysmaża się na patelni, następnie gotuje w kotle i znowu smaży. Danie znane w Indonezji jako otak kambing, przyrządzane wedle określonej receptury, jest postrzegane jako zastrzyk siły i seksualnej witalności, cieszy się sporym powodzeniem i dobrze smakuje.

Wierzę na słowo i przemieszczam w kierunku sektora z owocami – istnej fuzji kształtów i kolorów. Biorę do ręki różową bulwę o kształcie trochę szyszki, a trochę zwiniętego tulipana. Buah naga, czyli smoczy owoc, pod jaskrawą skórą kryje biały miąższ w czarne kropki, a smakuje jak kiwi. Jest tak bajkowy, że trzymając go w dłoni, niemal oczekuję pojawienia się różowego elfa albo wróżki. Zamiast tego – jak spod ziemi wyrasta sprzedawca obwieszony gałązkami pieczonych orzeszków ziemnych (kacang tanah), jeszcze gorących i przyrumienionych. Biorę więc garść...

Słodycze - Manisan
 
Słodycze - Manisan
fot. Aleksandra Czyż

Słuch

Wyglądam za okno i po raz kolejny stwierdzam, że tak właśnie wygląda królestwo konformistów. W Indonezji nigdy nie musisz szukać jedzenia, to jedzenie znajduje ciebie. Do mistrzostwa rozwinęła się tutaj instytucja trójnogich restauracji (kaki tiga), czyli wędrownych sprzedawców gorących posiłków. Idą ci staruszkowie niespiesznie, pchając swoje wózki z dymiącymi pokrywami. Menu trzeba się nauczyć: drewniana kołatka obwieszcza soto ayam – dosłownie „zupę z kurczaka”, w praktyce gotowaną na bulionie, pożywną mieszaninę wszystkiego: od ryżu, poprzez makaron, jajka, aż po świeże warzywa, z symbolicznym akcentem kurczaka w postaci posypki.

Z kolei rytmiczne uderzenia metalowej łyżki o pokrywę to zapowiedź bakso czyli zupy z kulkami "mięsa". Jak to w Indonezji, "mięso" i tu jest tak naprawdę mieszanką mięsa wołowego, kurczaka czy ryby z mąką z tapioki i przyprawami, a smakiem przypomina trochę polskie pulpety. Całości dopełniają: bulion, kawałki smażonego tofu (sera produkowanego ze sfermentowanej soi) oraz chiński makaron, uwaga: najczęściej w niebieskim kolorze, zgodnie z zasadą, że jak coś jest kolorowe, to lepiej się prezentuje.

Sprzedawcy bakso są jak nieustraszeni stróże kulinarnego porządku, docierają wszędzie. Jeżeli na oddalonej plaży, w środku pola czy drodze na wulkan zamajaczy kształt wędrownej budki z jedzeniem, będzie to pewnie bakso, które za każdym razem smakuje prawie tak samo. I dobrze, bo nawet w najbardziej egzotycznej rzeczywistości warto jest mieć jakieś stałe punkty...

Misz Masz – wersja studencka
 
Misz Masz – wersja studencka
fot. Aleksandra Czyż

Węch

Magrib, czyli zachód słońca zwiastuje Indonezyjczykom dwie rzeczy: tym, którzy wierzą w Allaha przypomina o wieczornej modlitwie, wszystkim – że zbliża się czas kolacji. To moja ulubiona pora, kiedy dzień niepostrzeżenie miesza się z nocą (tutaj zmrok zapada wcześnie, bo już około siódmej, przez cały rok), a ludzie wychodzą z domów – do ludzi. Idę wzdłuż głównej ulicy. Powietrze pachnie przysmażanym na oleju czosnkiem, chili, korzennym sosem. Równie dobrze mogłabym przewiązać oczy szarfą i zaufać aromatom.

Uliczne jedzenie jest proste i pyszne. Nabite na małe patyczki kawałki mięsa są grillowane w ciemnej sojowej marynacie i podawane jako sate, z dodatkiem ucieranego z orzechów ziemnych sosu, chili i drobno posiekanej szalotki. W ogromnym woku duszą się warzywa, przetykane makaronem i świeżymi ziołami, podlewane przygotowanym płynem. „Z czego zrobiłeś ten sos?” – pytam chłopaka skupionego na krojeniu pomidorów. Jest chyba młodszy ode mnie, w koszulce z Iron Maiden.

Sos pachnie limonką, papryczkami, imbirem i jeszcze CZYMŚ, czego nie jestem w stanie odgadnąć. „Na pewno będzie ci smakować! Przyjdź jutro” – odpowiada z uśmiechem, podając mi sporą porcję cap cay, opakowaną w szary papier. Na prawdziwie głodnych czeka zaś nasi goreng: smażony ryż z dodatkami. Można w nim znaleźć posiekane liście sawi (rośliny trochę podobnej do szpinaku), kawałki mięsa i sadzone jajko. I choć najsilniejszy aromat tworzą tutaj czosnek + chili, ilu kucharzy, tyle receptur. W efekcie, w zależności od regionu czy wyspy serwuje się różne odsłony nasi goreng.

Zamykając, warto wspomnieć jeszcze jednego bohatera. Durian – prawdziwy król śmierdziuchów i narodowa duma Indonezyjczyków. Jest to dużych rozmiarów owoc, o jasnozielonej twardej skórze pokrytej niewielkimi kolcami i półpłynnym, kleistym wnętrzu. Podobno duriana albo się kocha, albo nienawidzi.

Potwierdzam, bo wspomnienia kolejnych starć z żółtym budyniowo – włóknistym miąższem, roztaczającym silne zapachy trochę jak połączenie gotowanej cebuli z szatnią w siłowni, napełniają mnie głęboką traumą. Natomiast częstowana durianem, próbuję go dość dzielnie ku uciesze znajomych, starając się odpędzić uparcie dźwięczące w głowie hasło – „jesteś tym, co jesz”...

Durian
 
Durian
fot. Aleksandra Czyż



Dotyk

Najpierw oddzielam niewielką porcję z kleistego stosu, delikatnie ugniatam, przyciskając do powierzchni talerza, wreszcie manewrując palcami tworzę okrągły kształt, moczę w sosie... i zjadam. O ile wcześniej ryż nie wyląduje na stole albo moich kolanach. Bo jedzenie przy użyciu rąk to sztuka, której trzeba się nauczyć. „Ale śmiesznie jesz!” – słyszę miliony razy, mimo osobistego wrażenia, że przecież idzie mi coraz lepiej i prawie już nic nie gubię po drodze. W tradycyjnych ulicznych knajpkach zwykle nie podaje się sztućców, wyjątek stanowi łyżka do zupy i do nakładania sambalu (pikantnego sosu chili). Jedzenie jest serwowane na talerzach lub w niewielkich wiklinowych koszyczkach.

Mój ulubiony sposób wykorzystuje jako naczynia liście bananowca, same delikatnie pachnące słodko-żywicznie. Wraz z potrawą otrzymuje się niewielką miseczkę, napełnioną zimną wodą z dodatkiem soku z cytryny. Dzięki temu oczyszcza się trochę dłonie przed posiłkiem, choć obcokrajowcy czasem tę wodę wypijają, wywołując powszechną radość. Jest coś fascynującego w poznawaniu jedzenia dotykiem, w oswajaniu kształtu i sprawdzaniu tekstury, kiedy zmysł poznawczy pozostaje w stanie permanentnego pobudzenia.

Czasem bywa nieco strasznie, np. gdy jedząc rujak cingur – warzywną, pikantną sałatkę, trafiam na kwadratowe żelki, które smakują jak zimne nóżki, a okazują się zrobione z uprzednio gotowanego krowiego pyska. Albo zaskakująco – gdy przez cały wieczór beztrosko podgryzam chrupiące pałeczki, przypominające panierowane paluszki, o lekko słonawym smaku, a następnego ranka czytam, że usus goreng to po prostu oczyszczone wołowe jelita, smażone w głębokim oleju.

I ja z każdym takim odkryciem czuję się swobodniej, bo ten świat dotykany traci gdzieś po drodze kolejne warstwy obcości...

Słodycze - Manisan
 
Słodycze - Manisan
fot. Aleksandra Czyż

Smak

Indonezja smakuje za każdym razem inaczej. Przegryzioną na próbę papryczką chili, która pali w język i napełnia oczy prawdziwymi łzami. Ziarenkami kawy wysypanymi z woreczka, a potem mielonymi z cukrem i kawałkami imbiru. Dojrzałym mango, tak słodkim i bezwstydnie oblepiającym policzki gęstym syropem, że oblizywanie się przychodzi nieświadomie. I jeszcze: durianem, świeżymi krewetkami i kokosowym sokiem. Smakuje wszystkim, na co mamy ochotę albo co dopiero odkrywamy – zachłannie i do końca.

Dla mnie istota smaku Indonezji leży w ulicznej kulturze jedzenia, pełnej małych knajpek, skwierczących woków, kolorowych mat rozkładanych wprost na chodniku i oliwnych lampek, które po zmroku odczarowują oblicze nawet najbrzydszej ulicy. Wchodzę do tej rzeczywistości przypadkowych rozmów, rubasznych żartów, gitarowej muzyki i jakoś wcale mi nie jest samotnie. Ulica żyje, pulsuje esencją autentycznej ludzkiej wspólnoty i jest otwarta dla każdego, kto tylko ma odwagę ją poznać.

Tradycyjny targ
 
Tradycyjny targ
fot. Aleksandra Czyż

Komentarze (1)

  • Rita (gość)

    Rita (gość)

    12.02.13, 09:49

    Malezja też jest niezwykła: http://jedzjedz.pl/gallery/show/7/malezjarajdlasm

    Zgłoś


Zamknij

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 4405

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 4218

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 10313

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 5663

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 6943

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 6483

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 6268

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 4767

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 5024

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 4327

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 4605

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 3675

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 20082

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 36901

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 4912

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 56083

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze