Dziś jest 25.05.2020

Imieniny obchodzą Grzegorz, Magda, Beda, Imisława

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Autostop? Tak, ale...

Autor: Magdalena Dietrich

Data publikacji: 16.02.2014 20:14

Liczba odwiedzin: 3930

Tagi: autostop, poradnik autostopowicza, magdalena dietrich

Podróżując autostopem, wymieniając doświadczenia, opowiadając o przeżytych historiach, często spotykam się z osobami, które z jednej strony myślą o takiej podróży a z drugiej przytaczają sporo argumentów przeciwko. Z czasem zauważyłam, że przeważnie się powtarzają. Chciałabym poświęcić im trochę uwagi.

„Chcę, ale się boję.”

Lęk, niepokój, strach często towarzyszą nam w sytuacjach, kiedy musimy zmierzyć się z czyms nieznanym. Z jednej strony czujemy dużą ochotę, by czegoś spróbować i realizować swoje nowe plany. Z drugiej, chcielibyśmy, by niektóre rzeczy pozostały bez zmian. Znane warunki i rzeczywistość, która nie jest nam obca, pozwalają czuć się bezpieczniej i bardziej komfortowo. Jednakże ceną, którą czasami płacimy za ten komfort, jest rezygnacja z realizacji własnych pasji i odkrywania nowych, często fascynujących rzeczy.

Na myśl jednak przychodzi mi porównanie podróży do ciemnego lasu. Gdy chcemy wybrać się wieczorem do lasu i stajemy w pewnej odległości od niego jawi nam się jako ciemny, mroczny, niebezpieczny. Możemy się zbliżyć i stanąć na skraju – jednak nadal będzie nam towarzyszył niepokój. Dopiero gdy zrobimy pierwszy krok i wejdziemy do niego, to zobaczymy, jak z czasem nasze oczy przyzwyczajają się do ciemności, kształty nabierają wyrazu, a księżyc oświetla drogę. Przestanie tak przerażać, a wiedza, jaką posiadamy oraz podążanie za zmysłami pomogą nam w wędrówce.

Nie inaczej jest z podróżą autostopem. Pomimo kilku podróży nadal tuż przed kolejną pojawia się u mnie pewne specyficzne uczucie podekscytowania połączonego z niepokojem. Z reguły na krótko przed wyruszeniem. Przed moją pierwszą podróżą trochę czasu zajęło mi zastanowienie się, czy to, czego się obawiam jest autentycznie moje, czy są to docierające z różnych stron opinie znajomych oraz obrazy, które widziałam w mediach. Znalezienie odpowiedzi na to, co konkretnie budzi nasz niepokój, pozwala te powody, w miarę możliwości, zlikwidować.

Osobiście podróżuję raczej bez konkretnego planu, jednak dość dobrze czuję się w nieprzewidywalnych warunkach. Są też osoby, które wolą mieć jakiś plan i bazę informacji. Wówczas polecam czytanie opinii i dyskusji na forach podróżniczych, rozmowy z osobami, które w danych miejscach były i zapoznanie się z kulturą panującą w kraju, do którego się wybieramy.

W moim przypadku myśl budząca niepokój brzmiała: „A jak gdzieś utkniesz i nie będziesz miała gdzie spać?”. Łatwo się z nią uporałam, zabierając ze sobą w dłuższą podróż namiot. Dodatkowo często pakuję się na ostatnią chwilę, więc wcześniej tworzę listę rzeczy, które koniecznie muszę zabrać.

W artykule o samotnych podróżach wspominałam także, że zawsze staram się mieć na koncie środki pieniężne, które pozwolą mi w nagłej sytuacji wrócić do Polski.

Obawiałam się także łapania stopa wieczorami. W związku z tym wyjeżdżam wcześniej i kończę podróż jeszcze, gdy jest jasno. Ewentualnie szarawo. W sytuacjach, gdy podróżuję z kimś, czasami zdarza mi się jeździć wieczorami czy nocą. Mam wówczas przy sobie kamizelkę odblaskową zapewniającą mi widoczność przy drodze. W podróży pamiętam także o ubezpieczeniu.

„To niebezpieczne”

Bardzo bliskie jest mi podejście Beaty, która przyznaje, że nikt nie da nam gwarancji bezpieczeństwa. Jednak przy zachowaniu uważności i zdrowego rozsądku okazuje się, jak wiele pomocnych osób można spotkać w świecie. Sytuacje niebezpieczne mogą nam się zdarzyć w miejscu naszego zamieszkania. Począwszy od mojej pierwszej podróży, każda kolejna pokazuje mi, że świat pełen jest fantastycznych, życzliwych i pozytywnie nastawionych ludzi.

Często kierowcy mówią mi, że sposób podróży, który wybrałam jest niebezpieczny. Paradoksalnie, jest to kolejna dobra osoba na mojej drodze. Tłumaczę też, że taki rodzaj podróży jest trochę kwestią obustronnego zaufania, co zrozumiałam po niektórych opowieściach kierowców o autostopowiczach.

„Nie mam pieniędzy”

Tutaj sporo zależy od tego, jaki rodzaj podróży preferujemy. Ja do tej pory wybierałam wersje niskobudżetowe, przez co rozumiem spanie w namiocie, u hostów z Couchsurfingu czy czasami w hostelach. Na wyjazd trzytygodniowy do Rumunii wydałam ok. 450 zł. Trwająca tyle samo podróż po Bałkanach kosztowała mnie ok. 600 zł. Nie oszczędzałam na miejscach, które chciałam zobaczyć. Na jedzeniu też nie, aczkolwiek raczej nie stołuję się w drogich restauracjach. Gdy odpada nam koszt noclegów i środków transportu, nagle okazuje się, że podróż wcale nie musi być droga.

„Nie wiem czy to dla mnie”

Autostop jest formą, która wiąże się z pewną nieprzewidywalnością. Nie możemy mieć pewności, gdzie i o której dojedziemy, ani kogo spotkamy. Czasami też musimy radzić sobie w sytuacjach, których w żaden sposób nie przewidzieliśmy. Nie każdej osobie taki sposób podróży może się podobać czy sprawiać przyjemność. Jeśli jednak czujemy, że chcielibyśmy spróbować, warto zrobić to na jakiejś bliższej trasie między dwoma miastami.

„I tak nikt się nie zatrzyma”

Doświadczenia wielu podróżujących autostopem osób pokazują, że ktoś się zatrzyma. Albo od razu albo… trochę później. Ewentualnie jeszcze trochę później. Czasami trzeba się uzbroić w cierpliwość, jednak ona z reguły zostaje nagrodzona jakimś ciekawym kierowcą.

Pamiętam, jak stałam w Serbii dość długo czekając na jakikolwiek samochód. Minął mnie jeden z niemiecką rejestracją i pojechał dalej. Pomyślałam, że mógłby zawrócić. Po 20 minutach na drugim pasie zatrzymuje się właśnie ten sam samochód.
– Państwo po mnie zawrócili?!
– Tak.

Okazało się, że para jedzie do Bośni i podwiezie mnie tam, gdzie chcę. Finalnie przekonali mnie do udania się do tego samego miasteczka co oni, dokąd opłaconą taksówką zostałam zawieziona do miejsca z tanimi noclegami, a taksówkarz zaproponował mi pokazanie miasta nocą.
– Nie, dziękuję. Nie jeżdżę taksówką…
– Ale ja jestem po pracy. Chcę Ci po prostu pokazać moje miasto.

Pamiętam także sytuację, gdzie kilka godzin czekałam na granicy chorwacko-węgierskiej. Powoli zaczynał się wieczór, kiedy zatrzymało mi się małżeństwo z Polski jadące prosto do Krakowa, do którego i ja zmierzałam.

W myślach pojawia mi się też wspomnienie, gdy, również w Serbii, czekałam dość długo. Co ciekawe, upływ czasu bardziej widziałam na zegarku niż go odczuwałam. Nagle zatrzymał się młody, uśmiechnięty chłopak. Jechaliśmy razem ok. 20 km, gdy nagle usłyszałam, że jego kuzyn pływa łódką po okolicznych rzekach i dostałam propozycję dołączenia, by podziwiać widoki z innej perspektywy. Skorzystałam. Mało tego, zostałam w miejscowości, którą polecał, bo okazała się niesamowicie piękna a zdecydowanie trudno szukać jej w przewodnikach.

„Nie mam z kim”

Nie każdy musi lubić podróże samotne. W mojej sytuacji pierwsza taka podróż była z jednej strony trochę przypadkiem, z drugiej wyborem. Spodobały mi się i czerpię radość zarówno z podróżowania z drugą osobą, jak i samotnie. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że nawet jeśli wyruszamy bez towarzystwa, to podróżując autostopem tak naprawdę rzadko jesteśmy sami. To sposób podróży, w trakcie której cały czas mamy kontakt z drugim człowiekiem. Spotykamy różnych kierowców, rozmawiamy, bywamy zapraszani do domów. Brak towarzystwa ze swojego kraju wpływa na konieczność szybszego przyswajania języka, ale także zwiększa otwartość. Przecież nie mamy możliwości porozmawiania z kimś po polsku, więc naturalnie bardziej czerpiemy z tego, co się wokół nas wydarza. Wspólne wyjścia wieczorem z gośćmi hostelu czy kolacje z całą rodziną, która nas zaprosiła.

A co, gdy jednak chcemy wyruszyć z kimś a nikt z naszych znajomych nie deklaruje takiej ochoty? Z pomocą przychodzą portale podróżnicze, fora autostopowe (np. autostopowicze.org, autostopik.pl lub autostopem.net) i facebook (np. grupa Autostopowicze, czyli my). A także organizowane co roku w różnych miastach mistrzostwa autostopowe, przed którymi pojawia się dużo ogłoszeń o poszukiwaniu współtowarzysza do wspólnej zabawy.

„Wolę wiedzieć, kiedy dojadę. Nie mam czasu.”

Także bywam w sytuacjach, kiedy mam ograniczony czas i często wtedy… nie wybieram autostopu. Gdy mam gdzieś dotrzeć na konkretną porę, czas na drodze zaczyna nagle przyspieszać. Widzę zmieniające się cyferki na wyświetlaczu zegarka i zaczynają się pojawiać myśli, że nie zdążę. Często wówczas dłużej czekam, aż ktokolwiek się zatrzyma i rzadziej zdarzają mi się historie, które chciałabym na długo zapamiętać. Szukam każdej okazji, by móc jeździć autostopem, więc gdy muszę jechać na konferencję zastanawiam się, czy mogę to zrobić dzień wcześniej. Jeśli nie, a mam być gdzieś o określonej godzinie, decyduję się na inny środek transportu.

Usłyszałam kiedyś słowa, że każde marzenie jest nam dane z mocą jego realizacji. Często pojawiające się ograniczenia są tylko w naszej głowie. Nie zmienia to faktu, że niełatwo je przekroczyć i zmienić. Wierzę jednak w to, że jeśli czegoś bardzo chcemy, to znajdziemy na to sposób.

Komentarze (0)

Brak komentarzy, bądź pierwszy!

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyszukiwarka lotów

Osoby podróżujące

Osoby podróżujące