Dziś jest 28.02.2020

Imieniny obchodzą Roman, Makary, Lutomir, August

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Kalifornijska pętla

Autor: Anita Demianowicz

Data publikacji: 12.02.2014 19:32

Liczba odwiedzin: 2807

Tagi: podróż na medal, stany zjednoczone, usa, death valley, sacramento, san francisco, dolina śmierci, zion park, kanion antylopy

Wielkie miasta, budynki sięgające niemal chmur, ulice rozbrzmiewające wszystkimi językami świata, piaszczyste plaże i zadziwiająca, nawet największych obieżyświatów, przyroda - Stany Zjednoczone potrafią rozkochać w sobie od pierwszego wejrzenia.

Park Narodowy Zion
 
Park Narodowy Zion
fot. Anita Demianowicz


Tytuł wyprawy: Słoneczna kalifornijska pętla
Kraj: Stany Zjednoczone: stan Kalifornia, Nevada, Utach oraz Arizona
Czas trwania: 21 dni
Koszt: z biletami i wypożyczeniem samochodu ok 6,5 tysięcy. Koszt zależy od ceny biletów oraz liczby uczestników. Jeśli jest więcej osób, cena jest niższa, ze względu na podział wydatków dotyczących noclegów, kosztów wynajmu samochodu i benzyny. Podróżowałam sama, więc i ostateczna kwota wysoka.
Wypożyczenie samochodu na dwa tygodnie – ok 2 tys. zł. Bilety do Parków Narodowych ok. 15-25 dolarów za samochód (niezależnie od liczby osób), Kanion Antylopy - 25 - 40 dolarów (w zależności od pory dnia, rano ceny są wyższe)
Noclegi: w hostelach od 17 dolarów za osobę, do 60 za pokój w najtańszym motelu (warto korzystać z kuponów i kodów rabatowych. We dwie osoby wychodzi taniej)
Jedzenie: najtaniej w chińskich knajpkach: obiad, duża porcja od 6 dolarów. Zwyczajny hamburger ok 10-15 dolarów.
Przebieg trasy: San Francisco – Tereny winnic Napa Valley – Big Sur – Los Angeles – San Diego – Las Vegas– Park Narodowy Zion – Kanion Antylopy – Park Narodowy Wielki Kanion – Park Narodowy Dolina Śmierci – Jezioro Mono Lake – Miasteczko Duchów Bodie – Sacramento – San Francisco
Link: MAPA GOOGLE

Wielki Kanion
 
Wielki Kanion
fot. Anita Demianowicz

San Francisco

Określane mglistym miastem czy miastem mgieł San Francisco jak przydomek wskazuje, dość często tonie we mgle, zwłaszcza słynny Golden Gate Bridge – symbol San Francisco, który chcą zobaczyć wszyscy. Majestatyczny i potężny – zachwyca, choć i nieco przytłacza. Spacerowanie nim, przy ogromnym hałasie przejeżdżających samochodów, potrafi nieco oszołomić. Wstępuję na niego i chwytam się poręczy, w głowie wiruje, intensywność doznań jest zbyt przytłaczająca.

Czwarte największe miasto Kalifornii to główny ośrodek turystyczny. Przyjezdni chętnie skupiają się w części zwanej Fisherman’s Wharf. Tu u wybrzeży zatoki San Francisco można nie tylko zjeść najlepsze dania z owocami morza w roli głównej, ale przede wszystkim można podziwiać wyspę z jednym z najsłynniejszych więzień świata – Alcatraz.

Na ulicach słychać kilkanaście języków, które mieszają się ze sobą tworząc charakterystyczną kakofonię dźwięków. Są dzielnice latynoskie, w których rozbrzmiewa głównie język hiszpański, i chińskie jak np. niezwykle popularne wśród turystów Chinatown, gdzie można zakupić nieco tandetne, ale za nieduże pieniądze pamiątki. Aby przypomnieć sobie dziecięce lata warto wybrać się na Alamo Square, które słynie z Paintings Ladies, czyli kamieniczek w typowym amerykańskim stylu, z których każda następująca po sobie pociągnięta jest innego koloru. Te na Alamo Square są szczególne. Jeden z budynków był scenerią wydarzeń dziesiątek filmów i seriali, m.in. uwielbianego przeze mnie w dzieciństwie serialu „Pełna chata”.

San Francisco
 
San Francisco
fot. Anita Demianowicz

Napa Valley

O kalifornijskich winach słyszał niemal każdy. O Napa Valley słyszeli natomiast ci, którzy choć trochę znają się na winach. Napa Valley to region szczególnie popularny, a wino w nim produkowane uznawane jest za jedno z najlepszych na świecie. Do Napa Valley powinien się wybrać każdy i niekoniecznie tylko dla czerwonego czy białego trunku, lecz dla pejzaży, które ten region tworzą. Malujące się aż po horyzont winnice, zwłaszcza o wschodzie lub zachodzie słońca tworzą niesamowity krajobraz, rodem z impresjonistycznych obrazów. Do Napa Valley można uciec choćby na kilka godzin, by oderwać się od gwaru miast i hałasu ulic i autostrad.

Napa Valley
 
Napa Valley
fot. Anita Demianowicz

Big Sur

Szum oceanu, fale uderzające o wrastające niemal w ocean skały wzbudzają niepohamowany zachwyt. Wybrzeże Kalifornii czaruje swoich gości i zachęca do jak najdłuższego pobytu. Może dlatego droga na odcinku zwanym Big Sur tak wije się, by jak najdłużej pozwolić na delektowanie się widokami. Co kilkaset metrów wyrasta przy drodze kolejny znak z napisem „punkt widokowy”, który nie sposób zignorować. Nazwa Big Sur wywodzi się z języka hiszpańskiego sur grande, oznaczającego wielkie południe i ciągnie się niemal przez sto czterdzieści kilometrów. Sto czterdzieści kilometrów, zachwycających widoków na trasie od San Francisco do Los Angeles. Nie trzeba ich przejeżdżać jednorazowo. Warto się zatrzymać i pobyć nieco w tych terenach. Można tu odnaleźć aż dziewięć parków stanowych, podziwiać wodospady, latarnie morskie. Na jazdę przez Big Sur warto poczekać, wypatrywać odpowiedniej pogody. Te tereny, podobnie jak i San Francisco dość często toną we mgle. Ma to swój urok. Jednak o ile piękniej wybrzeże Oceanu Spokojnego wygląda przy słonecznej aurze.

Big Sur - na trasie z San Francisco do Los Angeles
 
Big Sur - na trasie z San Francisco do Los Angeles
fot. Anita Demianowicz

Los Angeles

Przejść się po czerwonym dywanie, spotkać słynne gwiazdy amerykańskiego kina i zobaczyć wreszcie ten słynny, dumnie wyrastający na wzgórzu napis – Hollywood. Tylko w Los Angeles, w Mieście Aniołów każdy myśli, że jest to możliwe. Dlatego tam kieruję swoje pierwsze kroki, by poszukać złotych gwiazd ze znanymi nazwiskami i znaleźć te, należące do lubianych przeze mnie postaci z show biznesu. Słynny Hollywood Boulevard nieco jednak rozczarowuje. Wyobrażenia nijak się mają do rzeczywistości. Nie ma czerwonych dywanów i nie ma też gwiazd. Hollywood okazuje się najzwyczajniejszą w świecie dzielnicą, która tylko w dniu rozdania Oscarów zamienia się w „gwiazdorskie centrum”. Zaglądam jedynie do Kodak Theatre, gdzie odbywają się wszelkie uroczystości i gale filmowe. Wzdłuż Alei Gwiazd można też zaopatrzyć się w najróżniejsze pamiątki wprost z Hollywood.

Słynne wzgórze w Los Angeles
 
Słynne wzgórze w Los Angeles
fot. Anita Demianowicz

Pamiętając czasy słynnego serialu „Beverly Hills 90210” zaglądam do tej luksusowej dzielnicy. Warto się tu przejść tylko po to, by skonfrontować wyobrażenie i obrazy z hollywoodzkich filmów z rzeczywistością. Oprócz przepychu, luksusowych domów i strzelistych zielonych palm, nie ma tu właściwie jednak nic specjalnego. Los Angeles jest pełne kontrastów. Z jednej strony przepych, z drugiej bezdomność. Jest w nim też sporo kiczu. Wszystko to sprawia, że Los Angeles albo się pokocha, albo też znienawidzi. Pewne jest jedno, że tak czy inaczej warto je odwiedzić.

Aleja Gwiazd
 
Aleja Gwiazd
fot. Anita Demianowicz

San Diego

Kalifornijskie miasto to raj dla surferów. Położenie nad Pacyfikiem, niedaleko Los Angeles, przyciąga tłumy plażowiczów i amatorów sportów wodnych. Tu niemal zawsze jest ciepło i słonecznie. Plaże jednak to nie wszystko, co ma do zaoferowania drugie największe miasto w Kalifornii. Liczne muzea: San Diego Museum of Art, Museum of Contemporary Art San Diego, International Museum, The Museum of Man, a przede wszystkim niesamowity Balboa Park z przepięknymi zabytkowymi budynkami z XIX I XX wieku pochłaniają na wiele godzin, a nawet dni. W San Diego można byłoby siedzieć tygodniami, każdego dnia odwiedzając inne miejsca i podejmując inną aktywność. Sam Balboa Park pochłonął mnie na kilkanaście godzin. Znajduje się w nim bowiem wiele pięknych miejsc: oranżeria, liczne ogrody oraz przepiękne zoo.

Niesamowitą przyjemność dawało mi spacerowanie po Downtown, gdzie mogłam zajrzeć do włoskiej dzielnicy zwanej Małą Italią i do starej dzielnicy rybackiej.

Nim jednak dotarłam do centrum San Diego, zarezerwowałam cały dzień na słynny Sea World – największy i najbardziej znany w całym USA park rozrywki z pokazami delfinów, orek, fok. Niesamowite ekspozycje i liczne pokazy sprawiają, że kilkanaście godzin mija w mgnieniu oka. To jeden z obowiązkowych punktów na mapie, niezależnie od tego czy w towarzystwie są dzieci czy sami dorośli. To rozrywka dla każdego.

San Diego - Balboa Park
 
San Diego - Balboa Park
fot. Anita Demianowicz

Las Vegas

Miasto rozpusty wita pustkami na ulicy, co budzi moje zaskoczenie. Słyszałam, że jest to jedno z najbardziej zaludnionych miast w stanie Nevada. Jednak Las Vegas ożywa dopiero w nocy, zwłaszcza Las Vegas Boulevard. To tu znajduje się dziewiętnaście z dwudziestu pięciu największych hoteli na świecie. Życie tu zaczyna się po 22. I wszyscy, jak „jeden mąż”, zamieniają się chociaż na kilka godzin w hazardzistów. Ci, którzy niekoniecznie dobrze czują się w hazardowej roli, mogą skupić się na atrakcjach superluksusowych hoteli i wcale niekoniecznie muszą być ich gościem. Wybór jest bardzo duży i zwykle nie starcza nocy, by wziąć udział we wszystkich. W Hotelu Mirage można zajrzeć do delfinarium oraz na własne oczy ujrzeć erupcję sztucznego wulkanu. Niesamowity Hotel Bellagio, który wraz ze swoimi fontannami nie raz był tłem dla filmowych scenariuszy, dostarczy niesamowitych przeżyć spektaklem tańczących fontann. Las Vegas jest jak narkotyk. Potrafi wciągnąć. Wielu pochłania. Zagranie jednak chociaż raz to obowiązek każdego, odwiedzającego Miasto Grzechu.

Las Vegas
 
Las Vegas
fot. Anita Demianowicz

Park Narodowy Zion

Park Narodowy Zion - widok z "podestu dla aniołów"
 
Park Narodowy Zion - widok z "podestu dla aniołów"
fot. Anita Demianowicz

Zion leży w Utah, a nazwa oznacza Syjon, czyli Ziemię Obiecaną. Historia mówi, że nazwę miejsce zyskało dzięki niemal rajskim widokom. Syjonu nie widziałam, więc trudno mi się wypowiadać. Jednak wystarczyło mi to, co zobaczyłam w Zion. Przepiękne formacje z piaskowca, mieniące się czerwieniami, kręte korytarze i pnąca się cały czas w górę droga. Tras trekkingowych jest tu wiele, ale najpopularniejsza jest ta, prowadząca na Angels Landing, czyli podest dla aniołów. Ponoć ten, który takie imię miejscu nadał, pastor Frederick Fisher, gdy zobaczył to miejsce wykrzyknął, że tylko anioły mogłyby tu wylądować. W końcu Zion Park nie na darmo nazywany jest Edenem, a szlak na podest uznawany za jeden z najpiękniejszych w całych Stanach Zjednoczonych. Przejścia dostarczają wielu wrażeń. Dookoła przepaść i wystarczyłby jeden nieostrożny ruch, by runąć w dół. Jednak największą chyba atrakcją jest Zion Canyon, który przemierza się, momentami brodząc w wodzie prawie po pas.

Kanion Antylopy
 
Kanion Antylopy
fot. Anita Demianowicz

Kanion Antylopy

Podróżując po Stanach ma się wrażenie, że każdy zakątek jest tu wyjątkowy i trudno podejmować decyzję, co zobaczyć, a z czego zrezygnować. Gdybym miała jednak wybrać tylko jedno miejsce, które mogłabym w Stanach odwiedzić, to bez wahania zdecydowałabym się na Kanion Antylopy – najbardziej magiczne, zapierające dech w piersiach miejsce. Gdy je ujrzałam po raz pierwszy wstąpiło we mnie przekonanie, że to miejsce nie istnieje w rzeczywistym świecie, ale powstało za sprawą utalentowanego grafika. Kanion Antylopy, jednak istnieje i leży na terenie rezerwatu Indian Navaho w Utah. Miejsce wyjątkowe i popularne wśród fotografów, zwłaszcza w sezonie pojawiania się tzw. świetlnych słupów. Kanion dzieli się na dwie części: Upper i Lower. To, co piękne, często jednak bywa również niebezpieczne. Tak też jest z Kanionem Antylopy, w którym występują tzw. błyskawiczne powodzie, dlatego przed zanurzeniem się między piaskowce Navaho, przewodnik uprzedza czy groźba powodzi istnieje danego dnia, czy też można się czuć bezpiecznie. I choć robi to żartobliwie, to jednak warto pamiętać, że Kanion pochłonął już kilka ofiar.

Wielki Kanion
 
Wielki Kanion
fot. Anita Demianowicz

Park Narodowy Wielki Kanion

Stanęłam na krawędzi skały i spojrzałam przed siebie. Zamarłam. Tyle razy Wielki Kanion przewijał się w filmach, tyle razy słyszałam tę nazwę, aż w końcu uznałam, że kanion jak to kanion – nic wielkiego! Skoro wszyscy o nim gadają, to pewnie jest przereklamowany. Nie był! I wcale nie dziwiło mnie, że znalazł swoje miejsce na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Ogrom, kolorystyka, choć nieco przymglona nie do końca przejrzystym powietrzem, oszałamiały. W Ameryce wszystko jest dużo większe i wszędzie gdzie nie pójdę, czuję się taka maleńka. Tu zostałam przygnieciona bezmiarem i głębią, i czułam, że zaczyna brakować mi powietrza. Słów, by wyrazić jego piękno, zabrakło mi już chwilę wcześniej. Wielki Kaniom liczy czterysta czterdzieści sześć kilometrów długości, a najpopularniejszym punktem widokowym jest tzw. Skywalk. Ze względu na zawrotną cenę wstąpienia na ponoć najwyższy balkon świata, rezygnuję z pomysłu. Funduję sobie za to wymagający trekking popularnym Szlakiem South Kaibab, który prowadzi aż do dna rzeki Kolorado. Trekkingi wymagają dobrej kondycji, zwłaszcza powroty. South Kaibab to nie jedyny szlak. Wielki Kanion można również zobaczyć z mniej uczęszczanej strony tzw. North Rim, ale trzeba okrążyć cały kanion, by do niej dotrzeć. Na Wielki Kanion warto zarezerwować sobie kilka dni, a przynajmniej dwa, by móc w pełni nacieszyć się jego urodą.

Anita Demianowicz
 
Anita Demianowicz
fot. Anita Demianowicz

Park Narodowy Dolina Śmierci

Kiedy wreszcie staję u wrót Death Valley, czyli Doliny Śmierci, mam wrażenie, że zaraz zobaczę napis iście z Dantego: „Ty, który wchodzisz żegnaj się z nadzieją”. Nic bardziej mylnego. Dolina Śmierci zachwyca urodą. Zniewala również temperaturą. Uznawana jest za jedno z najgorętszych miejsc na Ziemi, co wcale mnie nie dziwi. To tu też odbywa się popularny Badwater Marathon, podczas którego uczestnicy przemierzają pustynię na odcinku ponad dwustu kilometrów w temperaturze ponad pięćdziesięciu stopni Celsjusza. Rozrywka tylko dla wytrwałych.

Dolina Śmierci jest bardzo różnorodna. Zabriskie Point oczarowuje niemal księżycowymi krajobrazami, tzw. Paleta Artysty mami różnobarwnymi skałami, które faktycznie wyglądają niczym mieszanka kolorowych plam na palecie malarza. Liczne kaniony, w których można się pogubić i niesamowite słone jezioro czy zielona oaza w postaci miejscowości Furnace Creek – wszystko to tworzy niesamowitą, niezwykle bujną mieszankę, która sprawia, że chciałoby się zostać w Dolinie Śmierci na dłużej.

Jezioro Mono Lake
 
Jezioro Mono Lake
fot. Anita Demianowicz

Jezioro Mono Lake

Wkraczając na teren Mono Lake, miałam wrażenie, że przekraczam granice bajki, wchodząc na teren opowieści science-fiction. Przede mną pojawiły się skalne wieże i wieżyczki. Jakby wyrosło przede mną skalne miasto, które po chwili wcale okazało się nie być skalnym, lecz… gąbkowym. Nieziemskie budowle to tufowe kruche formacje, które miałam wrażenie, że uginają się delikatnie pod dotykiem dłoni. South Tufa zahipnotyzowała mnie. Po „gąbczastym” miasteczku spacerowało zaledwie kilka osób, które po chwili wskoczyły do samochodów i ruszyły dalej. Ja nie mogłam tak szybko stamtąd wyjechać, krążąc zachwycona między wieżami. Potem spacerem ruszyłam do niedalekiej Navy Beach, czyli „solnej plaży”. Wszędzie panował spokój. Bezruch, ale jednocześnie wyczuwało się jakąś harmonię. Mimo pozornej ciszy, okolica przemawiała do mnie każdym szczegółem krajobrazu, jakikolwiek dźwięk był tu zbędny. Rozsiadłam się przy brzegu i wpatrywałam w wodną toń. Gdyby nieczekające mnie jeszcze miasteczko duchów, zostałabym tu do wieczora, by podziwiać zachodzące nad tufowymi zamkami słońce.

Miasteczko Duchów - Bodie
 
Miasteczko Duchów - Bodie
fot. Anita Demianowicz

Miasteczko Duchów Bodie

Podążając drogą US 395 przez malownicze górskie krajobrazy, wąskimi i wijącymi się w górę ścieżkami z planu science-fiction dostałam się na plan westernu. Dziki, bardzo dziki Zachód otworzył przede mną swoje podwoje. Zero domów, zero życia ludzkiego. Miasto duchów trochę przerażało mnie samą nazwą. Bodie to dawne miasto, w którym mieszkali poszukiwacze skarbów. Po raz pierwszy znaleziona tam złoto w 1859 roku, co ściągnęło całe tłumy poszukiwaczy. I chcąc nie chcąc zyskało sobie złą sławę. Bodie było uważane za jedno z niebezpieczniejszych miasteczek, w którym panowało niemal totalne bezprawie. Ciągłe walki, bójki i morderstwa były na porządku dziennym. W mieście rządził alkohol, hazard, domy uciech (w miasteczku było około 65 saloon’ów) i opium. Kilkadziesiąt czy nawet kilkaset osób cierpiących na „gorączkę złota” w jednym miejscu i to pod wpływem używek nie mogło wróżyć nic dobrego. Życie tu musiało być ciężkie, myślałam, przeglądając historię miasta. Chociaż drewniane budynki, mimo że niektóre nieco zrujnowane, straszące powybijanymi szybami, w ciepłych promieniach zachodzącego słońca, wyglądały dość przyjaźnie. Byłam jednak pewna, że to tylko taka przykrywka. I jednocześnie miałam pewność, że nie chciałabym tu utknąć na noc. Duchy oszalałych na punkcie złota poszukiwaczy bez wątpienia wciąż tu gdzieś krążyły. Wolałam nie nawinąć się im pod rękę.

Sacramento - Stare Miasto
 
Sacramento - Stare Miasto
fot. Anita Demianowicz

Sacramento

Stolica Kalifornii okazała się posiadać najpiękniejsze stare miasto ze wszystkich, jakie dane mi było w życiu oglądać. Czułam się jakbym przeniosła się w czasie do lat pięćdziesiątych XIX wieku, kiedy wszyscy w Kalifornii i nie tylko szaleli z powodu gorączki złota.

Otaczały mnie budynki tak dobrze znane ze starych westernów z Johnem Waynem, Henrym Fonda czy Clintem Eastwoodem. Poczułam się jak na planie amerykańskiego filmu. Tym razem westernu albo między kartkami powieści Karola Maya, które tak uwielbiałam w dzieciństwie. Brukowane ulice z czarnymi latarniami i śmietnikami w postaci beczek po whisky. Historyczne, pięknie odrestaurowane budynki z pomalowanymi na biało balustradami i dziesiątkami białych szyldów z wykaligrafowanymi napisami, informującymi, że w danym miejscu znajdowała się niegdyś kawiarnia, restauracja, sklep jubilerski czy teatr. A przed każdym niemal budynkiem stare drewniane skrzynie, w których kupcy transportowali towar, a może i broń oraz amunicję.

Stanęłam na małym placyku przed tzw. Big Four Building, w którym w 1850 roku znajdowały się biura czterech członków tzw. Wielkiej Czwórki, która budowała Centralną Kolej Pacyficzną (Central Pacific Railroad). Budynek wyglądał imponującą i po prostu pięknie. Zobaczyłam go jako pierwszy, nie wiedząc, że za chwilę zanurzę się całkowicie w dawno, wydawałoby się, już nieistniejący świat Dzikiego Zachodu. Na Starym Mieście nie kończą się jednak atrakcje Sacramento. Aby poznać resztę wybierzcie się w tę podróż sami.

Komentarze (0)

Brak komentarzy, bądź pierwszy!

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 3092

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 3106

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 8407

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4755

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 5559

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 5200

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 4957

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 3909

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 3603

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 3452

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 3521

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 2928

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 12430

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 20364

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3827

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 22439

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze