Dziś jest 24.01.2020

Imieniny obchodzą Felicja, Tymoteusz, Rafał, Chwalibog

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Bikaner – przyczółek pustyni

Autor: Krzysztof Wasilonek

Data publikacji: 28.06.2011 13:21

Liczba odwiedzin: 3821

Tagi: azja, indie, bikaner, pustynia thar, radżastan, świątynia szczurów, relacje, krzysztof wasilonek

Bikaner, miasto położone u progu Wielkiej Pustyni Indyjskiej, nie jest miejscem często odwiedzanym przez zachodnich turystów. Biały człowiek stanowi tu nie lada atrakcję dla miejscowych. Ludzie mieszkający w Bikanerze żyją bez pośpiechu, a samo miasto sprawia wrażenie, jakby czas dawno temu się w nim zatrzymał.

Tutaj, z dala od „turystycznego” świata, można zobaczyć, jak wygląda autentyczne życie codzienne w Radżastanie. Zwiedzać można olbrzymi fort, słynną Świątynię Szczurów, a w miejscowym muzeum podobno przechowywany jest kawałek radu wyodrębnionego przez Marię Curie-Skłodowską…

Nocna jazda

O tym, że oddalamy się od turystycznych ośrodków Radżastanu, mogłem się przekonać na długo przed naszym wjazdem do Bikaneru – rodzinnej miejscowości mojego hinduskiego kolegi Pawana. Restauracja, w której zjedliśmy późną kolację, odbiegała standardami od lokali w Dżajpurze czy innych wielkich miastach. Była zapuszczona, po szybach chodziły karaluchy, a obsługa nie mówiła po angielsku. Ja i pochodząca z Hongkongu żona Pawana, Christine, byliśmy chyba pierwszymi obcymi, którzy zawitali w te strony od bardzo dawna. Obsługa zrobiła wszystko, byśmy z tej restauracji wynieśli jak najlepsze wspomnienia i potraktowała nas bardzo miło. Jedzenie było dobre. Przed spożyciem starannie wyczyściliśmy naczynia i sztućce mokrymi chusteczkami oraz spirytusem. W Indiach takie praktyki nie budzą zdumienia, więc można je stosować bez skrępowania.

Na obrzeżach Bikaneru znaleźliśmy się już późno w nocy. Pawan w pewnej chwili przerwał naszą ciekawą rozmowę dotyczącą języków indoeuropejskich, aby na cały głos zaśpiewać krótką mantrę.
– W tym miejscu – powiedział – kilka kilometrów w prawo znajduje się nasza rodzinna świątynia poświęcona Hanumanowi (bóg-małpa, przyp. Autora). Zwyczaj nakazuje, aby wędrowiec przed wyjazdem przyszedł do niej i się pomodlił, a po powrocie również do niej zajrzał. Ponieważ nie możemy tego teraz zrobić, zaśpiewałem tę mantrę, aby oznajmić bogu, że przybyliśmy.

Wkrótce jechaliśmy już ulicami Bikaneru. Od razu widać było, że to prowincjonalna miejscowość. Ulice były wąskie, a wzdłuż nich biegły rynsztoki. Jedynymi żywymi stworzeniami krążącymi po nich o tej porze były krowy i bezpańskie psy. Poza tym miasto sprawiało wrażenie wymarłego. Na peryferiach gdzieniegdzie można było zobaczyć kotły, w których coś płonęło, a obok nich siedziały przykucnięte postacie. Pawan wyjaśnił, że to miejscowa drogówka. Patrolowała prawie puste ulice.

Szybko znaleźliśmy się pod domem ojca Pawana. To w nim mieliśmy mieszkać przez najbliższy tydzień. Gospodarz okazał się bardzo sympatyczny i serdeczny. Pawan powitał go w sposób typowy dla Indii: klęknął przed nim, dotknął obu jego stóp, po czym własnej piersi (oczywiście wszystko to czynił prawą ręką – lewa służy do czynności nieczystych). Następnie obaj się uściskali. Nie widzieli się od roku. Christine przywitała się z mężczyzną w ten sam sposób (pomijając uścisk, bo jeszcze się nie znali), mimo, że on próbował ją od tego odwieść. Kiedy i ja chciałem dopełnić formalności, ojciec Pawana powstrzymał mnie i po prostu podał mi rękę.

Po wprowadzeniu się odwieźliśmy do domu naszego kierowcę, który towarzyszył nam przez ostatnich kilka dni. Mieszkał on w centrum Bikaneru. Po miłych pożegnaniach, przyszedł czas na część trudną. Należało odprowadzić samochód z powrotem pod dom Pawana. Mój kolega, niestety, od lat nie prowadził, a Christine nie umiała obsługiwać ręcznej skrzyni biegów. Mój problem z kolei polegał na tym, że nie jestem przyzwyczajony do obowiązującego w Indiach ruchu lewostronnego. Ale nie było wyjścia. Chyba tylko dlatego, że na ulicy nie było żywej duszy, nikogo nie zabiłem.

Również wszystkie znajdujące się na ulicach krowy przeżyły moją jazdę. Kłopot polegał na tym, że nie mam międzynarodowego prawa jazdy, więc gdyby złapała mnie policja, od razu by mnie aresztowano. W Indiach lepiej nie popełniać przestępstw, gdyż prawo w tym kraju nie opiera się na rzymskiej maksymie „in dubio pro reo”, czyli „wątpliwość idzie na korzyść oskarżonego”. Tutaj to oskarżony musi dostarczyć dowodów swojej niewinności…

Małe i duże kulty

W Bikanerze można zobaczyć kilka charakterystycznych rzeczy związanych z religijnością Hindusów. Niemal na każdym domu nad drzwiami wejściowymi znajduje się podobizna Ganeśi, czyli boga z głową słonia, któremu często towarzyszy swastyka. Ganeśa jest bardzo ważnym bóstwem. To syn Śiwy (jednego ze świętej trójcy bogów indyjskich) i Saraswati (która w swym złym wcieleniu znana jest jako krwiożercza bogini Kali). Mit mówi, że Ganeśa rozgniewał niegdyś Śiwę, za co ten obciął mu głowę. Kiedy po jakimś czasie się uspokoił, stwierdził, że synowi głowa by się jednak przydała. Postanowił ją więc zabrać pierwszemu napotkanemu żywemu stworzeniu i dać Ganeśi. Padło na słonia… Aby wynagrodzić synowi jego nowy, potworny wygląd, Śiwa dodatkowo obdarzył go niespotykaną mądrością. Podobizna Ganeśi nad drzwiami do domu ma przynosić szczęście. Podobnie jest ze swastyką. Zgodnie z tradycją, jest to potężny symbol ściągający dobre moce. Hindusi do dziś biadolą, że Hitler im go ukradł i odwrócił. Zaznaczają przy tym, że odwrócona swastyka może sprowadzać tylko zło, a taka właśnie była swastyka Hitlera. Nie ma się co dziwić, że zło obróciło się przeciwko niemu.

W Bikanerze znajduje się świątynia kultu Jain. Jest to jedno z niewielu miejsc w mieście, w których można spotkać białego turystę. Świątynie Jain są bardzo ozdobne, a ich ściany i kopuły udekorowane są pięknymi płaskorzeźbami. W samym centrum świątyni stoi podobizna bóstwa o czterech twarzach zwróconych w cztery strony świata. Jest to bardzo charakterystyczna cecha dla prastarych bóstw indoeuropejskich, która w zachodniej kulturze najdłużej przetrwała wśród Słowian.

Wśród wyznawców Jain panuje zwyczaj, że wszystkie prace wykonują kobiety. Mężczyźni natomiast modlą się, jedzą, a czasem dbają o przedłużenie gatunku. Cała ta społeczność stanowi bardzo zamkniętą kastę. Kiedy oglądaliśmy świątynię, zobaczyliśmy w pewnej chwili, jak do jednej z przebywających przy niej dziewczyn przyszedł chłopak. Cała jego głowa była owinięta chustą, a oczy zakrywały mu ciemne okulary. Szybko wymienili się z dziewczyną numerami, po czym chłopak jak najszybciej się ulotnił, odprowadzony gniewnymi spojrzeniami mężczyzn. Pawan wyjaśnił, że chłopak musiał się zamaskować, bo był spoza kasty. Gdyby mężczyźni go później rozpoznali na ulicy, mogliby go porządnie skopać.

System kastowy jest bardzo widoczny w Bikanerze. Im mniejsza miejscowość, tym mocniej ta tradycja się utrzymuje. Pawan, podobnie, jak cały jego klan, należy do kasty braminów, czyli byłych kapłanów. Jest to najbardziej wykształcona ze wszystkich kast. I rzeczywiście, większość jej przedstawicieli to naukowcy bądź nauczyciele. Od nich właśnie się dowiedziałem, że w bikanerskim muzeum przechowywany jest kawałek radu wyodrębnionego przez Marię Curie-Skłodowską. Maharadża panujący w mieście w czasach jej życia udał się niegdyś w podróż do Paryża, skąd przywiózł tę pamiątkę. Do dziś nazwa Polski kojarzona jest w Bikanerze właśnie ze Skłodowską. Nie należy jednak oczekiwać, że każdy spotkany przechodzień będzie wiedział coś o naszym kraju lub naszej noblistce. Większość ludzi w ogóle nie wie, że taki kraj istnieje i że pamiątka po jednej z jego najwybitniejszych obywatelek przechowywana jest w ich mieście. Wiedzę tę posiadają tylko najbardziej wykształceni.

Innym, chyba najsłynniejszym miejscem kultu w okolicach Bikaneru, jest Świątynia Szczurów. Czci się w niej szczury, więc wszędzie jest ich pełno. Należy o tym pamiętać i przed zwiedzaniem zawczasu zaopatrzyć się w ochraniacze na buty. Miejsca święte można zwiedzać jedynie w tych ochraniaczach bądź boso. O ile miejscowi najwyraźniej są odporni na choroby przenoszone przez szczury (na własne oczy widziałem, jak małe dziecko przewróciło się na wyścieloną świętymi bobkami podłogę, po czym wsadziło ręce do ust, a rodzicom wcale to nie przeszkadzało), o tyle Europejczyk może takie zwiedzanie ciężko odchorować (mnie osobiście nic się nie stało).

Podobno spotkanie w niej białego szczura przynosi szczęście. Mało kto jednak wie, że kilka kilometrów dalej znajduje się mniejsza świątynia, w której znajdują się same białe szczury. Jej kapłani są jednak niemili dla obcych. Może się zdarzyć, że zechcą zażądać wysokiej opłaty za wejście. W takich sytuacjach należy pamiętać, że aby ktokolwiek mógł pobierać opłaty za wejście do jakiegokolwiek miejsca w Indiach, przed drzwiami musi stać tablica z wyraźnie wypisanymi cenami. W przypadku braku takiej tablicy, nikt nie ma prawa żądać od nas pieniędzy. To wszystko wyjaśnił nam Pawan po żarliwej kłótni z kapłanami.

Kult patronującej świętym szczurom bogini Karni Mata jest bardzo głęboko zakorzeniony w tych okolicach. Starsi ludzie wspominają, jak przybyli tłumnie do świątyni podczas wojny indyjsko-pakistańskiej w 1979 r. błagać boginię o ocalenie. Potem, choć pustynia była obszarem zażartych walk i znajdowała się pod ciągłym ostrzałem, żaden pakistański pocisk nie trafił w Bikaner.

Oczywiście, istnieją tu też inne pustynne kulty. Kiedy pierwszej nocy kładłem się spać, zza okna dobiegły mnie nagle radosne śpiewy i odgłos bicia w bębny. Pawan powiedział mi, że to wyznawcy pewnej pustynnej religii odprawiają nocne obrzędy. Ale są niegroźni i rano grzecznie idą spać po swoich harcach.

Życie miejskie

Bikaner jest miejscem, w którym czas niewiele się posunął w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Jego centrum to jedno wielkie targowisko w cieniu starych ozdobnych budowli (których jest zaledwie kilka). Pomiędzy straganami krążą święte krowy. Należy uważać na byki. Nie wolno podchodzić do nich od przodu. Byk z zasady atakuje wszystko, co mu przetnie drogę i jest wystarczająco blisko niego. Dodatkowo ostrzegano mnie przed jednym, szczególnym bykiem, który jest szczególnie cięty na obcych. Miejscowych toleruje, nawet, kiedy przetną mu drogę. Obcym nie odpuszcza.

Po ulicach jeździ dużo motoriksz i motorów. Na jednym motorze często siedzą nawet cztery osoby. Wiele z nich jest prowadzonych przez dzieci. Raz widzieliśmy, jak trzech może jedenastoletnich chłopców próbowało uruchomić jeden z tych jednośladów.
– Przecież ty nie masz prawa jazdy! – roześmiał się Pawan, patrząc na chłopca trzymającego kierownicę.
– To co? – odparł inny. – Jego ojciec też nie ma!
Pasy ruchu w ogóle nie są tu nawet narysowane. Pustynny pył i tak szybko by je zakrył. Przez sam środek miasta biegnie tor kolejowy. Kiedy szlaban się opuszcza, robi to wahadłowo (opuszcza się, lekko podnosi, niżej się opuszcza, aż do całkowitego opadnięcia), by dać ludziom i zwierzętom czas na przejście. Lecz nawet kiedy jest opuszczony, ludzie pod nim przechodzą, a motocykliści przejeżdżają, schylając się. Dlatego kiedy pociąg w końcu nadjedzie, oznajmia swą obecność przeciągłym trąbieniem, które nie ustaje, dopóki pociąg nie wyjedzie poza obręb miasta.

Szybko można się zorientować, że biały człowiek jest w Bikanerze niezwykle rzadkim zjawiskiem. Pełne zdumienia szepty „Angredź! Angredź!” (Anglik – tak w Indiach określa się wszystkich białych) słychać na każdym kroku. Do dziś nie wiem, jak to się stało, że moje pojawianie się na ulicy nigdy nie doprowadziło do żadnego wypadku, zważywszy, że wszyscy, łącznie z rikszarzami i motocyklistami, oglądali się za mną, zupełnie nie patrząc na drogę. Niektórzy robili mi nawet zdjęcia.

Tego rodzaju zachowania nie są jednak obecne w bikanerskim forcie, gdyż jest to jedyne miejsce, do którego „Angredzie” regularnie zaglądają. Jest tu co oglądać. Fort ten jest naprawdę ogromny. Można w nim podziwiać nie tylko architekturę, ale także przedmioty, pojazdy, siodła na słonie, trony, a nawet jeden francuski samolot z czasów I Wojny Światowej. Jest to też jedyne miejsce w Bikanerze, w którym mówi się po angielsku. W samym mieście język ten nie jest powszechnie stosowany, bo mieszkańcy go po prostu nie potrzebują. Rzadko widują cudzoziemców.

Wieczorem można czasami zobaczyć orszak weselny. Zazwyczaj otwiera go samochód wiozący głośniki, z których dobiega radosna muzyka. Za nim, tańcząc i podskakując, idą mężczyźni. Następne są kobiety i dziewczynki. One z kolei nie tańczą, ale niektóre podrygują w rytm muzyki. Za nimi idą dzieci. Pochód zamyka samochód wiozący młodą parę. Małżonkowie siedzą na podwyższeniu, na czymś w rodzaju tronu, odziani w niezwykle ozdobne szaty. Nigdy jednak nie widziałem, by ich miny wyrażały radość. Najczęściej malował się na nich stres, czasem graniczący z przerażeniem. Ich oczy zwrócone były naprzód, ich spojrzenia się nie spotykały. Trudno jednak, by było inaczej, skoro w większości wypadków małżonkowie dopiero co się poznali.

Małżeństwa w Indiach są często aranżowane przez rodziców państwa młodych, którzy pilnują, by oboje byli z tej samej kasty i mieli dobre posagi. Najczęściej o rękę dziewczyny ubiega się kilku mężczyzn. Jej rodzice dokonują ich wstępnej selekcji, a córce przedstawiają jedynie tych, którzy w ich oczach znaleźli uznanie. Ona może wybrać jednego z nich lub żadnego. W tym drugim wypadku rodzice szukają dalej. Rozwody nie są zakazane.

Kobiety wykonują wszystkie domowe obowiązki. Im któraś jest młodsza, tym więcej ma roboty. Mężczyźni natomiast zajmują się utrzymaniem rodziny. Zazwyczaj posiłki spożywają jako pierwsi. Kobiety i dzieci jedzą to, co po nich zostało. Oczywiście, znaczenie mają tu także wiek i pozycja w hierarchii rodzinnej. Z posiłków nic nie jest zostawiane „na później”. To, co nie zostało zjedzone, wystawiane jest przed dom i zjadane przez zwierzęta. W związku z tym, dom, w którym odbywa się uczta, można poznać po obecności dużej liczby zwierząt przeróżnych gatunków, które czatują przed wejściem (najwięcej jest psów i krów).

Kilka porad pustynnych

Bikaner leży u progu Wielkiej Pustyni Indyjskiej. Powietrze jest tu więc suche, przez co należy bezwzględnie pamiętać o uzupełnianiu płynów. W lutym, kiedy gościłem w tym mieście, temperatura wynosiła ok. 25 stopni Celsjusza. Latem często przekracza 50 stopni. Należy mieć przy sobie zawsze odpowiedni zapas wody. Jeśli kupujemy wodę butelkowaną, trzeba patrzeć na cenę nadrukowaną na butelce. Sprzedawcy nie wolno jej zawyżać. Najbardziej zalecane marki wody to Acquavita i Kinley Water. Obie są produkowane przez Pepsico, z zachowaniem międzynarodowych standardów jakości, co pozwala zmniejszyć ryzyko zatrucia.

Nie należy pić dużymi haustami. Organizm nie jest w stanie wchłonąć dużej ilości wody na raz, więc większość wydali, a to marnotrawstwo – jeden z największych grzechów, jakich można się dopuścić na pustyni. Optymalny sposób picia to jeden mały/umiarkowany łyk co 5-10 minut. Wtedy woda dobrze się wchłonie. Przy okazji, trzeba także pamiętać o uzupełnianiu soli mineralnych, gdyż są one błyskawicznie wydalane wraz z potem. Jeśli czujemy, że nasze mięśnie łapią skurcze, jest to objaw braku soli mineralnych. Należy wtedy wypić kubek solonej wody. Soli wsypać pół łyżeczki (w skrajnych przypadkach można wsypać całą łyżeczkę, ale nie wolno przesadzać).

Jednym z częstych przyczyn odwodnienia jest biegunka. Biały człowiek jest na nią narażony w okolicach Bikaneru ze względu na bardzo tłustą kuchnię. Wszelkie potrawy smażone są na głębokim tłuszczu, a popularny ćaj, czyli indyjska herbata, podawany jest z mlekiem pochodzącym prosto od krowy, czyli również bardzo tłustym. Po kilku dniach spożywania tego rodzaju specjałów układ trawienny może skapitulować. Co wtedy robić? Można wypić kubek wody z dużą ilością soku cytrynowego. Jeśli nie pomoże, jedynym stuprocentowo pewnym sposobem, jaki znam, jest zjedzenie dużej liczby bananów. Banan ma silne właściwości chłonne. Specjalnie nie polecam zachodnich środków typu Stoperan, ponieważ przy ostrych stanach zwyczajnie nie działają. Prędzej można zdać się na węgiel. W ostateczności można się oczywiście zwrócić do lekarza. Dobrze jest mieć w tym celu wykupione w Polsce ubezpieczenie. Dzięki niemu odzyskamy koszty leczenia.

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • Następna »

Komentarze (0)

Brak komentarzy, bądź pierwszy!

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 3049

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 3088

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 8387

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4734

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 5541

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 5129

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 4917

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 3891

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 3533

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 3427

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 3495

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 2907

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 12401

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 20185

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3806

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 22215

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze