Dziś jest 19.05.2013
Imieniny obchodzą Piotr, Celestyn, Augustyn, Bernarda
Autor: Ewa Pluta
Data publikacji: 10.01.2012 16:15
Liczba odwiedzin: 3889
Tagi: wywiady, ameryka południowa, europa
W zeszłym roku było Morze Czarne, 10 krajów, 6 miesięcy i jedno dziecko. W tym trochę się pozmieniało: jest Ameryka Południowa, 8 krajów, 6 miesięcy i, uwaga, dwoje dzieci. Krótko mówiąc: rodzina Alboth znowu w drodze!

Rodzina Alboth w komplecie. Fot. Thomas Alboth/http://thefamilywithoutborders.com/
Gdzie można najczęściej spotkać rodzinę Alboth? W drodze. Dwa lata temu razem z kilkumiesięczną Hanią wyruszyli w półroczną podróż dookoła Morza Czarnego. Teraz jadą znowu, tym razem do Ameryki Południowej, na pół roku i w powiększonym składzie.
Ewa Pluta: To wywiad niemalże na gorąco. Za kilka dni ruszacie w kolejną podróż, tym razem do Ameryki Centralnej, mało tego, w powiększonym składzie, bo w międzyczasie na świat przyszła Mila. Jak wyglądają przygotowania do tej wyprawy? Kiedy je rozpoczęliście?
Anna Sulewska-Alboth: Tym razem przygotowania rozpoczęliśmy wcześniej. Przy poprzedniej podróży na 3 miesiące przed startem zdecydowaliśmy, na tydzień przed wyjazdem zaczęliśmy zakupy, a spakowaliśmy się w kilka godzin. Ale teraz wyruszamy dalej, samolotem, no i z dwójką dzieci. Od początku 2011 roku wiedzieliśmy, że pojedziemy, czytaliśmy, sprawdzaliśmy. Długie listy „do zrobienia” wisiały na ścianie i tylko tydzień po tygodniu wykreślaliśmy kolejne punkty.
– Czy macie podział obowiązków: Ty przygotowujesz trasę, Twój mąż – strategię spakowania bagaży lub na odwrót?
– Podział wyszedł sam z siebie, w praniu. Każde robi to, co umie lepiej i lubi bardziej. Czyli: ja piszę (bo jestem dziennikarką), Tom robi zdjęcia (oczywiście z wyjątkami), Tom ogarnia sprawy samochodowe (bo ja nie mam pojęcia), ja wszystkie kontakty (bo mam i lubię), Tom sprawdza loty, ubezpieczenia, pozwolenia (bo po niemiecku), ja czytam i planuję trasę (a potem mu streszczam). No i tak, ja pakuję (bo jestem w tym dużo lepsza:), a Tom zajmuje się blogiem (bo na co dzień ma agencję internetową).
– Na blogu piszecie, skąd wziął się pomysł na podróż dookoła Morza Czarnego: zainteresowanie akurat tymi krajami, język, przyjaciele, do których zawsze po drodze można było zawitać. A jak jest w tym przypadku?
– Zainteresowanie regionem – to po pierwsze. Od zawsze chcieliśmy jechać do Ameryki Łacińskiej, ale przy pierwszej podróży trochę się baliśmy – tak daleko, na tak długo. Teraz już się nie boimy! Najpierw myśleliśmy o Ameryce Południowej, ale przy pierwszej podróży bardzo podobało nam się przekraczanie granic i posmakowanie wielu krajów, a w Ameryce Południowej można by jechać pół roku przez jedną Brazylię. Ameryka Środkowa pod tym względem jest idealna: niedaleko siebie 8 innych krajów. Hiszpański też trochę znamy, więc powinno być dobrze. A co do przyjaciół – tym razem na naszej drodze jest ich mniej, ale po pierwsze, mamy przyjaciół naszych przyjaciół do odwiedzenia, a po drugie, wiemy też teraz, jak łatwo zdobywa się nowych, szczególnie z dwiema słodkimi dziewczynkami.
– Jesteście już rozpoznawalną rodziną, zwłaszcza w podróżniczo-turystycznych kręgach. Czy łatwiej Wam teraz zorganizować wyjazd, np. pozyskać sponsorów?
– Tak :) Z dwóch powodów: po pierwsze – po podróży wokół Morza Czarnego mamy mnóstwo zdjęć i tekstów, które mogą posłużyć za przykład. A po drugie – mamy statystyki bloga, które nas samych każdego dnia zaskakują. Zaczęliśmy od pisania dla rodziny i znajomych (żeby widzieli, że Hania żyje i jest zdrowa), a tu czytają nas świeżo upieczeni rodzice, młodzi, którzy boją się być rodzicami, i wszyscy inni, w 144 krajach świata.
– Kiedy usłyszałam, że ruszacie w półroczną podróż z kilkumiesięczną córką, z trasą wiodącą przez kraje, które w powszechnym mniemaniu nie zawsze bywają miłe i przyjemne (m.in. Mołdawia, Azerbejdżan, Gruzja, Górski Karabach), byłam zaskoczona. Minęło kilka miesięcy, a na Waszym blogu czytam informację: „8 krajów, 6 miesięcy, dwoje dzieci. Z Meksyku do Panamy” i jestem podwójnie mile zaskoczona. Jak reagują ludzie na Wasze podróżnicze projekty? Bywa, że spotykacie się też z krytyką?
– Otwarcie jeszcze się nie zdarzyło. Ale na pewno są tacy, którzy myślą inaczej. Ci, którzy się z nami spotykają, piszą do nas czy przychodzą na pokazy zdjęć to ludzie, którym pomysł się podoba. Dostajemy bardzo dużo e-maili od młodych, podróżujących, którzy boją się, że przy dzieciach życie się skończy. Piszą, że cieszą się, widząc taki przykład. A my się cieszymy, jeśli ktoś choć trochę dzięki nam zdecyduje się na taki styl życia. Bo te pół roku w drodze z Hanią to było najpiękniejsze pół roku naszego życia.
– Często zdarzały Wam się sytuacje, że obecność dziecka rozładowywała napiętą sytuację, otwierała drzwi, zjednywała sympatię ludzi?
– Bez przerwy. Z małą, wesołą dziewczynką, a tym bardziej blondyneczką na Kaukazie, wszystkie drzwi były dla nas otwarte. Zaprosili nas do siebie na herbatę i ciasto nawet Osetyńczycy w obozie dla uchodźców w Gruzji, z którymi nie bardzo mogliśmy rozmawiać. Ale to jest właśnie czar dziecka – można po prostu usiąść razem i wspólnie bawić się z Hanią. Pasterze przynosili mleko, kobiety częstowały owocami. A że Hania nikogo się nie bała, dobrze czuła na każdych rękach – to było jeszcze milej. Nie mówiąc już o praktycznych sytuacjach, w których nam się Hania przydała, np. podczas dyskusji z rosyjską policją (która zatrzymywała nas co pół godziny, próbując wyłudzać łapówki) albo podczas przekraczania granic, kiedy oficjele otwierali dyplomatyczne bramki, żeby nas szybciej odprawić. Inaczej ludzie patrzą na parę dziennikarzy z aparatami, a inaczej na rodzinę. Zabieramy swój największy skarb do nich, do ich wioski, ufamy im na tyle – więc oni chcą pokazać, że doceniają i że będzie miło i bezpiecznie.
– Gdyby pokusić się o ogólne podsumowanie: dzieci pomagają czy przeszkadzają w podróżowaniu?
– Przeszkadzają wieczorami: bo nigdzie się nie można ruszyć (nie ma dziadków czy przyjaciół, którzy zostaną z nimi). I „przeszkadzają” w chwilach, kiedy na skróty przejechałoby się przez Czeczenię, albo konno parę dni przez góry, ale ze względów bezpieczeństwa (dziecka) się tego nie robi. Poza tym – tylko pomagają, zwalniają pozytywnie, urozmaicają.
– Nie biegaj, bo się spocisz! Nie dotykaj, bo kopnie cię prąd! Nie wierć się, siedź spokojnie! Itd., itp. Takich haseł nie przeczyta się na waszym blogu, ale usłyszeć je np. na ulicy można już bardzo często. Dlaczego?
– Hmmm, no czasem też czegoś zabraniamy:). Ale tylko wtedy, kiedy Hania robi coś, co może zagrażać jej bezpieczeństwu. Ale wtedy też wyjaśniamy dokładnie (w dwóch językach) dlaczego. Poza tym wyznajemy zasadę, że dziecko może być albo czyste, albo szczęśliwe:). No i przecież ona by się zanudziła, jakby nie biegała, nie dotykała i siedziała spokojnie. Zupełnie jak i my.
– Wasza starsza córka, Hania jest już doświadczoną podróżniczką:) Czy widzicie, że wojaże miały wpływ na jej rozwój?
– Jest otwarta i w ogóle nie boi się nowych: miejsc, sytuacji, ludzi, zwierząt. Próbuje się dogadywać w różnych językach, jak ktoś nie rozumie, co mówi, powiedzmy po polsku, to próbuje po niemiecku i po angielsku (ja i Tom rozmawiamy po angielsku, więc ona też angielski rozumie). Ale to chyba za dużo mówić, że to dzięki podróżom. Dzięki podróżom ma na pewno szczęśliwych rodziców, a to chyba też ważne:). No i pierwszy rok życia spędziła z nami obojgiem, 24/7, myślę, że mamy fajny układ plus (głównie oczywiście dzięki zdjęciom) dużo wspólnych wspomnień.
– Jak wyobrażacie sobie rodzinę Alboth za kilka lat?
– Chcemy oczywiście jeździć dalej, ale tak na dużej to tylko do momentu, w którym dziewczynki pójdą do szkoły. Rówieśnicy, nauczyciele, społeczne życie w szkole – to wszystko jest ogromną wartością i chyba nie mamy prawa im tego zabierać. Wtedy będziemy musieli znaleźć jakiś inny system. Ale to jeszcze odległa przyszłość, na dziś nie wiemy nawet czy z Meksyku pojedziemy najpierw do Gwatemali czy do Belize, co tu mówić o innych planach!
Trzymamy kciuki za podróż!!! Cały czas i bardzo mocno
12.10.12, 04:32
Niesamowite a mnie zawsze przerażało zabranie dziecka do samolotu i odbycie z nim 3godzinnej podróży że nie wspomnę o zabraniu malucha na 2tyg wakacje w gorącym miejscu. A wolę nie myśleć o strachu i zakazom rodziny i bliskich.
19.01.12, 10:31
A ja myślałam, że jak ma się dzieci to kaplica i już tylko kaszki i kupki pozostają, a takie podróżowanie wchodzi w grę dopiero na emeryturze, jak dzieci są odchowane. Widocznie można inaczej...
17.01.12, 10:57
Nie będę pierwsza, która wyrazi swoj zachwyt nad tym, co robicie. Jeszcze bardziej nakręca mnie to na działanie a nie tylko na czekanie. Razem z mężem oczekujemy aż nasz mały synek osiągnie mniej "trudny do podróżowania" wiek. Liczymy, że jak będzie miał 4-5 lat ruszymy w kilkumiesięczną podróż. Tę "łacińską" mamy za sobą choć w mniejszym składzie. Wiem, że można wszystko, jak się tego bardzo chce, ale mimo to wolimy poczekać. Gratuluję odwagi!!! I zazdroszczę Ameryki Południowej, bo bardzo za nią tęsknię. Powodzenia!
Autor: Świat oczami Gośki
Data publikacji: 22.04.2013 15:59
Liczba odwiedzin: 102
Jako pierwszą odwiedziliśmy wioskę plemienia Moon. Żeby tam się dostać, musieliśmy przejść przez chaszcze, potem targ, a następnie po betonowych kładkach. Brudne dzieciaki biegały po ulicy, jedno kąpało się w misce, inne siedziało w bali. »
Autor: Świat oczami Gośki
Data publikacji: 19.04.2013 16:36
Liczba odwiedzin: 122
Dla mnie kuchnia tajska jest jedną z najlepszych na świecie. Może nawet najlepszą. Mam tu zarówno na myśli smażoną świnkę na patyku kupioną na ulicy, jak i full wypas obiad w dobrej tajskiej restauracji. »
Autor: Justyna Śnieżek
Data publikacji: 30.03.2013 20:16
Liczba odwiedzin: 413
Wielu z nas marzy o podróżach. Tych bliskich i tych dalekich. Pragniemy przygód, wiatru we włosach, spotkań z inspirującymi ludźmi i niezapomnianych wspomnień. Większość z wymienionych możemy zapewne osiągnąć pakując plecak i ruszając przed siebie, jednak skąd wziąć tę przysłowiową „wisienkę” dopełniającą całość? W jaki sposób zmienić marzenia we wspomnienia i do tego nie zbankrutować? Dziś właśnie o tym. Dziś o Couchsurfingu. »
Tagi: tanie podróżowanie, inspiracje, relacje
Autor: Justyna Śnieżek
Data publikacji: 25.03.2013 21:12
Liczba odwiedzin: 304
Norwegia – kraj spowity nutą tajemniczości. To wiecznie zimne, ale jednocześnie zachwycające królestwo fiordów, nawet przy ekstremalnych mrozach, nie zatrzyma przybyłych tam ludzi w domach czy hotelach. Odwiedzając Oslo, stolicę tej utopii, bardzo szybko można się przekonać, jak wielką wagę Norwegowie przywiązują do atrakcyjności w przekazywaniu wiedzy oraz samej edukacji. Dziś więc o tym, co zobaczyć, gdy mróz sięga granic wytrzymałości i nie w głowie nam długie, krajoznawcze wyprawy. »
Infolinia(22) 487 55 50codziennie od 07:00 do 19:00
Autor: Ewa Pluta
Data publikacji: 22.03.2013 14:45
Liczba odwiedzin: 613
Autostopowy sezon zbliża się wielkimi krokami. Sezon? Tak, po ilości imprez, w tym wyścigów, w których biorą udział amatorzy podróży za jeden uśmiech, można sądzić, że znowu mamy urodzaj na autostopowe wojaże. Czy tak faktycznie się dzieje – rozmawiamy o tym z Bartoszem Szymańskim, jednym z organizatorów PoliMacedonia 2013, autostopowego wyścigu z metą nad malowniczym Jeziorem Ochrydzkim. »
Tagi: autostop, wywiady, macedonia
0Autor: Ewa Pluta
Data publikacji: 12.03.2013 12:25
Liczba odwiedzin: 1079
Grupa studentów wysłużonym ogórkiem przemierza świat – lubimy takie historie, prawda? Na pewno ma do nich słabość kilkoro zielonogórzan, którzy w zeszłym roku w ramach projektu „Z indexem w podróży” przejechali 8000 kilometrów, docierając do Aten. Tak im się spodobało, że w tegoroczne wakacje ruszają na dłużej i dalej – przez 14 krajów do Maroka. Właśnie trwają przygotowania, o których opowiada jeden z uczestników Maroko Trip 2013, Mariusz Malinowski. »
Tagi: wywiady, europa, afryka, inspiracje, strefa podróżnika
1Autor: Etraveler.pl
Data publikacji: 14.01.2013 16:30
Liczba odwiedzin: 1191
Postanowił kiedyś wyruszyć w dość nietypowy „spacer” – 1300 kilometrów śladami św. Pawła – od Tarsu w Turcji do Jerozolimy, przez Syrię i Liban. Różne światy, różne kultury, po drodze dziesiątki spotkań i przygód, których początki nie zawsze zapowiadały pomyślny koniec. O podróży z celem opowiada Grzegorz Małyga, zwycięzca konkursu „Podróżnicze hardkory”. »
Tagi: azja, liban, syria, turcja, izrael, wywiady
1Autor: Ewa Pluta
Data publikacji: 14.12.2012 11:37
Liczba odwiedzin: 1925
Bezcenne poczucie swobody, poszukiwanie złota i surwiwal w buszu – oto esencja niedawno zakończonej „Awantury w kraju kangurów”. O męskiej przygodzie w Australii rozmawiamy z Tomkiem Pakułą, pomysłodawcą i uczestnikiem wyprawy. »
Tagi: australia i oceania, australia, wywiady, awantura w kraju kangurów
2Powered by Webspiro.