Dziś jest 19.05.2019

Imieniny obchodzą Piotr, Celestyn, Augustyn, Bernarda

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Bezdomny? Nie, podróżnik!

Autor: Anna Wojciechowska

Data publikacji: 17.07.2012 14:55

Liczba odwiedzin: 5195

Tagi: azja, turcja, syria, gruzja, bliski wschód, wywiady, anna wojciechowska, staż zadanie 6

Ta rozmowa miała się odbyć na żywo, ale odbyła się na Skype’ie. Mój rozmówca musiał zmienić nieco plany i zamiast w Dalamanie, wylądował 800 km dalej – w Stambule. Ciągle w podróży. Nie będę ukrywała, że bohaterem wywiadu jest mój przyjaciel, zatem nie unikniemy pewnie prywatnych wątków, wspominków. Bo i my spotkaliśmy się w drodze.

Yahya Abdullah, Syryjczyk, lat 27, licencjonowany nauczyciel angielskiego. Po raz pierwszy wyjechał za granicę 2 lata temu i od tego momentu większość czasu spędza w podróży.

Yahya wśród "swoich" - z bogami na górze Nemrut
 
Yahya wśród "swoich" - z bogami na górze Nemrut
fot. Anna Wojciechowska

Anna Wojciechowska: W ilu krajach byłeś w ciągu ostatniego miesiąca?

Yahya Abdullah: W czterech.

AW: Co tam robiłeś?

YA: W Gruzji uczyłem angielskiego, w Iranie podróżowałem z moim przyjacielem, w Turcji spotkałem się ze znajomymi i złożyłem aplikację do pracy, a na Sri Lankę poleciałem na ślub mojego najlepszego przyjaciela.

AW: Wróćmy w takim razie do początku. W jaki sposób podróżowanie stało się twoją pasją?

YA: To od zawsze była moja pasja. Zacząłem organizować wycieczki po atrakcjach turystycznych w Syrii, później pojechałem do Libanu, a potem po raz pierwszy wyjechałem do Turcji i wtedy chyba uzależniłem się od podróżowania. Postanowiłem więc nie przestawać i staram się cały mój wolny czas spędzać w podróży.

AW: A jak to było z Couchsurfingiem?

YA: Myślę, że Couchsurfing był moją największą motywacją do podróżowania. Kiedy zacząłem spotykać podróżnych w moim mieście i gościć ich u siebie, słuchać ich opowieści, poczułem, że chcę robić to samo. Bardzo dużo się nauczyłem i dowiedziałem o podróżowaniu dzięki Couchsurfingowi i od Couchsurferów.

AW: Jesteś z Syryjczykiem, spotykasz mnóstwo osób z innych krajów, czujesz się wewnętrznie bardziej „wschodni” czy „zachodni”? Wyczuwasz jakieś różnice kulturowe pomiędzy tobą a ludźmi np. ze Stanów czy zachodniej Europy?

YA: To bardzo ciekawe pytanie. Jestem kulturowo „wyluzowany”, to znaczy jestem bardzo ciekaw innych kultur, ale jednocześnie jestem silnie przywiązany do mojej własnej. Stale się uczę i przyjmuję różne rzeczy z innych kultur i to zawsze mnie zdumiewa. Im więcej się dowiaduję o innych kulturach, tym łatwiej zachodzi komunikacja z nowo poznawanymi ludźmi. Nie zapomnę twarzy Polaków, kiedy opowiadałem im o piciu Żubrówki ;) Według moich doświadczeń, różnice kulturowe powinny być wysoko cenioną wartością i powinniśmy te różnice akceptować, zamiast patrzeć na nie jako coś negatywnego i spoza naszego świata.

AW: Hm, to brzmi jak oświadczenie dojrzałego podróżnika (nie turysty) i obywatela świata ;)

YA: Dzięki.

AW: Czy mogę zapytać cię o twój wyjazd z Syrii?

YA: Jasne.

AW: Dlaczego wyjechałeś i jak to się stało?

YA: Miałem zamiar wyjechać, gdy tylko skończę magisterkę, ale wydarzyło się trochę więcej niż się spodziewałem. Skończyłem studia w sierpniu 2011 i dostałem bardzo dobrą pracę, która pozwalała mi zaoszczędzić trochę pieniędzy. Dostałem też drugą pracę w międzynarodowej organizacji zajmującej się uchodźcami z Iraku. Te dwie prace dawały mi dużo przyjemności i zamierzałem pracować tam aż do zakończenia mojego kontraktu, a następnie wyjechać z kraju. Ale sytuacja polityczna robiła się coraz gorsza i rząd zmienił przepisy dotyczące obowiązkowej służby wojskowej. Nie chciałem wpaść w pułapkę, gdzie nie ma wyboru poza przemocą, bo nie wierzę w przemoc. Dlatego zerwałem kontrakt z pracodawcą i wyjechałem z kraju niemal natychmiast.

AW: Sytuacja przyspieszyła realizację twoich planów, ale pomysł, by wyjechać, pojawił się dużo wcześniej. Co zatem było powodem chęci wyjazdu zanim sytuacja polityczna się pogorszyła?

YA: Chciałem zobaczyć tak dużo tego świata, jak tylko się da, poznawać świat i jednocześnie samego siebie przez stawianie się w sytuacjach, które w sensie kulturowym są spoza mojego świata: język, styl życia i tak dalej. Poza tym uwielbiam poznawać nowych ludzi i być w nowych miejscach, a podróżowanie jest czymś, co daje ci wszystkie te rzeczy jednocześnie. Wolę długoterminowe, niespieszne podróżowanie niż skakanie z jednego miejsca na drugie w krótkim czasie i właśnie to staram się teraz robić. Pierwszym tego typu doświadczeniem była Gruzja, gdzie mieszkałem przez 6 miesięcy, a teraz przyjechałem do Turcji.

AW: Powiedz w takim razie, co robiłeś w Gruzji i dlaczego tam pojechałeś.

YA: Jeździłem trochę po Gruzji poprzedniego lata i wtedy spotkałem tam wielu młodych wolontariuszy, uczących angielskiego w ramach programu TLG – Teach and Learn with Georgia. Ten program pasował idealnie do mojego stylu podróżowania – uczysz angielskiego w gruzińskich szkołach, mieszkasz z gruzińską rodziną, uczysz się języka, poznajesz kulturę i opowiadasz o swojej własnej.

AW: Nauczyłeś się gruzińskiego?

YA: Wystarczająco, żeby się komunikować.

AW: Wow! Gratulacje! O ile pamiętam, wyjeżdżałeś z Syrii bez ostatecznego potwierdzenia od Gruzińskiego Ministerstwa Edukacji, że przyjmują cię na ten wolontariat, i bez gruzińskiej wizy w paszporcie.

YA: Tak, musiałem wyjechać tak nagle i tyle w międzyczasie załatwić spraw, że ominął mnie ostateczny termin aplikacji, więc napisałem do Ministerstwa z pytaniem, czy nie mógłbym przywieźć wszystkich dokumentów osobiście. Zgodzili się. Dostałem więc wizę turystyczną na granicy, a potem wizę długoterminową, gdy oficjalnie zostałem przyjęty jako wolontariusz.

Yahya Abdullah, Syryjczyk, lat 27, licencjonowany nauczyciel angielskiego. Po raz pierwszy wyjechał za granicę 2 lata temu i od tego momentu większość czasu spędza w podróży.

Yahya wśród "swoich" - z bogami na górze Nemrut
 
Yahya wśród "swoich" - z bogami na górze Nemrut
fot. Anna Wojciechowska

AW: Wyjechałeś z Syrii dość nagle. Ciężko ci było opuszczać ojczyznę?

YA: Bardzo ciężko. Jak już mówiłem, wyjechałem dużo wcześniej niż planowałem, ale alternatywą było pójście do wojska i udział w całej tej przemocy, która ma teraz miejsce na ulicach Syrii.

AW: Co z twoją służbą wojskową? Jak długo musisz pozostawać za granicą, by mieć pewność, że nie zabiorą cię do wojska, gdy przekroczysz granicę Syrii?

YA: Według prawa syryjskiego muszę pozostawać za granicą 4 lata i po tych 4 latach wpłacić 6 tysięcy USD, aby być zwolnionym ze służby. Jeżeli pozostaję za granicą i przedstawiam rządowi umowę o pracę albo pozwolenie na pobyt w innym kraju, mogę wracać do Syrii na trzy miesiące każdego roku. Ale teraz nic nie jest pewne i możliwe, że nawet jeśli pokażę im te dokumenty, będę zabrany do wojska, gdy tylko pojawię się w Syrii. Dlatego wolę poczekać, aż sytuacja się uspokoi, bo nie zamierzam brać udziału w przemocy.

AW: Jak długo trwa regularna służba wojskowa?

YA: 20 miesięcy.

AW: I właściwie w każdej chwili regulacje mogą zostać zmienione, tak jak wtedy, gdy musiałeś nagle wyjechać w grudniu.

YA: Dokładnie. Nowe prawo weszło w życie w styczniu zaraz po tym, jak wyjechałem.

AW: Czego dotyczyła zmiana?

YA: Zgodnie z poprzednim prawem obowiązek odbycia służby mógł być odroczony nawet o 6 miesięcy od skończenia studiów, jeżeli przedstawi się kontrakt o pracę lub zaświadczenie z uczelni o przygotowaniu do doktoratu albo jeśli przebywa się za granicą. Teraz biorą do wojska bezpośrednio po skończeniu studiów, bo potrzeba wielu nowych żołnierzy. Zdarza się też, że po tych obowiązkowych 20 miesiącach wcale cię nie zwalniają ze służby. Mój młodszy brat musiał zostać w armii 6 miesięcy dłużej i kilka razy jego życie było zagrożone. Nowa regulacja mówi też, że mężczyźni pomiędzy 18 a 40 rokiem życia nie mają prawa opuścić kraju, jeżeli nie mają odbytej obowiązkowej służby wojskowej.

AW: Wróćmy do przyjemniejszych spraw. Pamiętasz, jak podróżowaliśmy razem i stwierdziliśmy, że „w podróży jesteśmy bardziej w domu niż w domu” – nadal się z tym zgadzasz?

YA: Jak najbardziej. Za każdym razem, kiedy wyruszam w drogę, czuję ogromny przypływ pozytywnej energii. Myślę, że w drodze każdy jest u siebie.

AW: Co jest dla ciebie najważniejsze w podróży?

YA: Na pierwszym miejscu na pewno spotkania z ludźmi. Poprzez ludzi poznaję kulturę i historię, i oczywiście zwiedzam też atrakcje turystyczne. Dlatego lubię zostać dłużej w jednym miejscu.

AW: Powiedz mi o swoim najciekawszym spotkaniu w podróży, najciekawszej osobie, ludziach.

YA: Haha, to najtrudniejsze pytanie, jakie mi zadałaś! Mogę ci powiedzieć, że każdy człowiek to osobny świat i nauczyłem się cieszyć z każdego nowego spotkania. Zawsze dodaje mi to jeszcze więcej chęci poznawania nowych ludzi.

AW: Spodziewałam się takiej odpowiedzi! Dobrze, to może chociaż wskażesz jedno z najbardziej pamiętnych spotkań?

YA: A mnie zaskakują twoje pytania, bo na większość z nich znasz odpowiedź!

AW: To prawda, ale to jest wywiad, taka jest procedura :) To jak z tym spotkaniem?

YA: Ostatnio byłem w Iranie z jednym z najlepszych przyjaciół, których poznałem poprzez Couchsurfing. Był u mnie w Syrii kilka razy i postanowiliśmy, że razem pojedziemy do Iranu i się udało :) Na pewno nie zapomnę też naszej szalonej podróży po wschodniej Turcji.

AW: Nie podlizuj się! ;)

YA: Ale to było super! Jak tańczyliśmy i śpiewaliśmy piosenki po arabsku – ya habibi bibi bibi…

AW: Hm, myślisz, że powinnam załączyć link do naszego video na skale w Kapadocji?

YA: Jasne!

AW: Ok, spróbuję, ale nie obiecuję, że go nie usuną przy moderacji ;) Pochodzisz z Bliskiego Wschodu, podróżujesz też głównie na wschód. Nie ciągnie cię na zachód?

YA: Tak, jestem „stąd”, ale wschód nadal mnie fascynuje, zwłaszcza, gdy znajduję drobne różnice, szczególiki. Jasne, mam ochotę pojechać na zachód, zwłaszcza teraz, gdy będę mieszkał w Stambule, ale raczej na jakąś krótką wycieczkę, może 2 tygodnie. Azja nadal bardzo mnie pociąga i chcę zobaczyć więcej i więcej. Może w następnej kolejności będzie Ameryka Południowa.

AW: Nie kusi cię wygodnie życie na zachodzie?

YA: Nie sądzę, aby faktycznie było takie wygodne. Tempo życia i stres jest na zachodzie dużo większy i czyni życie dużo bardziej skomplikowanym niż to, jakie wiodą ludzie w tych bardziej wschodnich krajach.

AW: Twoje podróżne plany zdają się nie mieć końca, nie tęsknisz za ustatkowaniem się?

YA: Na pewno nie teraz. Za dużo jest ciekawych rzeczy do zrobienia i doświadczenia, żeby osiadać w jednym miejscu. Nadal ekscytuje mnie podróżowanie i zamierzam robić to tak długo, dopóki to uczucie we mnie będzie.

AW: Nie czujesz się trochę samotny bez kobiety, partnerki?

YA: Myślę, że przy moim trybie życia lepiej jest być samemu. Trudno znaleźć kogoś, kto miałby podobne plany, chciałby jechać w te same miejsca, co ja. Ale nie miałbym nic przeciwko byciu z taką osobą i właściwie to moje marzenie – znaleźć dziewczynę, która podzielałaby mój sposób myślenia i pomysł na życie. Oczywiście w generaliach, bo uważam, że będąc w związku też powinno się zachowywać swój własny, indywidualny punkt widzenia.

AW: Wracając na chwilę do twojego życia w Syrii: mówisz o sobie, że jesteś „mniej niż agnostykiem”, plus twój „zachodni” styl życia – jak się żyje takiemu jak ty w dość konserwatywnym kraju, jakim jest Syria?

YA: To ciągła batalia, walka pomiędzy tym, kim jesteś, a tym, kim inni chcieliby, żebyś był. Żyjesz w społeczności, gdzie niemal wszyscy – rodzina, sąsiedzi, ludzie na ulicach chcieliby, żebyś zachowywał się tak jak oni tego oczekują. Chyba tylko wąski krąg najbliższych przyjaciół i obcokrajowcy, którzy tu przyjeżdżali, nie mieli problemu z tym, jak się zachowuję. To ciągła walka, ale myślę, że „ja” najczęściej wygrywało. Ale to wielkie wyzwanie i wiele się nauczyłem o sobie samym dzięki temu.

AW: Czy to było jednym z powodów twojej decyzji o wyjeździe z Syrii?

YA: Nie najważniejszym, ale jednym z wielu na pewno tak.

AW: Wiele osób zadaje sobie pytanie: skąd brać pieniądze na tego typu podróże? Jak ty zdobywasz budżet?

YA: Teraz akurat dostałem pracę na rok na jednym z prywatnych uniwersytetów w Stambule. Uczę angielskiego, a to chyba najlepsze, co możesz robić, jeśli chcesz podróżować i zarabiać jednocześnie. Niekoniecznie trzeba akurat uczyć angielskiego, ale jak zaczniesz podróżować, zorientujesz się po jakimś czasie, co chciałbyś robić i co możesz robić, żeby zarabiać na wyjazdy lub w ich trakcie.

AW: Jakieś wskazówki dla chcących rozpocząć swoje nowe życie jako podróżnik?

YA: Wyruszaj w świat z uśmiechem, miej pozytywne nastawienie do siebie samego i ludzi, których spotykasz i ciesz się podróżą!

AW: Ok, dzięki za rozmowę, teraz muszę przetłumaczyć to na polski.

YA: Potrzebujesz pomocy? :)

AW: Nie, chcę ci tylko dać do zrozumienia, że nie masz pojęcia, co tak naprawdę o tobie napiszę ;)

YA: W takim razie muszę ci zaufać.

AW: Shukran*, Yahyoush!

YA: Ahlan wa sahlan** :)


* z arabskiego: dziękuję
** z arabskiego: proszę bardzo

Utknąwszy na skale, z której nie potrafiliśmy zejść, zamiast wezwać pomoc, zaczęliśmy tańczyć

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • Następna »

Komentarze (2)

  • 03.10.13, 08:59

    Komentarz usunięty

  • saabway

    saabway

    12.08.12, 01:39

    Bardzo przyjemny tekst! Zarówno pod względem zawartości, jak i stylu pisania! Dziękuję za tę chwilę! Pozdrawiam i życzę szczęścia w dalszym spotykaniu tak wspaniałych ludzi!

    Zgłoś


Zamknij

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyszukiwarka lotów

Osoby podróżujące

Osoby podróżujące