Dziś jest 19.05.2019

Imieniny obchodzą Piotr, Celestyn, Augustyn, Bernarda

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Nogi same niosły

Autor: Etraveler.pl

Data publikacji: 14.01.2013 16:30

Liczba odwiedzin: 4202

Tagi: azja, liban, syria, turcja, izrael, wywiady

Postanowił kiedyś wyruszyć w dość nietypowy „spacer” – 1300 kilometrów śladami św. Pawła – od Tarsu w Turcji do Jerozolimy, przez Syrię i Liban. Różne światy, różne kultury, po drodze dziesiątki spotkań i przygód, których początki nie zawsze zapowiadały pomyślny koniec. O podróży z celem opowiada Grzegorz Małyga, zwycięzca konkursu „Podróżnicze hardkory”.

Ewa Pluta: 1300 kilometrów pieszej wędrówki śladami świętego Pawła. Turcja, Syria, Liban i Izrael. 51 dni marszu w ponad 40-stopniowym upale. Pytanie nasuwa się bezwiednie – skąd pomysł i dlaczego właśnie taka wymagająca i ambitna forma jego realizacji?

Grzegorz Małyga: Sama idea oczywiście nie jest nowa. Ludzie już od średniowiecza pielgrzymowali do Świętego Miasta Jerozolimy, więc dlaczego i my mieliśmy nie spróbować?! Oboje z bratem lubimy poważne wyzwania, zatem kiedy tylko w naszych głowach pojawiła się pierwsza myśl o takiej wyprawie, chyba pod wpływem napotkanego w Hiszpanii, podczas Camino, pielgrzyma, który przebrany w średniowieczny strój twierdził, że zmierza do Jerozolimy, podchwyciliśmy ją, robiąc od tej pory wszystko, aby dojść, dosłownie i w przenośni, do celu. A skoro cel już był, to należało tylko wyznaczyć miejsce startu, które także powinno nieść ze sobą jakiś ważny ładunek emocjonalny czy historyczny. Idealnie byłoby, gdyby zacząć marsz od progu własnego domu, jednak na to nie mieliśmy wystarczająco czasu. Początkowo planowaliśmy zatem wystartować z Konstantynopola-Stambułu – dawnej stolicy cesarstwa wschodniorzymskiego, ostatecznie jednak wybraliśmy miasto Tars w południowej Turcji, czyli miejsce, w którym narodził się święty Paweł.

Pieszo do Jerozolimy
 
Pieszo do Jerozolimy
fot. Grzegorz Małyga

– Co było najistotniejsze w tej wyprawie: wyczyn czy cel religijny?

– Oba elementy były równie istotne i oba nie mogłyby bez siebie istnieć na tej wyprawie. Przejście 1300 km w drodze do Jerozolimy to nie to samo, co przebycie takiego dystansu na bieżni pobliskiego stadionu, ale i nie to samo, co wyjazd ze zorganizowaną grupą do Ziemi Świętej. Oczywiście dla nas, jako osób wierzących, sam cel drogi był ogromnie ważny, a równocześnie dodawał też sił do wyczynu. Poza tym będąc w tym regionie nie da się uniknąć odniesień do religii – napotkani muzułmanie ze zrozumieniem przyjmowali naszą drogę do miejsca, które przecież jest też święte dla nich. Niektórzy pytali nawet, czy następnie nie udajemy się do Mekki i Medyny.

– Czego najbardziej obawiałeś się, wyruszając na szlak?

– Obaw było wiele… Od tych bardziej błahych, jak możliwość zatrucia pokarmowego czy przegrzania organizmu, po poważniejsze: kłopoty na granicach, zamieszki uliczne, porwania… Takie rzeczy naprawdę się tam zdarzają – kilka miesięcy po naszym pobycie w Libanie, w miejscowości, w której też byliśmy, porwano, a następnie przetrzymywano przez prawie 3 miesiące siedmiu estońskich rowerzystów. Jednak będąc już tam na miejscu, po spotkaniu z życzliwością ludzi i zobaczeniu z bliska tego, o czym wcześniej się tylko słyszało, wszystkie te obawy pryskają i w czasie drogi bałem się już tylko tego, że coś niespodziewanego może przerwać wyprawę, zatrzymać nas w pół kroku. Cały czas jednak miałem przeczucie, że jeśli nie zdarzy się nic złego, to na pewno starczy nam wytrwałości i sił, aby dokończyć drogę.

– Trasę od Tarsu do Jerozolimy przeszedłeś razem z bratem. Zdarzały wam się kryzysy w trakcie tego 51-dniowego marszu? Spektakularny wyrzucenie plecaka do pobliskiego rowu i okrzyki stylu „Nie idę dalej…”?

– Nie, nigdy! Oboje byliśmy za bardzo zmotywowani, żeby pozwolić sobie na takie sceny, a do tego dobrze się ze sobą dogadujemy i wszelkie małe kryzysy po drodze udawało nam się szybko zażegnać. Najtrudniejsze były oczywiście początki, ale z czasem coraz bardziej wchodziliśmy w rytm drogi i mogliśmy też pokonywać coraz większe dystanse.

– Możesz opisać jak z grubsza wyglądał zwyczajny dzień niezwyczajnej wyprawy?

Pieszo do Jerozolimy
 
Pieszo do Jerozolimy
fot. Grzegorz Małyga

– Pobudka wczesnym rankiem – im wcześniej, tym lepiej – aby przejść jak najwięcej, nim nadejdzie pora upałów; śniadanie gdzieś po drodze, często podarowane przez kogoś przygodnie napotkanego lub kupione od ulicznego sprzedawcy, potem dalszy marsz ze średnim tempem ok. 5 km na godzinę, często opóźniany jednak zaproszeniami na szklaneczkę herbatki, rozmowami z ciekawymi wszystkiego miejscowymi ludźmi czy zwiedzaniem fascynujących śladów przeszłości, jakimi usiany jest cały Bliski Wschód. Bywało, że gdzieś w tym wszystkim czasem zdarzał się też obiad – znów podarowany lub kupiony, ale czasem też zupełnie pominięty, kiedy już skurczone żołądki nie domagały się pilnie posiłku, a w nogach wciąż była siła na dalszy marsz. Jedyne czego pod żadnym pozorem nie pomijaliśmy, to picie wody w odpowiednich do temperatury ilościach.

Kiedy zbliżał się już wieczór, po przejściu ok. 40 lub więcej kilometrów (choć najdłuższy odcinek dzienny liczył 52 km) rozglądaliśmy się za noclegiem. Jeśli nie mieliśmy wyznaczonego konkretnego miejsca docelowego w danym dniu, to po prostu w okolicach zmierzchu, w miejscu, w którym wtedy się znajdowaliśmy pytaliśmy się przypadkowych ludzi o możliwość rozbicia namiotu u nich w ogrodzie (odpowiednią frazę mieliśmy na tę okazję zapisaną po turecku i po arabsku w notesie). Choć często bywało też, że oni sami widząc nas, zapraszali do siebie, a zamiast miejsca w ogrodzie oferowali najlepsze z pokoi… No a mi dodatkowo trochę czasu, spędzanego na walce ze zdezelowanymi klawiaturami w małych kafejkach internetowych, zajmowało prowadzenie na moim blogu relacji na bieżąco, która dziś jest świetną pamiątką i obrazem moich wrażeń z tego czasu.

– Bliski Wschód w mediach a Bliski Wschód w rzeczywistości bardzo się od siebie różnią?

– Oczywiście, to co widzimy w mediach, gdy mowa jest o rejonie Bliskiego Wschodu, też jest prawdziwe, jednak serwowane nam w sposób bardzo wybiórczy – niestety, tak media działają i zapewne tego też wielu ludzi oczekuje – mocnych obrazów, konfliktów, emocji. Ale oprócz tej ciemnej strony jest też wielka gościnność i przyjazna postawa ludzi, oprócz konfliktów religijnych jest też wzajemne zrozumienie wobec innych, z którym i my spotkaliśmy się w drodze, poza terenami zamkniętymi, zaminowanymi czy po prostu niebezpiecznymi są przecież też te liczne miejsca, gdzie podróżnik, pielgrzym czy zwykły turysta może bez przeszkód chłonąć niezwykłą atmosferę i klimat Bliskiego Wschodu. Choć zawsze trzeba mieć też w głowie myśl, że ta beczka prochu może w każdym momencie wybuchnąć…

– W swojej relacji z wyprawy piszesz, że pozytywnie zaskoczył cię Liban, który, swoją drogą, nie ma zbyt dobrej medialnej reputacji. Co takiego urzekło cię w tym kraju?

– W Libanie, oprócz pięknych górskich krajobrazów, możliwości usłyszenia bonjour na powitanie w piekarni w Trypolisie czy Bejrucie i niesamowitych zabytków, szczególnie urzekli mnie ludzie, zwłaszcza miejscowi chrześcijanie, którzy stanowią ok. 40 proc. mieszkańców kraju. Fascynujące jest to, jak od wieków pozostają izolowaną wyspą w morzu islamu, a przy tym zachowują swą wiarę mimo licznych przeciwności. A może zadziałała na mnie też zasadna kontrastu z Syrią, przez którą szliśmy przed wejściem i po wyjściu z Libanu, a z której nie mam najlepszych wspomnień…

– Mieliście 48 godzin, w trakcie których sporo się wydarzyło: zatrzymanie przez syryjską policję, areszt, przesłuchanie i przeszukanie waszych rzeczy, w końcu uwolnienie i dalszy marsz. Czy udało wam się ustalić, co właściwie stało się na granicy syryjsko-libańskiej? Krótko mówiąc – o co im chodziło?

– Do dziś nie wiem o co im chodziło, mogę się tylko domyślać. Nie wiem nawet, kto właściwie nas aresztował – mundurów nie mieli, do wylegitymowania się nikt też się kwapił. Poza tym nie mówili prawie wcale po angielsku. Wystarczyło, że mieli broń… Być może wzięto nas za izraelskich szpiegów? Na nic zdały się też żądania kontaktu z polską ambasadą (po pospiesznym sprawdzeniu słówka „ambasada” w rozmówkach; brzmiało to w naszych ustach mniej więcej tak: safara Bolanda telefon!). Na posterunku do podpisania podsunięto nam jakieś protokoły po arabsku, a sam podpis wyglądał tak, że chwycono moją rękę, zamoczono kciuk w tuszu i siłą przystawiono odcisk palca pod dokumentem… Kilka godzin w małej dusznej celi bez okien, przesłuchanie przeprowadzone gdzieś na korytarzu, gdzie nawet nie było krzeseł dla nas, a nad głową psychodelicznie migało światło jarzeniówki, przecinane skrzydłami kręcącego się leniwie wiatraka, potem farsa z ukradzionymi z naszych bagażów przedmiotami, które po naszych dłuższych naleganiach i protestach „przypadkowo” odnajdowały się gdzieś w szufladach bądź w innych pomieszczeniach. Zbiorowa sala w areszcie imigracyjnym, gdzie przewieziono nas noc była już o wiele przyjemniejsza od celi, która pewnie obecnie wypełniona jest przeciwnikami reżimu prezydenta Baszara al-Asada, nie mogącymi nawet marzyć o takim szczęściu, jakie mieliśmy my. Cały następny dzień spędziliśmy na walce z syryjską biurokracją, usiłowaniu zdobycia potrzebnych pieczątek i obronienia się przed próbami bezczelnego wymuszenia łapówki. No a po wszystkim… po prostu cofnęliśmy się z Damaszku na północ, aby jeszcze raz zacząć marsz z tego samego miejsca, obok którego nas zatrzymano i powtórzyliśmy na piechotę niemal 50-kilometrową trasę, którą wcześniej pokonaliśmy w samochodzie, wraz uzbrojoną eskortą, a częściowo z oczami zasłoniętymi przez Syryjczyków.

– Z pewnością dobrze pamiętasz 51 dzień podróży i jerozolimską Bazylikę Świętego Grobu…

– Ciężko to opisać, ale czułem wtedy pomieszanie wielkiej radości z osiągnięcia celu z pewnym zawodem, że to już koniec, że to, czym żyłem przez ostatnie 50 dni – myśl o odległym, choć przecież z każdym krokiem coraz bliższym, celu – nagle się skończyło. Każdemu życzę takiego uczucia. To z pewnością jest coś, dla czego warto stawiać przed sobą nawet najtrudniejsze wyzwania.

Pieszo do Jerozolimy
 
Pieszo do Jerozolimy
fot. Grzegorz Małyga

– Czy po takiej wyprawie nie pojawia się pokusa, żeby spróbować czegoś jeszcze bardziej ekstremalnego, sprawdzić się w warunkach bardziej wymagających? Eksperymenty z przesuwaniem granic, i geograficznych, i przede wszystkich tych w głowie?

– Oczywiście, że tak. Taka wyprawa pokazuje ci, jakie są twoje możliwości, a skoro nie doszedłeś do ich kresu, miałeś siłę na jeszcze, to naturalne jest, że chcesz się sprawdzić w czymś jeszcze bardziej hardkorowym. To wciąga!

– „Pieszo do Jerozolimy…” nie była twoją pierwszą wyprawą. Powiedz, dokąd jeździłeś wcześniej? O przyszłych planach też coś prosimy napomknąć...

– Do tej pory razem z bratem m.in. pokonaliśmy 25 tysięcy km rosyjskimi kolejami, autostopem zjechaliśmy Meksyk, a następnie odwiedziliśmy kraje Ameryki Środkowej aż po Panamę, w te wakacje przez miesiąc włóczyliśmy się po Islandii, a chyba pierwszym z naszych wspólnych większych wyjazdów było przejście 1100 km po pielgrzymim szlaku Camino de Santiago z francuskiego Lourdes do Santiago de Compostela parę lat temu. Już bez brata byłem z kolei w Kenii i Tanzanii wspinając się na Kilimandżaro. Oboje kochamy też góry, w Alpach zdobywaliśmy m.in. Mont Blanc, a praktycznie każdy wyjazd staramy się łączyć z jakąś działalnością górską. Oczywiście lubię też bliższe podróże, po Europie – najchętniej stopem. Jednak żaden sposób podróżowania nie pozwala na taką bliskość z ludźmi i poczucie atmosfery miejsca, jak podróż piesza, kiedy pokonujemy maksymalnie kilkadziesiąt kilometrów dziennie, czujemy dokładnie upływający czas i odległość i mamy zawsze chwilę, aby przystanąć na zrobienie zdjęcia, rozmowę czy małą szklaneczkę aromatycznej herbatki na tureckiej prowincji… Dlatego też wciąż myślę o jakiejś dużej pieszej wyprawie… ale na razie konkrety niech pozostaną jeszcze niedopowiedziane.

– Izraelska pieczątka w paszporcie zamyka drogę do niektórych arabskich krajów. Wyrobiłeś już nowy paszport?

– Mimo że w łatwy sposób można było uniknąć izraelskiego stempla, gdyż celnicy sami oferowali wbicie go na osobnej karteczce, to jednak pieczątki w paszporcie też są wspaniałą pamiątką podróży i teraz przez to rzeczywiście miałbym problem z wjazdem do wielu krajów muzułmańskich. Paszportu jeszcze nie wymieniłem, być może zaczekam nieco, aż skończą się w nim wolne strony. Z drugiej strony z wieloma osobami spotkanymi na Bliskim Wschodzie dalej utrzymuję kontakt i często pojawiają się z ich strony zaproszenia do odwiedzin, więc całkiem możliwe, że już niedługo będę musiał pofatygować się po nowy dokument. Nie miałbym nic przeciwko!


Relacja z wyprawy: Pieszo do Jerozolimy. Śladami św. Pawła

Grzegorz Małyga
 
Grzegorz Małyga
fot. Grzegorz Małyga

Grzegorz Małyga – absolwent stosunków międzynarodowych oraz dziennikarstwa. Współtwórca magazynu studentów Uniwersytetu Wrocławskiego „Uniwersal.info”. Podróżnik, awanturnik i miłośnik wyczynu, niestroniący od ciemnych uliczek, więziennych cel, przygodnych znajomości oraz przyjmowania poczęstunku od nieznajomych. Szczególnie bliskie mu są kraje byłego Sojuzu, Bliski Wschód oraz góry (wszystkie i wszędzie).

Komentarze (1)

  • bicz (gość)

    bicz (gość)

    28.01.13, 14:50

    Gratulujemy i podziwiamy Pana Małygę. A iliście towarzyszu wypili alkoholu w czasie tej podróży?:)))

    Zgłoś


Zamknij

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 2561

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 2669

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 7595

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4269

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 5062

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 4576

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 4122

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 3451

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 3020

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 2896

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 3028

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 2536

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 10393

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 15211

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3379

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 16729

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze