Dziś jest 20.05.2019

Imieniny obchodzą Bernardyn, Bronimir, Anastazy, Asteriusz

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Wolontariat na Madagaskarze – dobra przygoda

Autor: Ewa Pluta

Data publikacji: 09.01.2014 10:53

Liczba odwiedzin: 31183

Tagi: afryka, madagaskar, wywiady

Sposób na połączenie przyjemnego z pożytecznym, pomoc lokalnej społeczności i jednocześnie poznawanie jej od podszewki. Poznawanie, które raczej nie staje się udziałem turystów odwiedzających kolejne miejsca w trakcie ograniczonego czasowo urlopu. O 2-miesięcznym wolontariacie na Madagaskarze rozmawiamy z Kasią Ornowską, która niedawno wróciła z Czerwonej Wyspy.

Smile! Znowu vasaha!
 
Smile! Znowu vasaha!
fot. Kasia Ornowska

Ewa Pluta: Przez 2 miesiące pracowałaś jako wolontariuszka na Madagaskarze, w niewielkiej wiosce, 15 km od stolicy wyspy. Pytanie samo mi się ciśnie na usta: dlaczego Madagaskar?

Kasia Ornowska: W sumie muszę przyznać, że wyszło tak przez przypadek. Zawsze marzył mi się wolontariat w Afryce, warsztaty edukacyjne i językowe dla dzieci… Po wielu „poszukiwaniach” organizacji czy fundacji szczególnie spodobała mi się właśnie Fundacja „Ankizy Gasy – Dzieci Madagaskaru”, która działa na Madagaskarze.

Ja miałam niewiele skojarzeń z tą wyspą, może poza słynnym filmem rysunkowym, w którym występują sympatyczne lemury. Postanowiłam więc, dowiedzieć się czegoś więcej o tej dalekiej krainie, która, jak wyczytałam, funkcjonuje w umysłach wielu ludzi jako symbol końca świata i do dziś jest rzadko odwiedzana przez turystów. Zapragnęłam pojechać do tych „dzikich” miejsc, gdzie czas stanął w miejscu i zobaczyć na żywo… „króla Juliana”. Po 4 miesiącach moje marzenie się spełniło.

– Co musiałabym zrobić, żeby pójść w Twoje ślady i jako wolontariuszka zajmować się malgaskimi dzieciakami?

Mali ulubieńcy
 
Mali ulubieńcy
fot. Kasia Ornowska

Zabukować bilet na Madagaskar! Naprawdę niewiele trzeba, by znaleźć się w miejscu jak z innej planety, wśród milionów cieszących się ze wszystkiego dzieci!

Jeśli chodzi o sam wolontariat, to fundacje działają na terenie jakiejś konkretnej szkoły, przedszkola, domu dziecka, przychodni, szpitala i pomagają wolontariuszom zorganizować pracę. Każdy znajdzie coś dla siebie, a ubodzy mieszkańcy tej afrykańskiej wyspy na pewno odwdzięczą się uśmiechem i życzliwością oraz kwiatkiem lub samodzielnie wykonanym rękodziełem.

– Czy wyjazd na wyspę wiązał się z jakimiś radykalnymi zmianami w Twoim prywatnym życiu?

– Oczywiście wyjazd był związany z reorganizacją mojego życia, jednak radykalnych zmian nie odnotowałam… Jak już wspomniałam, pomysł wyjazdu do Afryki, pobyt wśród miejscowych, narodziły się w mej głowie już dawno. I mimo że moje życie toczyło się utartym torem – studia, praca, kariera, marzenia wciąż pozostawały i czekały na odpowiedni moment. Ich realizacja była więc zaplanowana od lat.

– Trudno znaleźć organizację, dzięki której można wyjechać na tak daleki wolontariat? Jak długo przygotowywałaś się do wyjazdu?

Organizacji działających w krajach rozwijających się jest dużo. Na terenie Madagaskaru jednak jest ich niewiele i są to przede wszystkim wolontariaty misyjne. Sama, w wolnych chwilach przez parę tygodni kontaktowałam się z wieloma fundacjami i szukałam takiej, która do mnie „przemówi”, będzie miała to „coś”, na co czekam.

Dzieciaki złapane w kadr na jednym ze spacerów
 
Dzieciaki złapane w kadr na jednym ze spacerów
fot. Kasia Ornowska

– Radość z wyjazdu trwała dość długo. Około 3 miesiące przed podróżą dostałam pozytywną odpowiedź od fundacji i choć nie mieliśmy jeszcze dogranego terminu, to wiedziałam, że każdy dzień zbliża mnie do spotkania z Czerwoną Wyspą. Same przygotowania do wyjazdu nie trwały długo, intensywne miałam jedynie 2 tygodnie. Robiłam zakupy dziwnych przyborów wolontariusza i prezentów, poddawałam się szczepieniom. Kiedy wszystko było gotowe, a ja byłam pewna swojej decyzji, na 2 tygodnie przed wyjazdem zarezerwowałam lot!

– Jak wyglądał Twój zwykły, a zarazem niezwykły dzień pracy?

– Moja praca jako wolontariusz polegała przede wszystkim na pracy z dziećmi (czasem również z nauczycielami). Każdy dzień spędzałam w szkole i przedszkolu, 1-2 razy w tygodniu pomagałam również w domu dziecka.

Kucharka zajęta przygotowywaniem dania kuchni malgaskiej :)
 
Kucharka zajęta przygotowywaniem dania kuchni malgaskiej :)
fot. Kasia Ornowska

Pracowałam w dwóch szkołach. Jedna z nich (podstawówka, gimnazjum oraz przedszkole) liczyła ok. 1100 dzieci, druga, oddalona od cywilizacji – 50. W szkołach figurowałam w grafiku wśród nauczycieli, prowadziłam zajęcia z angielskiego, jak również zajęcia plastyczne i sportowe. Mimo bardzo niskiego poziom angielskiego uczniowie chętnie angażowali się w lekcje i uczyli się nowych słówek. Z wielką radością zamieniali się w moich nauczycieli języka malgaskiego. Dzięki ich pomocy nauczyłam się liczyć do 10, kupować owoce i warzywa, oraz poznałam inne proste słówka, które pomagały mi w komunikacji z dziećmi i w prowadzeniu zajęć. Również w czasie pozalekcyjnym dzieci chętnie przychodziły do szkoły, by wspólnie uczyć się śpiewu, tańca i malowania.

Wielką radość sprawiała mi też pomoc na stołówce przy wydawaniu posiłków, czyli talerzyka ryżu z garstką „jakiegoś zielska” lub fasoli. Niestety tylko pojedyncze szkoły posiadają stołówkę, a więc tylko nieliczne dzieci mają zapewniony chociaż jeden posiłek dziennie.

W czasie wolnym od zajęć miałam możliwość poznania wielu rodzin, które odwiedzałam razem z innymi wolontariuszami. Dzięki temu lepiej poznałam tradycje, rytuały i przyzwyczajenia nieśpiesznych i żyjących własnym życiem Malgaszy. Ludzi żyjących na pograniczu cywilizacji i dziczy, rozumujących i myślących zupełnie inaczej niż my. Czasem było to wszystko „czarujące”, ale czasem również bywało przerażające…

Naprawdę każdy dzień był niezwykły i pełen niesamowitych wrażeń.

– Zapewne byłaś nie lada „atrakcją” dla miejscowych. Jak Cię przyjęli w wiosce?

W wiosce, w której mieszkałam, w Ambohidratrimo, przyjęto mnie bardzo serdecznie. Mimo iż od paru już lat działają w niej biali wolontariusze, to moje blond loki okazały się wielką atrakcją.

Biali zawsze wzbudzali lokalne zainteresowanie. Malgasze radośnie krzyczeli „salut vazaha” (vasaha, czyli biały, zwrot ten funkcjonuje w tamtejszym języku i ma znaczenie pozytywne). Chętnie zagadywali, towarzyszyli w drodze, zapraszali w swoje bardzo biedne progi. Takie zachowanie powtarzało się co dzień. Szczególnie dzieci cieszyły się na widok „vasaha” (to słowo towarzyszyło mi przez cały wyjazd). Wyciągały brudne rączki, przytulały się i zachęcały do wspólnej zabawy. Biały zawsze był dla nich kimś innym, kimś lepszym.

Vasaha, nie narzekaj na ból głowy!
 
Vasaha, nie narzekaj na ból głowy!
fot. Kasia Ornowska

Również miło wspominam zakupy na tamtejszym targu bądź u przydrożnych sprzedawców. Zawsze wybierano dla mnie najlepszy towar, dzięki czemu codziennie zajadałam się pysznymi mango, liczi, avocado i ananasami czy innymi tamtejszymi specjałami np. bananami w cieście.
Mieszkańcy tej małej wioski cieszyli się też, gdy próbowałam mówić ich językiem i zanim doszło do jakiejkolwiek transakcji, trzeba było uciąć krótszą lub dłuższą pogawędkę.

Nie mogę nie wspomnieć tu o szkole, gdzie przyjęto mnie z prawdziwą pompą. Uczniowie wraz z nauczycielami przygotowali specjalny apel powitalny i wręczyli szkolny uniform z logo szkoły, dając tym już pierwszego dnia znak, że jestem ich częścią. Bardzo szybko nawiązałam dobry kontakt z uczniami. Przypadliśmy sobie do serca na tyle, że w każdej wolnej chwili… zaczynałam za nimi tęsknić! Potrzebowali mnie tak samo jak ja ich.

– Powiedz proszę coś o osobach, z którymi spotykałaś się na co dzień. Coś Cię zaskoczyło, denerwowało, onieśmielało?

Mały śpioch, który wydaje się nie zauważać tego, co na zewnątrz
 
Mały śpioch, który wydaje się nie zauważać tego, co na zewnątrz
fot. Kasia Ornowska

– Jak już wspomniałam, Madagaskar jest krajem misyjnym, miałam więc okazję poznać wielu misjonarzy z Polski. Byłam pełna podziwu dla ich poświęcenia. Przyjeżdżają tu, nie na kilka miesięcy, ale na lata. Poznają realia (które dla Europejczyka są zupełnie obce) i zaczynają w nich funkcjonować. Jest to niesamowicie trudne zadanie. Nie jest łatwo zaktywizować ludzi, którzy mają myślenie całkiem inne niż my, którzy najczęściej nie chcą pracować i nie widzą potrzeby zmian. Do tego żyjąc w tym ubóstwie i przy braku higieny są narażeni na wszelkie choroby, robactwo i pasożyty.

Jeśli chodzi o Malgaszy, to przede wszystkim bardzo zaskakiwała mnie ich wiara w przesądy tzw. fadi, która wręcz osaczała każdego z nich na każdym kroku. Jeśli coś jest fadi to znaczy, że jest to niebezpieczne, groźne, zabronione. Jeśli ktoś wykraczał przeciw fadi, to ściągał na siebie lub rodzinę nieszczęścia albo gniew duchów przodków. Malgasze bardzo boją się zemsty przodków i dlatego praktykują np. przewijanie zwłok co parę lat. Zawijają kości w prześcieradła lub chusty i wkładają z powrotem do grobowca. I tak co kilka lat. Towarzyszy temu rozbudowany ceremoniał.

Fadi natomiast są na każdym kroku (choć wobec „obcych” stosowana jest taryfa ulgowa). Należy do nich np. noszenie danego koloru ubrań, praca w polu czy spotkanie teściowej w określony dzień, meble bambusowe w domu i wiele wiele innych. Dość ciekawym fadi jest wiara Malgaszy, że lemury są duchami przodków, dlatego są to jedne z nielicznych zwierząt, na które się nie poluje (a na pewno się o tym nie mówi, bo jest to tabu!).

Madagaskar ma wiele lokalnych zwyczajów (które różnią się w zależności od regionu, plemienia etc.), niezwykle odmiennych od naszych, więc zaskoczenie towarzyszyło mi dość często, zdenerwowanie raczej rzadko... Fascynujące są dla mnie różnice kulturowe, jakże byłoby nudno na świecie gdybyśmy wszyscy podążali tym samym schematem!

– Największe wyzwanie w ciągu tych dwóch miesięcy?

– Od początku do końca mego pobytu wielkim wyzwaniem było dla mnie nauczyć się żyć wśród Malgaszy. Nie przeżywać losu każdej napotkanej istoty, szczególnie dziecka… Madagaskar nie jest sielsko-anielski. Ciężko robi się na sercu i ogarnia smutek patrząc codziennie w jakiej nędzy i ubóstwie żyją tamtejsi ludzie. Nie da się do tego przyzwyczaić, przejść obojętnie, a zarazem trzeba… Nie można nikomu pomóc na ulicy, bo to i tak niewiele zmieni. Nie można dać pieniędzy, bo okradną ze wszystkiego, co się ma. Nie można dać nic do jedzenia, bo za chwilę zjawi się cała grupa również żądna „podarunku” albo co gorsze będą udawać, że próbowało się go otruć i wtedy natychmiast próbują wymusić „odszkodowanie”. Ogromnej biedzie towarzyszą nie mniejsze patologie.

Jest to bardzo przygnębiające i przerażające, gdyż na Madagaskarze żyje tysiące bezdomnych, żebrzących, a często i zdziczałych, zarobaczonych i chorych dzieci. Dotąd nigdy nie widziałam takiego smutku w oczach, co na twarzyczkach malgaskich dzieci. Nie widziałam nigdy tak ciężkiej doli dzieci. Nasuwają mi się tu słowa mojej malgaskiej koleżanki: „Rozumiem Cię, ale tu jest takie życie, trzeba być twardym, jak te dzieci. Twardym, żeby im pomóc”.

Nauka kolorów, czyli praktyczna nauka języka angielskiego
 
Nauka kolorów, czyli praktyczna nauka języka angielskiego
fot. Kasia Ornowska

– Jak oceniasz z perspektywy czasu ten wyjazd? Masz takie poczucie, że zrobiłaś kawał dobrej roboty?

– Pobyt na Madagaskarze sprawił, że moje życie stało się bogatsze o nowe doświadczenia. Poznałam wielu niesamowitych ludzi, zdobyłam cenną wiedzę, a sam wolontariat dał mi ogromną satysfakcję i wspaniałą lekcję życia.

Cieszę się, że mogłam pomóc dzieciom w szkole, i choć praca nie zawsze była łatwa, to każdy uśmiech dziecka dawał mi siłę, uświadamiał, że moja pomoc wnosi do jego życia chociaż małą cząstkę radości.

Wiem, że edukacja jest dla najbiedniejszych jedyną drogą do lepszej przyszłości, poszerza horyzonty, pokazuje, że można inaczej... I bardzo często to właśnie szkoła zapewnia maluchom prawdziwe dzieciństwo. Te dzieci, które nie chodzą do szkoły, pracują fizycznie lub snują się bez celu, tworząc mniejsze lub większe bandy, które są idealną pożywką dla patologii. Chcę wierzyć, że moi podopieczni wybiorą drogę, na którą my, wolontariusze, ich naprowadzamy! Bez pomocy z zewnątrz nie mają tej szansy.

Barwna jest tylko przyroda...
 
Barwna jest tylko przyroda...
fot. Kasia Ornowska

– Nie jest tajemnicą, że Madagaskar to marzenie wielu podróżników, zwłaszcza tych wychowanych na książkach Arkadego Fiedlera. Jakie miejsca poleciłabyś marzycielom, którzy chcą się wybrać na Madagaskar?

– Będąc na wolontariacie nie miałam niestety możliwości zwiedzenia wszystkich zakątków Madagaskaru, który fascynuje unikalną przyrodą, krajobrazami oraz daje odpoczynek od wszechobecnego pędu.

We wszystkich miejscach, które odwiedziłam, zdawało mi się, że stanął czas. Wyglądały jak 100 lat temu, kiedy odwiedzał je Arkady Fiedler. Nierozwinięty przemysł, brak technologii, wciąż jest bardzo mało aut, sieć dróg, szczególnie tych utwardzanych, nadal pozostaje słabo rozwinięta. Drogi są zrujnowane, a wręcz nieprzejezdne w czasie pory deszczowej (listopad –marzec). Byłam na Madagaskarze na przełomie pory suchej i deszczowej. Chociaż w porze deszczowej opady bardzo utrudniają logistykę wyprawy, to podróż po wyspie ZAWSZE wymaga dużo czasu i cierpliwości. I jest to zarazem pewien rodzaj atrakcji czy przygody. Poruszanie się z miejsca na miejsce to długa przeprawa koniem, zebu, wozem, pousse-pousse (rodzaj rikszy zaprzęganej ludźmi!) czy taxi brousse (typowe u nas busiki) z paroma przesiadkami, a często i z kilku- czy kilkudziesięciogodzinnym opóźnieniem. Busik wypchany jest zawsze po brzegi ludźmi z wszelkimi ich tobołami, żywym inwentarzem, a nawet... trumną z ciałem na dachu! Natomiast sami Malgasze podróżują najczęściej na własnych nogach!

Lemury atakują!
 
Lemury atakują!
fot. Kasia Ornowska

Niewątpliwie główną atrakcją wyspy są jej „żywe” symbole: lemury i baobaby. Parki lemurów znajdziemy wszędzie i bardzo je polecam! Spotkamy tam – oprócz lemurów, które są naprawdę przesympatycznymi, otwartymi na ludzi zwierzętami – jaszczurki, węże, gekony i kameleony.

W Morondavie znajdziemy chyba najczęściej fotografowane miejsce Madagaskaru – Aleję Baobabów. Wśród drzew, które wyglądają jakby były posadzone do góry nogami, wiją się ścieżki pełne miejscowych z owocami lub innymi towarami na głowach, czasem jadących niespiesznie wozami ciągniętymi przez zebu. Naprawdę niezapomniany widok.

W programie zwiedzania nie może zabraknąć również stolicy – Antananarywy (zwanej przez wszystkich Taną), która jest położona na wzgórzach, a w centrum znajduje się jezioro.

Tu również spotkamy dwukołowe wozy ciągnione przez zebu, ale i więcej aut, bardzo starych, które u nas mogłyby z powodzeniem uchodzić za kultowe. Ulice stolicy pełne są ludzi – sprzedających, spacerujących, ale i niestety żebrzących. Ta bieda Trzeciego Świata z kolonialna zabudową tworzy ciekawy klimat.

Miejsca godne polecenia można wymieniać długo. Jedno trzeba pamiętać przy planowaniu wypraw po Czerwonej Wyspie; wszystko odbywa się w rytmie mora mora, co znaczy powoli. Taka jest malgaska natura. Tym sposobem życia musimy się od tubylców zarazić, gdyż pośpiech nie jest mile widziany i tak naprawdę... nie da się zaplanować podróży!

– Niedawno zakończyłaś wolontariat na Madagaskarze. Jakie masz dalsze plany?

Wolontariat pozwolił mi oderwać się na chwilę od codzienności, zatrzymać, odkryć „inne” wartości… Ale po dwóch miesiącach nadszedł czas by wsiąść w samolot lecący do Europy i wrócić do tzw. normalności. Kolejnym etapem będzie odkrywanie innych zakątków świata, jednak nie wykluczam, że kiedyś znów wyląduję wśród afrykańskich dzieci! W życiu trzeba kolekcjonować wrażenia i doświadczenia, a Afryka na pewno ich dostarcza.

W przedszkolu
 
W przedszkolu
fot. Kasia Ornowska

– Ostatnio proszę podróżników, z którymi zdarza mi się rozmawiać, by dokończyli zdanie: „gdyby nie było podróży, to…”

… ciężko mi to sobie wyobrazić! Zapewne nie przeżyłabym tylu ekscytujących przygód, nie zdobyła tylu cennych doświadczeń i nie poznała tylu ciekawych ludzi! Nie zobaczyłabym wielobarwności tego świata! Mówiąc krótko: nie ma takiej opcji!

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Komentarze (15)

  • pocieszka (gość)

    pocieszka (gość)

    03.02.14, 19:41

    ciesze sie ze Cie znam!!! <3

    Zgłoś

  • tyna (gość)

    tyna (gość)

    16.01.14, 17:06

    Ciekawy tekst-moja siostra właśnie w tej chwili leci w to samo miejsce gdzie Ty byłaś...na 3 m-ce,za parę godzin powinna być na miejscu...

    Zgłoś

  • Aga (gość)

    Aga (gość)

    14.01.14, 18:54

    Świetny tekst! Nie do wiary, że można tak żyć w XXI wieku! Zdjęcia piękne. Pozdrawiamy!!!

    Zgłoś

  • Mmmm (gość)

    Mmmm (gość)

    14.01.14, 14:51

    Kasia intryguje mnie to zdjęcie krokodyli? czy je sama robiłaś stojąc tuż obok?? jak sobie to wyobraziłam to aż mi dreszcze po plecach przeszły.... ;)

    Zgłoś

  • AniaM (gość)

    AniaM (gość)

    13.01.14, 20:19

    Cudowne zdjęcia i te kochane dzieci! Zazdroszczę przygody, odwagi i wspomnień, których nikt Ci nigdy nie odbierze. Czekam na kolejną relację z Twojej następnej podróży! Powodzenia!

    Zgłoś

  • G&K (gość)

    G&K (gość)

    13.01.14, 19:59

    Wielki szacun za odwage,poswiecenie i cieple serce. Dzieki Tobie mozemy zobaczyc jak wyglada zycie wiele km od nas i napewno tego nie sposob opisac...dlatego cieszmy sie tym co mamy i doceniajmy to. Trzeba wspierac takich ludzi jak Ty..pozdrowionka!

    Zgłoś

  • ja (gość)

    ja (gość)

    13.01.14, 18:26

    W Polsce jest wiele biednych i chorych dzieci , którym trzeba pomóc , ale przygoda jest ważniejsza...

    Zgłoś

  • Aneta (gość)

    Aneta (gość)

    13.01.14, 16:46

    Kasiu super wywiad i zdjecia! Gratuluje i zycze kolejnych wypraw w egzotyczne zakamarki swiata!

    Zgłoś

  • DrMusli (gość)

    DrMusli (gość)

    13.01.14, 15:16

    Mega odwaga ;)

    Zgłoś

  • bajka (gość)

    bajka (gość)

    13.01.14, 14:51

    Kasiu, gratuluję odwagi do dobrego serducha! Świetny wywiad! Super zdjecia!

    Zgłoś

  • Leni (gość)

    Leni (gość)

    13.01.14, 14:42

    jutro skladam wypowiedzenie w korpo i jade w swiat, jak inni moga to ja nie? :)

    Zgłoś

  • ala (gość)

    ala (gość)

    13.01.14, 13:44

    a cyz bedac na wolontariacie dostaje sie jakies niewielkie kieszonkowe? czy trzeba samodzielnie sfinasować caly wyjazd? Interesuje mnie ten temat, koncze studia, zastanawiam się czy nie wyjechac na przyklad na 6-miesieczny wolontariat, ale boje sie, ze nie dam rady sfinansowac sobie kilku miesiecy za granica. jak bylo w Twoim przypadku? :)

    Zgłoś

  • urszula w. (gość)

    urszula w. (gość)

    13.01.14, 13:23

    Piekny i smutny artykul. Ciesze sie, ze znam jego bohaterkę, bo jestem dumna i podziwiam Kasie za jej sile i odwagę! Kasia, poproszę o zdjęcia Alei Baobabów!

    Zgłoś

  • Agata K (gość)

    Agata K (gość)

    13.01.14, 13:17

    Brawo Orno!

    Zgłoś

  • Gocha (gość)

    Gocha (gość)

    13.01.14, 13:12

    Świetny wywiad! Też myślałam o takim wolontariacie, ale nigdy się nie odważyłam. Kasia, a czy po tych 2 miesiącach chciałaś już wracać do Polski? Czy raczej chciałaś zostać dłużej? Pozdrawiam :)

    Zgłoś


Zamknij

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 2562

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 2670

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 7597

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4271

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 5063

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 4578

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 4122

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 3451

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 3020

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 2896

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 3028

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 2536

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 10394

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 15211

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3379

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 16729

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze