Dziś jest 20.03.2019

Imieniny obchodzą Klaudia, Cyriaka, Aleksander, Ambroży

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Kenijskie okna 2007/2008

Autor: Adam Lukas

Data publikacji: 15.06.2011 15:43

Liczba odwiedzin: 4663

Tagi: afryka, kenia, mombasa, nairobi, park narodowy tsavo, relacje, adam lukas

Daleko. Na pewno gorąco i pełno Murzynów. Ocean Indyjski. Palmy. Małpy. Plaże i muszelki. Śniegi Kilimandżaro. Biała Masajka. Żyrafy. Słonie. Lwy. Nairobi.

Kenia
Dzieciaki w masajskiej wiosce. Fot. Adam Lukas

Grudzień. W kraju brzydka, brudna zima. Spodziewając się afrykańskiej fali gorąca, dobrałem odpowiedni zestaw ubrań. To, że jest to ubiór mniej więcej słuszny mogło się wydawać jeszcze w samolocie. Po wyjściu z rękawa lotniska ciśnienie błyskawicznie osiągnęło wynik zbliżony do 230/110 mm Hg, co automatycznie wyzwoliło panikę. Momentalnie wszyscy pasażerowie rejsu Warszawa – Mombasa z międzylądowaniem w Szarm el-Szejk upodobnili się do siebie, pijąc łapczywie resztki wody. Jęki, sapanie, wachlowanie biletami swoich już czerwonych, choć jeszcze nie opalanych twarzy.

Sala przylotów sprawiała wrażenie wielkiej szklarni. Byłem przekonany, że na całym lotnisku siadła klimatyzacja. Zostałem sprowadzony na ziemię, gdy okazało się, że te zadziwiająco czyste szyby są po prostu ich brakiem. Gorące powietrze przez cały czas trwania odprawy nawet nie drgnęło. Niejeden właściciel nieszczęsnego głosiku głośno dzielił się obawą, że jeśli tutaj będzie tak cały czas, a teraz i tak jest przecież noc, to tu wszyscy wykitujemy na zawał.

Okno zajęte

Na dzień dobry, a raczej na dobrą hotelową noc okazało się, że tym razem klimatyzacja naprawdę nie działa. Było już późno, więc zdecydowaliśmy się pielęgnować naszą cierpliwość i wstrzymać do rana z poszukiwaniami odpowiedniego fachowca. W międzyczasie postanowiliśmy otworzyć okno. Przecież głęboka noc. Przecież dziesięć metrów od oceanu. Zaledwie pół minuty wystarczyło, by wykazać naiwność tej myśli. Masa gorącego powietrza momentalnie wpadła do środka. Bez szans na spoczynek. W dalszym ciągu próbując każdej z możliwych chałupniczych opcji ochłody, postanowiliśmy otworzyć okienko w łazience, które znajdowało się od strony ogrodu. Niestety było już zajęte przez średniej wielkości przezroczystą jaszczurkę (a wtedy to jeszcze była zupełna nowość).

Okno na kontynent

Nie jest to właściwe słowo. Jest raczej określeniem fatalnym. A już zwłaszcza w okresie świąteczno-noworocznym, kiedy stosunek temperatury do wilgotności skłania do przypuszczenia, że taki właśnie klimat panował w Edenie. Chyba nieprzypadkowo „Grzech pierworodny” Hugo van der Goesa posiada niemalże identyczną barwę, którą można zaobserwować nad kenijskim wybrzeżem.

Boże Narodzenie
 
Boże Narodzenie
fot. Adam Lukas

Różnorodny, cowieczorny program artystyczny. Małpy chodzące po balkonach i między leżakami – jak koty. Nurkowanie nad rafą koralowa, do której warto dotrzeć dłubanymi pirogami, dostarczającymi ciekawych wrażeń już przy lekkim wietrzyku. Drinki, których zazwyczaj jednym z członów był sunset albo sunrise. Na przebudzenie aerobik w basenie przy wtórze kolęd i nieśmiertelnych „Jambo Bwana” i „Pole Pole”. Zagajnik baobabów, które rzeczywiście trudno objąć nawet okiem. Przeprawa promowa Likoni, która nieodparcie przywodziła na myśl świat znany z utworów Marka Twaina. Gwarny, bogaty i kolorowy targ miejski, na którego hali mięsnej – idę o zakład – gdyby pojawił się przypadkiem europejski urzędnik sanepidu, musiałby w taczce przywieźć blankiety mandatowe, wyroki sądowe, plomby i resztę swojego ekwipunku.

Bez znaczenia byłby oczywiście fakt, że odbywający się handel i rzesza klientów, to wystarczająca rekomendacja tego miejsca. Kolonialna zabudowa Mombasy, zdobione frontony różnobarwnych domów i uniwersalne „hakuna matata!”, które w pierwszych dniach pobytu wystawiało na ciężką próbę europejskie postrzeganie wyrażeń takich jak „Za momencik, przecież wszystko jest w porządku” itp. Szybko jednak klimat miejsca wrzucił tego typu niedorzeczne nieporozumienia do worka i przestawił go na bardzo odległy tor.

Zatem, tym wszystkim, którym doznania w rodzaju wymienionych powyżej oraz niepokojąca wręcz temperatura i kojący szum oceanu spowszedniały, tym, którym głęboka wszechobecna zieleń, drobny piasek i błękit nieba zaczęły wydawać się czymś oczywistym i naturalnym, ci powinni sobie zaserwować zmianę polegającą na wariacji barw, kontrastu i bodźców, powinni ciut głębiej spojrzeć przez okno kontynentu.

Małpie okno

Park narodowy Tsavo. Absolutny klasyk pośród wczasowiczów wypoczywających nieopodal Mombasy. Długa prosta. Po drodze nieliczne zabudowania, niskie wysuszone krzaki, gdzieniegdzie grupy domków z tradycyjnych, organicznych materiałów i kawałków blachy falistej. Z każdym kilometrem wzrastało napięcie związane z wypatrzeniem pierwszego wolno żyjącego zwierza z kategorii tych, które w naszym kraju możemy obejrzeć co najwyżej w zoo. Po przejechaniu bramy Tsavo West już nie tylko przez okna, ale również przez podniesiony dach można było wypatrywać małp, nosorożców, słoni, zebr i całej reszty kenijskiej zwierzęcej gawiedzi.

Kenia
W drodze do parku Tsavo. Fot. Adam Lukas

Pan Mokabi – nasz kierowca – człowiek wielce doświadczony w wieloletnich kursach po obu częściach parku, widząc nasze zainteresowanie, usiłował dojrzeć jakikolwiek przejaw życia fauny. Pierwszego dnia jeszcze nie wiedzieliśmy, że jego czujność zapewni nam niebywale wzruszające chwile. Na tzw. Wielką Piątkę Afryki składają się: lew, nosorożec, lampart, bawół i słoń. O ile niemożliwym jest nie zobaczyć słonia, o tyle pozostała czwórka wymaga nie lada szczęścia i spostrzegawczości.

Podczas pierwszego noclegu, w położonym nad wodopojem lodżii okazało się, że tradycja nakazuje, by w porze kolacji wywiesić kawał mięsa na specjalną drewnianą, podświetloną konstrukcję. Mięso przeznaczone jest dla jednego z okolicznych lampartów. Mniej więcej w połowie kolacji, na tarasie zapanował rozgardiasz. Pomruki mieszały się z dźwiękami i światłami fleszy. Przyszedł. Spokojnie, jak gdyby nigdy nic, usiadł sobie na balach i niespiesznie zaczął szarpać mięso. Nawet z perspektywy trzydziestu metrów można było całkiem wyraźnie zauważyć bezwzględność łap i zębów wielkiego, smukłego kociska. Skończyło się mięso i lampart czmychnął w noc.

Nie przypuszczaliśmy nawet, że następnego dnia przyjdzie nam spędzić z nim (prawdopodobnie) całe dwadzieścia minut w oddaleniu około dwóch metrów! A później i dziesięciu centymetrów od wozu. Następnego poranka, po przejechaniu kilku kilometrów zatrzymaliśmy się na środku traktu. Na pytanie o powód postoju kierowca odpowiedział ostrożnie, kiwając głową: „Look left and down”. Zaraz przy poboczu, w delikatnej trawie leżał sobie wypoczęty lampart, którego bez wahania należy uznać za obserwacyjny cymes.

Wyjątkowo okazały kenijski chrząszcz
 
Wyjątkowo okazały kenijski chrząszcz
fot. Adam Lukas

Niespodziewanym bonusem były spadające niewiadomo skąd czarne chrząszcze, wielkości paczki „Popularnych”, bez filtra. Udało nam się również zaobserwować popłoch wśród licznej grupy zebr i antylop. Powodem zaniepokojenia było pojawienie się w okolicy szakala. Nazywanego „jacko”. Kiedy z sąsiedniego busa padło pytanie, czy szakal jest bardziej dzikim psem czy bardziej drapieżnym kotem, jeden z kierowców odpowiedział z nieukrywanym oburzeniem: „What else? It's not a cat, it's not a dog or wolf. It's jacko. Jacko is Jacko”. Przebiegające przez ulicę strusie oraz hipopotam chłodzący się w bajorku skutecznie dopełniły spektrum wrażeń.

Patyki w oknie

Wioska Masajów. Kilkanaście chałupek z łajna, gliny i patyków. Muchy, muszki i muchole, a być może i słynne tse-tse, co tylko dodawało temu miejscu uroku. Na powitanie wspólny taniec, którego naczelną zasadą jest „kto wyskoczy wyżej niż ja?”. I zdumienie, że jak biały się zaweźmie, to też wysoko podskoczy. Następnie pokaz rozpalania ogniska wraz z lakonicznym wykładem, który wygłosił z zatroskaną miną mistrz w tej dziedzinie. Tematem były najczęściej używane podpałki: „Cow and elephant shit is the best, you know, maan?”. Pomimo świadomości, że jest to opłacona atrakcja i jeden Bóg oraz Martyna Wojciechowska raczą wiedzieć, jak wygląda życie w prawdziwych masajskich osadach, atmosfera tego miejsca na długo utkwiła, i tkwi nadal w głębokiej i żywej pamięci.

Otwarte okno

Wrażeń, myśli i emocji było takie mrowie, że gotowe były z głowy wypaść, wylać się lub wykruszyć. Obrazy spokojnie pasących się osiemnastu żyraf w jednym miejscu, dwunastu słoni, z których jeden z większych stał sobie z nogą założoną na nogę. Leniwie na nas spoglądający, ziewający i przeciągający się lampart. Stada słoni, zebr, antylop. Całe zgrupowania małp otaczających samochody. Sympatyczne hyraxy, dzikie świnie, ponad dwumetrowa kobra przecinająca drogę, różnorodnych rozmiarów i kolorów jaszczury, nie mówiąc o szerokim wachlarzu ptasich barw i śpiewów.

Czas spędzony w parkach narodowych Tsavo West i Tsavo East spełnił funkcję – odświeżył umysł, który na co dzień jest zaprzątnięty wieloma zupełnie bezwartościowymi bzdurami, sprawiającymi tylko wrażenie pilnych i godnych omówienia. Im człowiek bardziej się odprężył, tym boleśniej odczuł spotkanie z rzeczywistością, która już wychodziła mu na spotkanie. Wracając po trzech dniach owocnego safari, z głowami w chmurach natknęliśmy się na całkowicie zabarykadowaną drogę główną prowadzącą do Mombasy.

W pełni zdawaliśmy sobie sprawę z odbywających się właśnie wyborów prezydenckich oraz z tego, że społeczeństwo dalekie jest od stanu, który można określić jako opanowany, że powróz, który zazwyczaj trzymał emocje – jest teraz bardzo luźny. Wiedzieliśmy, że główna linia podziału przebiega pomiędzy stronnikami Mwai Kibaki a Raila Odingi, będących reprezentantami swoich plemion.

Od miejsca docelowego dzieliło nas kilkadziesiąt kilometrów. W punkcie, w którym na horyzoncie wyraźnie było widać płonące opony, zatrzymało się kilkanaście ekip – tak jak i my – powracających z parku. Zamieszanie i nerwowe narady. Po wymianie kilku zdań nasz kierowca stwierdził, że nie będzie czekał nie wiadomo na co, tylko ryzykujemy i jedziemy, bez względu na wszystko, do Mombasy. Oczywiście nie bez znaczenia był fakt, iż miał w mieście rodzinę. Po przejechaniu kilkuset metrów, bezpośrednio przed barykadą skręcił w wąską uliczkę, prowadzącą do miasteczka zbudowanego na planie à la Tombstone, czyli jedna główna ulica i dwa rzędy domów wzdłuż niej.

Kenia
W drodze – nie zawsze bezpiecznej – do Mombasy. Fot. Adam Lukas

Nasz samochód był jedyny, coraz więcej mijanych ludzi wyraźnie dawało do zrozumienia, że tędy nie przejedziemy i powinniśmy zawrócić. Po kolejnym odcinku kluczenia slalomem wśród płonących opon tłum wokół samochodu zaczął gęstnieć. Coraz wyraźniej były odczuwalne uderzenia w karoserię i próby rozhuśtania pojazdu. Mo' przez otwarte okno spróbował się dowiedzieć, co się dzieje. W ramach odpowiedzi dostał dwa ciosy pięścią w twarz. W tym momencie pozostała nam już tylko jedna droga ucieczki – przez piaskową skarpę o sporym nachyleniu. Gdyby w tamtym momencie kilka osób zechciało dachować nasz samochód, to przyszłoby im to z dziecinną łatwością. Po kryzysowych sekundach udało się opuścić to najeżone niespodziewanymi atrakcjami miejsce. Jeszcze tylko kilka płonących opon i grupek wzburzonych mieszkańców, i nareszcie mogliśmy odetchnąć z olbrzymią ulgą.

Z dnia na dzień nastroje w całym kraju zaczęły się coraz bardziej radykalizować. Mimo że punkt zapalny stanowiło Nairobi, to jednak napięcie było odczuwalne dosłownie wszędzie. Zmiana nastroju nie ominęła również naszego hotelu. Obsługa zaczęła znikać, by chronić swoje domy przed rozruchami i szabrownikami. Codzienne doniesienia o ofiarach tylko pogłębiały niepewność kierunku rozwoju sytuacji. Nieograniczona radość i beztroska uleciały bezpowrotnie. Oczywiście w dalszym ciągu panowała radość, choć już bardziej stonowana. Zachowanie obsługi każdego dnia stawało się coraz bardziej powściągliwe. W sumie nic strasznego (dla turystów. Niby nic, ale jednak do tej beczki miodu wpadła kropla dziegciu.

Pierwszy w dorosłym życiu zorganizowany przez biuro podroży wyjazd turystyczny. Ciekawa odmiana. Teoretycznie nic mniej lub bardziej nieprzewidzianego (negatywnego) nie powinno mieć miejsca. Statystyka kpi jednak z takich przekonań. Stereotypowo to Ukraina jest niepewna. Rosja to w ogóle porażka. W Albanii jest wojna, w Mołdawii w każdym garażu wycinają nerki, a Serbowie to zoologiczni mordercy, którzy w dalszym ciągu spędzają czas na przeprowadzaniu czystek etnicznych. W przeciwieństwie do nich, w Czechach życie polega wyłącznie na spożywaniu knedlików zapijanych piwem i strojeniu się w osobliwe fryzury. Austriacy drogimi zegarkami skrzętnie liczą, ile w ciągu minuty zdołali zjeść czekolady nadziewanej serem od sympatycznej fioletowej krowy.

Wykluczając tereny ewidentnie zapalne, gdzie toczą się otwarte konflikty, wszędzie należy przedsiębrać identyczne środki ostrożności. Okraść i zabić mogą przed domem i bynajmniej to nie jest powód, by go nie opuszczać. Kenia? Hmmm... Nie może tutaj zadziałać spolaryzowany schemat dzielący obce kraje na lepsze i gorsze od naszego. Znacząco inna kultura. Obca. Nie wiadomo, czego się uczepić. Za daleko. Stereotypowy pat.

Daleko. Rzeczywiście gorąco i pełno Murzynów. Ciepły ocean. Wszechobecne palmy. Złote plaże. Muszelki za dnia. Chmary krabów nocą. Tony drewnianych rzeźb. Czarodziejski heban i kawałki drzewa sandałowego, które rzeczywiście posiadają tę przyjemną woń. Znakomicie odżywione, dziko żyjące zwierzęta. Płonące opony. Życzliwi i ciekawi świata ludzie. Bałagan na ulicach (albo duże przestrzenie, które nie determinują kierunków patrzenia. Zależy jak kto widzi). Słoni jak psów. Po pobycie w Kenii bez wątpliwości można stwierdzić, że „Króla Lwa” rysowano właśnie tam. Błękit horyzontu permanentnie plasował się pomiędzy barwą nieba „Wzięcia Jerycha” Jeana Fouqueta a „Cudownym połowem na jeziorze” Genezaret Konrada Witza.

Zamiast tradycyjnego wigilijnego karpia był grillowany homar. Zamiast kapusty z grzybami – marakuja i granat, a św. Mikołaj był tradycyjnie czarnoskóry. Czasami mimowolne, czasem najbardziej świadome szyderstwo ze świątecznych gorączkowych, europejskich przygotowań pozwoliło dojrzeć sedno Bożego Narodzenia. Człowieka. A nie?

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Komentarze (0)

Brak komentarzy, bądź pierwszy!

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 2472

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 2574

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 7486

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4178

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 4975

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 4508

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 4045

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 3376

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 2947

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 2828

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 2959

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 2467

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 10299

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 14884

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3316

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 16442

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze