Dziś jest 13.12.2019

Imieniny obchodzą Łucja, Otylia, Włodzisława, Auksencjusz

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Na granicy Kurdystanu

Autor: Anna Wojciechowska

Data publikacji: 12.06.2012 10:55

Liczba odwiedzin: 3346

Tagi: azja, turcja, kızkalesi, mardin, nemrut, diyarbakır, autostop, şanlıurfa, urfa, relacje, staż zadanie 1, anna wojciechowska, autostop relacje z podróży

Za taki tytuł można w Turcji co najmniej dostać w pysk. W jej trzech wschodnich krajach ościennych również. Jeszcze kilka tygodni wcześniej instruowałam moje owieczki (czyli turystów) niczym dobry pastuszek (czyli pilot), by tego słowa na ka używać w Turcji z rozwagą, a najlepiej wcale. Od nowoczesnego mieszkańca Anatolii dowiedziałam się, że TAKIE SŁOWO NIE ISTNIEJE, a jego użycie, niezależnie od kontekstu, jest wystarczającym powodem do zaaresztowania przez żandarmerię. To mi wystarczyło, by tuż po zrzuceniu z siebie skóry pastuszka wyruszyć na Wschód – ten Bliski.

Wschodnia Turcja
 
Wschodnia Turcja
fot. Anna Wojciechowska


Na początku było słowo

Chyba żaden Turek nie uwierzyłby, że dialog, którego rok wcześniej byłam świadkiem, naprawdę może w Turcji mieć miejsce. Przyjechałam na wymianę studencką do zapadłej mieściny na północy kraju, gdzie ku mej radości powitało mnie trzech mocno zeuropeizowanych Turków. Jeden z nich w ramach dowcipu z obsesji narodowej - dwudziestomilionowej (albo i większej?) mniejszości kurdyjskiej - na jednej z erazmusowych imprez ni stąd, ni zowąd zaczyna udawać mojego brata. Rozmawia ze mną „po polsku”, a chwilę później oznajmia innemu Turkowi, który przyszedł tu na polowanie Europejek, że nie lubi Turków i że nie są oni przyjacielscy.
- Jak to nie są przyjacielscy?!
- Nie są. Jak przyleciałem do Stambułu i pytałem o drogę, nikt nie chciał mi pomóc. Zupełnie inaczej było na granicy z Kurdystanem.
- Na granicy CZEGO??? Nie ma takiej granicy! Nie ma takiego kraju!!!
- Ale ja widziałem!

Tak rozmawiał Turek z Turkiem. Na moich własnych oczach. Do dziś nie wierzę, że "mój brat” uszedł wtedy z życiem. Rok później postanowiłam przekroczyć granicę, o której opowiadał.

W drogę!

Mego towarzysza podróży - niejakiego Yahyę - spotkałam „w połowie drogi” między moim Fethiye a jego Aleppo, czyli w Alanyi. Stąd wyruszamy. To interesujące podróżować z Syryjczykiem, który po raz pierwszy przekracza granicę swego kraju w kierunku bądź co bądź zachodnim i raz na jakiś czas raczy cię refleksją typu: „Ruch uliczny w Turcji jest bardzo uporządkowany”…

Jedziemy do Kızkalesi – twierdzy wg legendy wybudowanej 150 metrów w głąb morza przez nadopiekuńczego ojca dla ochrony jego córki. Ja zachwycam zamkiem na wodzie i bluzgam, że nie mam przy sobie kostiumu kąpielowego, a mój towarzysz, poczęstowany przez naszego kierowcę zawiniętym w bibułkę specyfikiem, kulturalnie nie odmawia i obaj po chwili dziwnie milkną. Wcześniej rozmowa całkiem się kleiła, Yahya spytał nawet, czy to coś jest w Turcji legalne. Jako że kierowca nie mówi w żadnym ze znanych nam języków, bez trudu bierzemy jego odpowiedź za „tak”.

Kızkalesi - zamek panny
 
Kızkalesi - zamek panny
fot. Anna Wojciechowska

Na mapie naszej wyprawy znalazła się też Kapadocja – doszczętnie wydeptana i obfotografowana przez zachodniego turystę, wobec czego tę część podróży pozwalam sobie streścić tym oto zdjęciem:

Kapadocja - przyśniły nam się latające o wschodzie słońca balony
 
Kapadocja - przyśniły nam się latające o wschodzie słońca balony
fot. Anna Wojciechowska

Podróżujemy na stopa. Zabawiamy kierowców głęboką konwersacją rodem z kieszonkowych rozmówek tureckich, śpiewamy im wesołe piosenki („Man who sold the world”), usiłujemy uczyć ich angielskiego (bez skutku), a oni stawiają nam obiad. Kiedy najwyższym wysiłkiem umysłu konstruuję poprawne gramatycznie zdanie „Kupimy ci obiad”, okazuje się, że mylę czasowniki i zamiast tego informuję naszego dobroczyńcę, że sprzedamy mu obiad. Kupił, owszem, ale nie od nas.

Chcemy dotrzeć z Kayseri do Diyarbakır – ponad 600 km, dobre 9 godzin jazdy. Pierwszy samochód, na który machamy, zatrzymuje się i jedzie właśnie tam, a nawet jeszcze dalej. Normalka. Zaczynam traktować Yahyę jak żywy talizman szczęścia.

Anatolia z okien samochodów
 
Anatolia z okien samochodów
fot. Anna Wojciechowska
Wschodnia Turcja
 
Wschodnia Turcja
fot. Anna Wojciechowska


W stolicy nieistniejącego państwa

I oto znajdujemy się w stolicy tego, co nie istnieje, czego nazywać nie wolno i gdzie diabeł mówi dobranoc – strrrrrraaaszny Diyarbakır. Tutaj to Turcy są mniejszością. Wita nas roześmiana zgraja chłopaków i kiedy pierwsze kurtuazje już za nami, pytają: „I jak wam się podoba nasze straszne miasto? Pewnie myśleliście, że każdy z nas chodzi po ulicy z kałasznikowem w ręku? Fakt, ja się bez mojego nie ruszam.” Jest ich pięciu, wśród nich tylko jeden Turek. W ciągu pół godziny usłyszałam więcej niepoprawnych politycznie żartów wymierzonych we wszystkich możliwych kierunkach, niż przez osiem miesięcy łącznie w „tureckiej” części Turcji. Nie spotkałam Turka, który miałby do swojej nacji tak pozytywny dystans, jak oni. Jeden z nich bierze saz i gra, reszta śpiewa. Piosenka zaczyna się od słowa: „Kurdystaaaaan…” Czuję się, a przynajmniej tak to sobie wyobrażam, jak w głębokich latach 80, kiedy studenci w Polsce spędzali noce przy gitarze, śpiewając piosenki Kaczmarskiego.

Yahya na widocznym z przestrzeni kosmicznej murze w Diyarbakır
 
Yahya na widocznym z przestrzeni kosmicznej murze w Diyarbakır
fot. Anna Wojciechowska

Następny dzień to Mardin. Tu na ulicy nie uświadczysz tureckiego. Yahya jest w domu: łapie syryjski zasięg w swojej komórce, a na bazarze robi oczy jak pięć złotych i wykrzykuje co chwilę: „To jest tańsze niż w Aleppo!” Szczytem wszystkiego jest jednak sklep na starym mieście, do którego prowadzą nas dzieciaki po tym, jak Yahya mówi im „ja Arab” w trzech językach. Właścicielem okazuje się być syn jego sąsiada. Gadają jak starzy znajomi, a ja piję kawę za kawą (i tu dotarła przebrzydła nesca 3 w 1!), przysłuchując się tym ich semickim gardłowym spółgłoskom.

Mardin - widok na Mezopotamię
 
Mardin - widok na Mezopotamię
fot. Anna Wojciechowska
nasi przewodnicy po starym mieście w Mardin
 
nasi przewodnicy po starym mieście w Mardin
fot. Anna Wojciechowska

Turecka gościnność to nie mit!

Hasankeyf – starożytne wykute w skale miasto asyryjskie; obiekt, który albo zostanie wpisany na listę UNESCO, albo będzie zalany przez spiętrzenie wody na Tygrysie w ramach projektu GAP. Czy i kiedy to nastąpi – nie wiadomo; na wszelki wypadek należy więc się spieszyć. Nam się udaje, a po zakamarkach skalnego labiryntu oprowadza nas 12-letni chłopiec.

Na moście Yahya leniwie podnosi rękę i oczywiście pierwsze auto jak na rozkaz się zatrzymuje. Przerobione na sportowo, z ciemnymi szybami, w środku trzej mężczyźni – o twarzy mordercy każdy. Gdyby nie to, że podróżuję z czystej krwi Arabem, nigdy w życiu bym tam nie wsiadła. Jadą właśnie z Iraku, więc Yahya mówi do nich „czaku maku”… To ponoć w irackim dialekcie „jak się masz”. Nie zrozumieli, bo to Turcy, ale i tak się cieszą. „Diyarbakır yok. Batman, Batman” – mówią jeden przez drugiego. W wolnym tłumaczeniu: „Najmocniej was przepraszamy, ale nie jedziemy do Diyarbakır, tylko do Batman. Gdybyśmy mieli więcej czasu, chętnie byśmy was podwieźli. Wysadzimy was na dworcu w Batman.” Jak powiedzieli, tak też uczynili. Znaleźli odpowiedni autobus, a w ramach przeprosin, że nie mogą nas zawieźć sami, płacą za niego – tzn. jeden płaci, a dwóch pozostałych trzyma mnie i Yahyę, żebyśmy czasem mu w tym nie przeszkodzili. Cudem udaje nam się wymigać od kebabów, które już prawie nam kupowali na drogę.

Hasankeyf, mosty na Tygrysie: nowy, na którym Yahya ledwie kiwnął palcem, i szczątki starego
 
Hasankeyf, mosty na Tygrysie: nowy, na którym Yahya ledwie kiwnął palcem, i szczątki starego
fot. Anna Wojciechowska
Wschodnia Turcja
 
Wschodnia Turcja
fot. Anna Wojciechowska


U podnóża góry bogów

W drodze do Karadut poznajemy dwóch urodzonych w Niemczech Turków. To urocze, kiedy rozmawiając ze sobą w jednym zdaniu potrafią trzy razy przejść z jednego języka na drugi i z powrotem. To dzięki nim Yahya nie zamarzł na kość, gdy o wschodzie słońca na szczycie góry miał na sobie tylko T-shirt. Cem (takie imię, wymawia się „dżem”) podaje mu wyciągniętą z plecaka bluzę i mówi – „Masz, ja zawsze biorę więcej na wszelki wypadek. Boże, jakie to niemieckie!”

Nemrut, ach Nemrut! Turcy żyli u twych stóp setki lat, ich poprzednicy tysiące, nim świat poznał twój sekret. A chwilę po tym jak poznał, wybudował drogę z kostki brukowej pod sam wierzchołek, by turysta nie musiał iść pieszo łagodnym zboczem kilku kilometrów. My nie z tych. My idziemy.

Jedzie busik, chce nas podwieźć za „jedyne” trzydzieści lir. Odmawiamy. Dwadzieścia. Odmawiamy. Dziesięć. Odmawiamy. Pięć. Odmawiamy. Kierowca busa odgrywa w tym czasie scenkę jak z kalamburów, obrazującą bardzo dosłownie pojęcie auto-stop. Przy trzech lirach puka się w czoło, a kiedy w końcu powtarza dwa razy, że zawiezie nas za darmo, wsiadamy na trochę, by nie robić mu przykrości. Turkom naprawdę trudno pojąć, że można z własnej woli iść gdzieś pieszo.

Na górze pięknie, ale właśnie zachodzi słońce i jest dość tłoczno. „Mało ludzi” – mówi Yahya. Widać, że nigdy nie był w Bieszczadach.

Nemrut, bogowie
 
Nemrut, bogowie
fot. Anna Wojciechowska

Na zesłaniu w mieście proroka Abrahama

Urfa, albo Şanlıurfa, jak zażyczył sobie Ojciec Turków (i Gaziantep zamiast Antep, i Kahramanmaraş zamiast Maraş… etc.) – w tutejszej jaskini urodził się „ich” i „nasz” prorok Ibrahim aka Abraham; tu z duetu przeistaczamy się w tercet – do naszego drużyny dołącza Francuzka Ali. Dzięki jej kontrowersyjnym metodom poszukiwania noclegu mamy dzisiaj dach nad głową u jednego z tych nieszczęśników, którzy na wschodzie są „na zesłaniu”. Tu, podobnie jak w wielu innych miastach wschodniej Anatolii, narodowość turecka reprezentowana jest przez urzędników i oficjeli, tudzież „zesłańców” właśnie – absolwentów państwowych uniwersytetów, którzy w zamian za przywilej bezpłatnej nauki muszą spędzić kilka lat na wschodzie kraju, by w ten sposób spłacić Republice dług wdzięczności. Zwykle szybko się okazuje, że da się tu całkiem normalnie żyć (Turcy noszą w głowach niewiarygodne ilości mitów na temat strasznego wschodu), może tylko nie wypada nosić spódnic przed kolano, ale to akurat nie dotyczy naszego gospodarza Deniza.

Deniz jest przesympatycznym dentystą, zesłanym tu z Ankary, który ni w ząb nie mówi po angielsku, choć dzięki wysokiej sprawności w posługiwaniu się translatorem, określa swoją znajomość jako intermediate. Wyrzucił nas z auta przy bazarze, mówiąc: „We will meet one horse later.” To może potrwać, pomyśleliśmy, bo w ciągu ostatnich dwóch tygodni naszych wojaży widywaliśmy całe stada osłów, ale ani jednego konia. Wbrew naszym obawom jednak po kilkudziesięciu minutach bazarowych wędrówek ukazało nam się, co następuje:

jest koń, czas minął
 
jest koń, czas minął
fot. Anna Wojciechowska
Urfa - miasto Abrahama
 
Urfa - miasto Abrahama
fot. Anna Wojciechowska

Happy (never) ending

Podróż powoli dobiega końca, na jej zakończenie otwieramy więc Efes, otwieramy Istanblue i pląsamy sobie radośnie przy dźwiękach bliskowschodniego wyłącznie z nazwy zespołu Beirut. W Yahyi odzywa się dusza pedagoga i uczy mnie pięknej syryjskiej piosenki o „człowieku o ciemnej skórze” (bez skojarzeń z treściami rasistowskimi) – „Hal Asmar El Loun”.

Włóczęga kończy się w na dworcu w Gaziantep (vel Antep), ale przecież ”istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej.” (Ryszard Kapuściński, „Podróże z Herodotem”). Ciąg dalszy nastąpi. Już wkrótce.

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • Następna »

Komentarze (1)

  • yovo (gość)

    yovo (gość)

    13.06.12, 18:24

    rodzina pisarczykow, he he he...

    Zgłoś


Zamknij

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 3009

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 3047

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 8309

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4698

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 5498

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 4947

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 4855

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 3871

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 3474

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 3373

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 3435

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 2885

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 12002

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 19255

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3782

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 20927

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze