Dziś jest 07.08.2020

Imieniny obchodzą Dorota, Kajetan, Donat, Albert

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Trzy smaki Brazylii

Autor: Magda Ramos

Data publikacji: 08.08.2011 11:19

Liczba odwiedzin: 9204

Tagi: ameryka południowa, brazylia, rio de janeiro, sao paulo, corcovado, salvador, relacje, magda ramos

Zacznę od wyznania: nie lubię zimy, nie znoszę śniegu i nie umiem lepić bałwana. Nie jestem też miłośniczką białego szaleństwa i najchętniej tak jak niedźwiedź przespałabym cały ten czas. Dlatego, gdy mróz zaczyna szczypać w nos uciekam tam, gdzie jest ciepło, gdzie zamiast kożucha można nosić bikini, a futrzaną czapkę zastępuje słomkowy kapelusz. Uwielbiam słońce, plaże, uśmiechniętych ludzi i dobrą zabawę.

Pomnik Chrystusa Zbawiciela na wzgórzu Corcovado
Pomnik Chrystusa Zbawiciela na wzgórzu Corcovado. Fot. Magda Ramos

Egipt był w wakacje, Paryż jest piękny, ale niekoniecznie w styczniu. Zawsze chciałam zobaczyć Brazylię, może to właśnie ten moment, tam jest teraz środek lata i trwają przygotowania do największej imprezy na świecie – karnawału w Río de Janeiro. Tyle wolnego na pewno nie dostanę (karnawał rozpoczyna się trzy dni przed Wielkim Postem), bo szef urwałby mi głowę, gdybym po raz kolejny zakomunikowała mu, że nie będzie mnie przez miesiąc, ale dwa tygodnie może uda się jakoś załatwić. Nawet jeśli nie zobaczę roztańczonych sambodromów, zobaczę Copacabanę, dotknę posągu Chrystusa i wypiję najprawdziwszą caipirinhę w słynnej restauracji na Ipanemie. To w końcu Brazylia – kraj, w którym fiesta trwa przez cały rok, więc na pewno będzie wspaniale.

Na miejscu jest Piotrek, najlepszy przyjaciel ze studiów, prawie brat, który jako wolontariusz pracuje z dziećmi z dzielnic nędzy. Tyle razy zapraszał, ciągle powtarza, że brakuje mu towarzystwa, że tęskni za Polską i przyjaciółmi. Zna portugalski, wie jak się poruszać po ciasnych i zatłoczonych ulicach, wie co omijać i na co uważać. Na pewno pomoże, doradzi jak to przyjaciel… Tak to jest to! Pierwsza myśl jest zawsze najlepsza. Jadę! Jak nie teraz to kiedy? Pieniądze na pewno się znajdą. Najwyżej zrezygnuję z egzotycznych wakacji .

Rozpędzony moloch

Brazylijską przygodę rozpoczynam od lotniska w São Paulo – największej aglomeracji w Ameryce Południowej ustępującej w światowych rankingach jedynie Tokio i Nowemu Jorkowi. Tylko do tego miejsca udało mi się znaleźć stosunkowo tanie połączenie. Spędzę tu dwa dni z Piotrkiem i Graciliano, jego brazylijskim znajomym pochodzącym właśnie stąd. Miasto jest wielką kosmopolityczną metropolią, do tego stopnia, że msze odprawia się tu aż w 26 językach, także w języku polskim, choć skupisko brazylijskiej Polonii nie jest wcale tak ogromne (najwięcej naszych rodaków i ich potomków mieszka w stanach Paraná, Santa Catarina i Río Grande do Sul). São Paulo jest dynamiczne, głośne, bardzo uprzemysłowione i potwornie zatłoczone. Korki i hałas, hałas i korki, biurowce, smog, pośpiech, ciągłe pilnowanie portfela i aparatu, który ostatecznie i tak zostaje skradziony – tak je zapamiętam. [/align]

Ma oczywiście swoje plusy. Niestety nie są nimi ani plaże, ani kolonialna architektura, której jest tu jak na lekarstwo. Zamiast tego strzeliste drapacze chmur, metro, zresztą bardzo nowoczesne i mnóstwo restauracji serwujących dania z całego świata. Podobno pizza zrobiona w Bixiga (Mała Italia) w São Paulo smakuje lepiej niż w Neapolu, a sushi z Liberdade (Mała Japonia) jest lepsze niż w Tokio.

Nie chcę próbować, bo nie lubię ani jednego, ani drugiego, ale skuszę się na filiżankę cafezinhos – „kawusi”. Tutejsi mieszkańcy mówią, że jest ona „gorąca jak piekło i słodka jak miłość”, zatem trudno się oprzeć takiej pokusie, zwłaszcza, że smakuje naprawdę wybornie. W końcu Santos, czyli kawa z regionu São Paulo, pozbawiona goryczy, uchodzi za jedną z najlepszych na świecie. Na pewno przywiozę ją do Polski… Na szczęście pachnące benzyną São Paulo to tylko delikatna przystawka w mojej brazylijskiej podróży. Najwyższa pora przejść do dania głównego ─ oddalonego o 400 km Río de Janeiro.

Miasto Boga

Przez pierwsze dziesięć minut zastanawiam się czy to co widzę jest snem czy może jawą. Klepię się po policzkach, podszczypuję, bo nie wierzę własnym oczom. Potem wpadam w dziką euforię, że tu jestem, że udało mi się spełnić kolejne marzenie, że wreszcie widzę to, co dotychczas podziwiałam na zdjęciach. Gdy emocje opadają dochodzę do wniosku, że właściwie każde słowo pasuje by opisać to miasto, z jednym małym wyjątkiem – nuda. Tej tu nie uświadczysz, bo ciągle coś się dzieje. Río jest gorące, roztańczone, rozśpiewane, tłoczne, dynamiczne, zaskakujące, beztroskie, trochę dumne i zakochane w sobie, ale z pewnością nie jest nudne.

Każdy kolejny dzień różni się od poprzedniego i przynosi nowe, nieoczekiwane wrażenia. Jeżeli raj istnieje, to z pewnością tutaj jest jego część. Widok pasm górskich z pojedynczymi szczytami o niepowtarzalnych kształtach, ciemnozielonych plam gęstych lasów, lazurowej tafli wody, zacisznych zatoczek i srebrzystych piasków, na których cariocas – mieszkańcy miasta pokazują swoje wdzięki, zapiera dech w piersiach i odbiera mowę. Tu jest po prostu pięknie, a tych widoków nie da się zapomnieć. [/align]

Favelas
Favelas – slumsy na obrzeżach Rio de Janeiro. Fot. Magda Ramos

Jak każde wielkie miasto ma też swoją ciemną stronę. Są nią favelas, dzielnice nędzy, wzniesione z drewna, cegieł i kartonów na wzgórzach Río. Szacuje się, że obecnie jest ich około 650. W jednej z nich, Rocinhii pracuje Piotrek. Jako wolontariusz pomaga biednym dzieciom żyć z dala od świata gangów, których tutaj nie brakuje. To właśnie w favelach narodziła się samba, dlatego stąd pochodzą wszystkie jej główne szkoły. Slumsy bezpośrednio stykają się z dzielnicami uznawanymi za najbogatsze na świecie. Rocinha leży w sąsiedztwie pięciogwiazdkowych hoteli, eleganckich restauracji i luksusowych apartamentowców. Ich uliczki są wąskie i strome, dlatego najlepszy środek transportu w tej okolicy to motorynka.

Lepiej jednak nie odwiedzać ich samotnie, bo są siedliskiem handlarzy narkotyków, którzy pilnują „swojego terenu”. Co jakiś czas wybuchają tam petardy ─ to znak, że zbliża się policja, a na murach widnieją wszechobecne symbole A.D.A ─ Amigos dos Amigos – przyjaciele przyjaciół, stanowiące symbol największej obecnie grupy dilerskiej w mieście. W favelach jestem przez chwilę i na sam ich widok miękną mi kolana. Kilka razy widziałam film „Miasto Boga” i wierzę (może niesłusznie) w opowieści o dziesięcioletnich dzieciach biegających z bronią. Przytłaczają i oszałamiają jednocześnie. Jeszcze długo o nich myślę…

Mam hiszpańsko-portugalskie nazwisko i choć jeden z najsłynniejszych brazylijskich pisarzy tak jak ja nazywa się Ramos, po portugalsku umiem powiedzieć jedynie „não entendo” (nie rozumiem). Na szczęście jest jeszcze mowa ciała, którą Brazylijczycy opanowali do perfekcji, dlatego problemów komunikacyjnych właściwie nie ma, zwłaszcza, że w obleganych przez turystów punktach sprzedawcy zazwyczaj znają też podstawy angielskiego.

Wyruszam w miasto: chcę pozwiedzać. Niestety w Río niełatwo znaleźć ślady jego najstarszych dziejów. Cariocas są zafascynowani wszystkim co nowe i co jakiś czas ogarnia ich szał budowania. Miasto jest przestrzennie ograniczone i zazwyczaj trzeba coś zburzyć, żeby móc coś nowego postawić, dlatego większość oryginalnej architektury została zniszczona. Na szczęście pozostała starówka, kryjąca kilka architektonicznych skarbów.

Panorama Rio
Panorama Rio. Fot. Magda Ramos

Stąd za pośrednictwem „bodinho” – tramwaju z otwartymi po bokach wagonami, wyruszam do malowniczej dzielnicy Santa Teresa. Zajmuje ona zbocze grzbietu górskiego i spogląda z pobłażaniem na zatłoczone i hałaśliwe ulice śródmieścia. Jej budynki tworzą architektoniczny galimatias. Obok wspaniałych rezydencji z witrażami w oknach stoją zwyczajne, skromne, niczym nie wyróżniające się domki. Rozciąga się stąd cudowny widok na Zatokę Guanabara, której znakiem szczególnym jest Głowa Cukru. Dojeżdża na nią kolejka linowa, a widok jest nieprawdopodobny: 360-stopniowa panorama miasta; plaże: Leme, Copacabana, Ipanema, Leblon; dzielnice Botafogo i Flamengo, Maracaña – świątynia futbolu, w której Pelé w 1969 roku strzelił swojego tysięcznego gola oraz największy rywal Głowy Cukru – wzgórze Corcovado z postacią Chrystusa Zbawiciela. Granitowy posąg widać w dzień i w nocy z większości miejsc w Río. Corcovado („garbata góra”) otacza Park Narodowy Tijuca stanowiący tropikalny rezerwat z gęstymi lasami, szumiącymi wodami i doskonałymi punktami widokowymi.

Na spotkanie z Chrystusem wyruszam taksówką, ale są jeszcze inne możliwości: pieszo (podobno niebezpiecznie i daleko), wynajętym samochodem lub pociągiem (z dworca w dzielnicy Cosme Velho). Na szczycie pokonuję jeszcze 222 stopnie i oto jest: jeden z siedmiu cudów współczesnego świata – Cristo Redentor i znowu nie wiem, czy to jawa, czy sen...

Ipanema – rajska plaża w Rio
 
Ipanema – rajska plaża w Rio
fot. Magda Ramos

Río to też plaże (łącznie 22), przy czym jedna piękniejsza od drugiej. Wszystkie podobne, a jednocześnie niepowtarzalne. Ipanema – bardzo czysta i ekskluzywna, wyznaczająca styl życia cariocas, leżąca w modnej dzielnicy o tej samej nazwie słynie z elegancji i drogich butików. Jest bardziej cicha niż tłoczna i głośna 4-kilometrowa Copacabana, od której oddziela ją Arpoado – wysunięta w ocean skała, na której każdego wieczoru oklaskami żegna się tutejsze zachody słońca.

Łączy je jedno: piękne widoki i piękni Brazylijczycy, u których kult ciała jest głęboko zakorzeniony. Wszyscy wyglądają urzekająco począwszy od młodych, wysportowanych nastolatków, którzy prężą swe ciała na plażowych boiskach i siłowniach, aż po smukłych, opalonych staruszków witających dzień pozycjami jogi. Río de Janeiro oznacza „rzekę styczniową”, ale mnie, choć przyjechałam tu w styczniu nigdy nie będzie kojarzyć się z zimą, bo od samego początku rozgrzewa do czerwoności i to nie tylko za sprawą upału...

Axé

Na deser zostawiam sobie słynący z kolonialnych kościołów, capoeiry i barwnych procesji religijnych Salvador (pierwsza stolica kraju) leżący w stanie Bahia. O Bahii mówi się „axé” ─ dusza Brazylii. Mieszka tu najwięcej potomków afrykańskich niewolników, którzy dzięki kultywowaniu swoich rodzimych tradycji stworzyli unikalną mieszankę kulturową. W każdym jego zakątku, zwłaszcza w weekendy słychać muzykę, zarówno popularną, jak i ludową wygrywaną przez uzdolnionych „baianos” (mieszkańcy) nawet na pudełkach od zapałek. Muzyka i religia są tu równie ważne jak jedzenie i spanie. Cały rok wypełniają święta religijne i towarzyszące im barwne procesje, których punkt kulminacyjny stanowi karnawał. Karnawału nie zobaczę, to pewne, ale biorę jednak udział w pokazie capoeiry i candomblé.

Pokaz capoeiry w Salvadorze
Pokaz capoeiry w Salvadorze. Fot. Magda Ramos

Capoeira to sztuka walki opracowana przez niewolników, najgroźniejszy z tańców i najsubtelniejsza z walk, polegająca na zadawaniu ciosów nogami w rytm berimbau, jednostrunowych instrumentów przypominających łuk. Muzyka capoeiry ściśle łączy się z candomblé, uduchowionymi, afrobrazylijskimi ceremoniami, którym nadaje rytm i umożliwia łączność z bogami. W centrum Salvadoru stoi pomnik Ludwika Zamenhofa, twórcy języka esperanto, a część starego miasta, całkowicie odrestaurowana (Pelourinho) została wpisana na listę UNESCO. Salvador, podobnie jak inne miasta brazylijskiego wybrzeża urzeka pięknymi plażami, ale w zanadrzu ma też do zaoferowania wizytę w Muzeum Afrobrazylijskim i wielu kolonialnych kościołach.

„Mistura fina” – mieszanka doskonała – tak mówią o sobie Brazylijczycy. Rzeczywiście coś w tym musi być. Brazylia jest jak puzzle: każdy element inny i niepowtarzalny, ale wszystkie tworzą idealną całość. Ani wszechobecne dzielnice nędzy, gdzie ludzie żyją na skraju ubóstwa, ani zatłoczone, rozpędzone megalopolie nie odbiorą jej uroku i pogody ducha. Ciesz się chwilą, życie jest za krótkie, żeby się martwić, nie planuj przyszłości, bo jeszcze tak wiele może się wydarzyć – to tylko część lekcji, jakiej udzielił mi ten kraj. Wystarczy raz spróbować tego, co próbują tutejsze gospodynie, by powiedzieć „delicioso” – pyszne, wystarczy raz przyjechać, by krzyknąć „maravilhosa” – cudownie. Jednak raz to za mało, tu po prostu trzeba wrócić i spróbować.

Rio de Janeiro
Rio de Janeiro. Fot. Magda Ramos

Nie zobaczyłam dzikiej i egzotycznej Amazonii, nie zobaczyłam Minas Gerais – perły architektury kolonialnej, ani Brasilii – nowoczesnej stolicy kraju, dzieła Oscara Niemeyera, miasta, które jako śmiała wizja twórczego architekta zostało doskonale zaplanowane i wzniesione na pustyni. Nie dotarłam do Río Grande do Sul, tak licznie zamieszkiwanego przez emigrantów z Polski. Nie żałuję, bo mam przynajmniej solidne powody i silną motywację, żeby kiedyś tu wrócić.

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • Następna »

Komentarze (0)

Brak komentarzy, bądź pierwszy!

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 3334

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 3321

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 8991

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4946

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 5815

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 5473

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 5231

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 4082

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 3976

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 3612

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 3738

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 3071

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 15268

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 23721

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3988

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 36774

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze