Dziś jest 19.07.2019

Imieniny obchodzą Alfred, Wincenty, Wodzisław, Arseniusz

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Inny Świat

Autor: Rafał Rudnicki

Data publikacji: 05.02.2012 16:13

Liczba odwiedzin: 3284

Tagi: azja, indie, podróże, delhi, madras, goa, karnataka, pandżab, radżastan, uttar pradesh, himachal pradesh, agra, jaipur, himalaje, rafał rudnicki, zadanie 1

To kraj, który przeraża, męczy ale i fascynuje. Kiedy tu przyjechałem, śmiałem się w duchu, bo zdałem sobie sprawę, że zmieni to moje dotychczasowe postrzeganie świata. Każdy powinien to zobaczyć na własne oczy, choć doświadczenie to nie należy do łatwych.

W dzień wszystko ożywa. Dzielnica Chandini Chowk, Delhi.
W dzień wszystko ożywa. Dzielnica Chandini Chowk, Delhi. Fot. Rafał Rudnicki

Pierwsze starcie – od niepokoju do fascynacji

Siódmy lipca. Na zegarku godzina 20.00 – muszę przestawić wskazówki o 3,5 godziny do przodu, co mnie zaskakuje – jak dotąd tkwiłem w przekonaniu, że strefy czasowe zmieniają się umownie co godzinę. Może to jakiś obszar, gdzie nawet czas jest względny i wymyka się spod przyjętych norm? Po 6 godzinach lotu samolot zaczyna podchodzić do lądowania. Maszyna zatacza koło nad miastem. Na monitorze widać jak wraz z wytracaniem wysokości temperatura na zewnątrz zmienia się z ujemnej do bliskiej 30 stopniom Celsjusza.

Lotnisko międzynarodowe im. Indiry Ghandi w Delhi sprawia wrażenie nowoczesnego, gdzieniegdzie jedynie widać zaniedbania budowlane, a z niektórych pomieszczeń wysypują się śmieci – przedsmak tego, co będę oglądać regularnie. Przy wyjściu z hali przylotów tłoczą się dziesiątki, a może setki hindusów, muzułmanów i sikhów, a o ich intencjach informują zawieszone na szyjach lub trzymane w dłoniach tekturowe tabliczki, z których krzyczą nazwy hoteli, adresy i nazwiska.

Przed wyjściem dopada mnie grupka taksówkarzy – taxi, taxi, Pahar Ganj, Karol Bagh, hotel, hotel, government tourist office – przekrzykują się nawzajem. Odchodzę na bok, by złapać trochę powietrza, które jest gorące i wilgotne, kropi deszcz – to pora monsunowa – oddycha się ciężko. Po chwili wracam wytargować cenę. – Tu trzeba się targować, ceny dla turystów, czy raczej dla białych, bywają kilka albo kilkanaście razy wyższe niż dla tubylców – powiedział mi poznany w samolocie polski alpinista, który był tu już wielokrotnie. Taksówka powinna kosztować ok. 300 rupii – z początkowych 450 udaje mi się zejść do 250 rupii.

Zatrzaskuję drzwi pojazdu i odcinam się od całego gwaru i hałasu – teraz słyszę jedynie krople roztłukujące się o karoserię. Kierowca przekręca kluczyk w stacyjce – nic, drugi raz – nic. Silnik krztusi się kilkakrotnie, by w końcu, raczej w geście rezygnacji niż z chęci współpracy, zaskoczyć i zawyć po zastrzyku paliwa. Ruszamy. Jest ciemno i pada. Wycieraczki wprawdzie zmieniają pozycję, ale ich skuteczność jest wysoce dyskusyjna. Niewiele widać przez zaparowane szyby, które kierowca przeciera, gdy droga zachodzi mgłą. Zewsząd słychać klaksony pojazdów, zarówno tych mijanych, jak tych wyprzedzanych. Przejeżdżamy przez jedne czerwone światła i drugie, zwalniając przy tym nieznacznie i dając znać klaksonem, że nie zamierzamy się zatrzymać.

Choć lotnisko znajduje się niespełna dziesięć kilometrów od centrum miasta, po piętnastu minutach wciąż brniemy w ciemną otchłań – mimo zapewnień kierowcy, że to już niedaleko, odczuwam lekki niepokój. Nagle wjeżdżamy między zabudowania. Uliczka jest ciemna i jedynie gdzieniegdzie pomruguje niedokręcona żarówka latarni lub jakiś niezdecydowany neon. W tym nikłym świetle dostrzec można góry bezkształtnych, mokrych śmieci, rozgrzebywanych przez niewielkie psy i podobnej wielkości szczury. A między tymi śmieciami, w brudzie i błocie, na krawężnikach, pod witrynami stoisk, na wózkach warzywnych i rikszach śpią ludzie. Bezimienne masy, które spostrzegłem od razu, a zidentyfikowałem dopiero po chwili, nie dowierzając własnym oczom. Nagle zwalniamy – przed nami wielka, nie wiadomo jak głęboka kałuża. Powoli zanurzamy się – z początku opony, potem osie i progi drzwi. Samochód paruje ze wszystkich stron, a ja myślę tylko o tym, byśmy tu nie utknęli. Udało się. Nim jednak mam czas, by złapać oddech, samochód zatrzymuje się i kierowca oznajmia, że jesteśmy na miejscu. Przez szybę, w świetle sprawnego neonu, spostrzegam napis – HOTEL.

Próba zmysłów

Rano niepokój ustąpił miejsca zdumieniu, które stopniowo przerodziło się w fascynację. Zadziwiające jak ta apokaliptyczna rzeczywistość ożyła wraz z nadejściem świtu, mieniąc się tysiącem zapachów, barw, dźwięków i wystawiając na próbę wszystkie zmysły.

Tym, co uderza w pierwszej chwili, jest woń – owoców sprzedawanych na licznych straganach, spalin wydobywających się z pojazdów takich jak Ambasador, pamiętających obecność wyspiarzy, kadzideł palonych w domach, na stoiskach i wszechobecnych ołtarzykach i świątynkach, woń rynsztoku czy miejskich ubikacji, które stanowią tu glazurowane murki, wreszcie – spalonej słońcem ziemi. Zapachy te z reguły łączą się w słodką woń, choć zdarza się, że któryś wyczuwalny jest wyraźniej, co zazwyczaj nie jest przyjemne.

Natomiast aromat potraw przygotowywanych na rozlicznych kramikach i prymitywnych kuchniach ulicznych jest tak silny, że zdaje się nadawać smak nawet powietrzu. Jedzenie przyprawiane curry, kolendrą, zirą, szafranem i wieloma innymi, z których słyną Indie potrafi mocno podrażnić podniebienie.

Wszechobecny jest hałas klaksonów, warkoty motorów, nawoływania handlarzy, z których każdy chce, by inni wiedzieli gdzie się obecnie znajduje i co najlepszego można u niego kupić. Najczęściej jest to coś do jedzenia; z drugiej strony tutaj ludzie prześcigają się w oferowaniu rzeczy zupełnie nieużytecznych, jak na przykład tandetne świecidełka światłowodowe i inne wymyślne gadżety.

Najbardziej szokujące są jednak bodźce wzrokowe. Wszechobecne śmieci, odpadki organiczne i nieorganiczne, zwisające zewsząd zwoje i plątaniny kabli, wśród których przemieszczają się setki kolorowych postaci. Kobiety ubrane w barwne sari czy salwary i przyozdobione przemysłowymi ilościami tandetnych bransoletek, kolczyków i naszyjników. Mężczyźni w spodniach lub spódniczkach.

Gdy okażecie współczucie...
Gdy okażecie współczucie... Fot. Rafał Rudnicki

Niezliczeni żebracy, którzy z wychudzonymi dziećmi na rękach proszą o jałmużnę, lamentując targają cię za odzież albo dobijają się do szyby taksówki na każdym mijanym skrzyżowaniu, na którym przyszło ci się zatrzymać. I nie można ulec tym zabiegom, bo to znak dla innych i po chwili człowiek ginie w gąszczu wyciąganych ku niemu dłoni.

Od absurdu do akceptacji

Indie z europejskiego punktu widzenia pełne są absurdów i trudno oprzeć się wrażeniu, że brak tu jakichkolwiek zasad, a jeśli są już jakieś – opierają się wszelkiej logice. To zupełnie niezrozumiałe dla osób z zewnątrz.

Dziesiąty lipca, droga z Delhi do Agry. Zatrzymałem się, żeby odwiedzić jedną z tych wyrastających znikąd świątyń. Nagle za moimi plecami usłyszałem krótki pisk gwałtownie zatrzymanych kół, a chwilę później głuchy huk. Gdy obróciłem głowę, zobaczyłem starszego mężczyznę, jak jeszcze obracając się upada bezwładnie na jezdnię – już nieprzytomny. Tuż za nim z brzdękiem upadła czerwona, masywna butla na gaz, którą ów człowiek trzymał nad głową. Samochód – jak utrzymywał stojący obok mnie taksówkarz, był to samochód dyplomacji – zwolnił na chwilę. Ten naturalny gest kierowcy ustąpił najwyraźniej niezdecydowaniu, gdyż po sprawcy wypadku pozostała jedynie ulotna smuga czarnego dymu z rury wydechowej. W jednej chwili zebrała się grupa tubylców, którzy znieśli nieprzytomnego mężczyznę na pobocze.

Takie wypadki to codzienność, o czym mogłem przekonać się niespełna dwa dni później w stolicy kolorowego Radżasthanu, Dżajpurze, gdzie jedna z tych starych, zdezelowanych motoriksz, jakich tutaj pełno, uderzyła w samochód i dachowała. Z pojazdu wypadła jakaś przybrana jedynie w niebieską koszulkę lalka, która zastygła w bezruchu na rozgrzanym palącym słońcem asfalcie. Ludzie, podobnie jak miałem okazję zaobserwować wcześniej, zareagowali bardzo szybko. Jedni chwycili się za odwracanie rikszy, inni wyciągali poturbowanych pasażerów, ktoś podniósł dziecko. Tym razem pojawił się ambulans na sygnale, ale widocznie śpieszył do kogoś innego, gdyż nie zatrzymał się nawet na chwilę.

Kiedy przy pierwszym wypadku zaoferowałem, że mogę wezwać pogotowie, taksówkarz odradził: – Nie ma potrzeby, nic się nie stało, niedaleko jest świątynia, a jeśli wezwie Pan pogotowie, to odpowiedzialność spadnie na Pana, bo sprawca zbiegł z miejsca wypadku. Ofiara pewnie nawet nie tyle, że nie jest ubezpieczona, co nie figuruje w rejestrach ludności.

Trudno było nie oprzeć się tak mętnej argumentacji, ale musiałem przejść nad tym do porządku dziennego – człowiek musi się uodpornić na podobne sytuacje, żeby nie przedawkować.

Absurdów – mniejszych i większych – jest tu znacznie więcej. W Madrasie (Chennaiu), stolicy południowego stanu Tamilnadu, setki ludzi wylegają codziennie na plaże Oceanu Indyjskiego, by nieskrępowanie oddać się toalecie dnia powszedniego, zasiewając fekaliami całe wybrzeże. Na podobny widok narażeni są podróżujący pociągami, szczególnie wjeżdżając do metropolii, gdzie tak popularne tu open toilet stosują mieszkańcy slumsów.

Jaskrawozielone rzeki, przypominające konsystencją kisiel, czuć z odległości kilometrów, a ich widok wraz z zapachem przyprawia o ból głowy i niejednokrotnie wymioty. Nie tubylców. Ci jakby nie dostrzegali problemu. Niewrażliwi na wszystkie drażniące bodźce rozstawiają swoje kramiki z jedzeniem w miejscach, które osoba z Europy ominęłaby szerokim łukiem, i – co ciekawe – nie narzekają na brak zainteresowania ze strony konsumentów.

Choć na koszach na śmieci napisane jest use me, to odniosłem wrażenie, że mieszkaniec Indii musiałby do niego wpaść, żeby coś w nim zostawić. W pociągu z Margao (stan Goa) do Delhi wdałem się w dyskusję o zanieczyszczeniu środowiska. – To poważny problem Indii – oznajmił z przekonaniem pasażer, po czym poprosił mnie, bym przesunął się na chwilkę i... wyrzucił przez moje okno siatkę z podróżnymi śmieciami.

Niepodważalne piękno Indii

Indie dostarczają wielu innych doznań, które nie sposób zapomnieć. Wspaniała kultura materialna w niczym nie ustępuje kulturze materialnej antycznej Grecji czy Rzymu. Samo Delhi obfituje w niezliczone, przepiękne w swym majestacie mauzolea, jak to Humajuna – wzór dla późniejszego Taj Mahal czy mauzolea Lodich. Fortyfikacje, jak olbrzymi Czerwony Fort, przebogate świątynie, największy w Indiach meczet Dżama Masdźid. W Agrze lśniący Taj Mahal, którego pozycja na liście siedmiu cudów świata zdaje się być niepodważalna. W Old Goa, dawnej stolicy portugalskiej kolonii, na hektarach pustej przestrzeni lub z gęstwin lasów wyrastają liczne kościoły, katedry i klasztory. No i Złota Świątynia Sikhów w Amritsar, stolicy Pandżabu. Wspaniałe.

Olbrzymi i potężny Ocean Indyjski na wschodzie i łagodne, rozpływające się po piaszczystych i skąpanych w słońcu plażach, fale Morza Arabskiego na zachodzie. A pomiędzy wschodem i zachodem rozciągają się równiny Tamilnadu z jaskrawozielonymi polami ryżowymi, usłana gigantycznymi głazami Karnataka oraz góry porośnięte tropikalnymi lasami i pocięte wodospadami, przy wjeździe do Goa. Niezapomniane wrażenia z 24 godzinnej podróży pociągiem.

A na północy? Jeden z brzegów dachu świata i przeszywające nieboskłon szczyty Himalajów. Niewyobrażalnie piękne Himachal Pradeś i kilkudniowa podróż autobusem, który sprawia wrażenie, jakby był złożony z kilku innych i to czterdzieści lat temu, ale na burcie ma napisane semi delux. Piszczące hamulce, łyse jak piłki opony, kierowca, który w trakcie wykonywania wiraży nad dolinami zdolnymi pochłonąć największe pomniki socjalizmu, z Pałacem Kultury włącznie, beztrosko szczotkuje sobie zęby. – Nie ma się czego obawiać – przekonywał mnie Takashi, podróżnik z Japonii. – Jak mamy spaść to i tak spadniemy, a jak spadniemy to i tak nie przeżyjemy, taka karma[/i] – śmiał się. Radził, bym się nie przejmował tylko podziwiał krajobrazy, jedne z najpiękniejszych jakie przyszło mi kiedykolwiek zobaczyć.

Manali, Himachal Pradesh
Manali, Himachal Pradesh. Fot. Rafał Rudnicki

Wiarygodne niewiarygodne

Incredible India - tak brzmi motto turystycznej kampanii Indii. Podpierane przepięknymi fotografiami bije z ofert biur podróży, reklamówek prasowych i telewizyjnych.

Ale czy Indie są niewiarygodne? Chyba nie. To po prostu inny świat, inna kultura, cywilizacja w najwyższym stopniu kontrastująca z naszą. To kraj niewiarygodny tylko dlatego, że przykładamy do niego europejską miarę.

Indie to inny świat, który w ludziach z zewnątrz wywołuje skrajne odczucie, nikogo nie pozostawiając jednak obojętnym. I dlatego warto tu przyjechać. To miejsce, które wgryzie się w twoją świadomość, dekonstruując twoje dotychczasowe pojęcie o świecie, by chwilę później złożyć wszystko w całość, całość uzupełnioną o inny świat, Indie.

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • Następna »

Komentarze (3)

  • irmina (gość)

    irmina (gość)

    01.08.14, 18:09

    właśnie jestem w Indiach....3 tygodnie w Chennai, miało być 5 tygodni ale...nie wytrzymam dłużej,bilet przebukowany...faktycznie to trzeci świat!!!!trzeba zobaczyć na własne oczy i docenić swoje życie i dobra nas otaczające!

    Zgłoś

  • joanka (gość)

    joanka (gość)

    18.02.12, 16:25

    Fajny artykuł. Troche więcej zdjęć byłoby super. A ja dalej dziękuję słowami miłego Pana A. Sikorowskiego z "Pod Budą",że "nie urodziłem sie pod wulkanem". Dobrze mi tu gdzie jestem. Ale. Zwiedzajcie, opisujcie. Ja czytam, czuje i ...tak trzymać. Pozdrawiam podrożników wszystkich.

    Zgłoś

  • nbkn (gość)

    nbkn (gość)

    15.02.12, 22:16

    Super artykuł!

    Zgłoś


Zamknij

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 2635

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 2730

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 7733

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4332

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 5127

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 4637

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 4201

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 3508

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 3065

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 2972

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 3077

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 2574

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 10668

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 15569

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3442

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 16977

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze