Dziś jest 19.07.2019

Imieniny obchodzą Alfred, Wincenty, Wodzisław, Arseniusz

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

EKOtraveler Alex Barcia

Autor: Ola Smętek i Alex Garcia

Data publikacji: 13.10.2012 01:25

Liczba odwiedzin: 5205

Tagi: azja, europa, australia i oceania, inspiracje, autostop, podróżnicze hardkory, turystyka autostopowa, ola smętek, autostop główna, autostop wywiady, inspiracje wywiady

Jest to opowieść o hiszpańskim anarchiście, który w dwa lata przemierzył autostopem niezliczone kilometry na trasie Portugalia – Nowa Zelandia. Alex w trakcie swojej podróży nie tylko chętnie łapie stopa, ale także organizuje i udziela się w projektach NGO, pikietuje i nurkuje w śmietnikach.

JAK TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO?

kciuk do góry
 
kciuk do góry
fot. Alex Barcia


Dawno dawno temu, za siedmioma lasami i za siedmioma górami pewien urodzony w Galicji Hiszpan postanowił opuścić swą ziemię ojczystą i udać się w świat. Dziesięć lat temu wyruszył więc w podróż, w trakcie której zwiedził liczne kraje, a także ukończył licencjat z prawa oraz ekonomii. Im więcej widział i wiedział, tym ogarniało go większe rozczarowanie. Utracił on wiarę w system oraz obecne „pseudofunkcjonalne” społeczeństwo. Zaczął się rozglądać za nowym bardziej mu odpowiadającym, alternatywnym i samowystarczalnym sposobem na życie.

AUTOSTOPOWA PRZYGODA

Dlaczego stopem?

Pierwszym krokiem była decyzja: byle nie samolotem! Podróżując drogą powietrzną zatracamy poczucie odległości. W stosunkowo krótkim czasie jesteśmy w stanie dolecieć do miejsc oddalonych o tysiące kilometrów. Dodajmy do tego fakt, że bilety lotnicze są stosunkowo drogie i że samolot zużywa strasznie dużo paliwa.

Przemieszczając się drogą lądową zachowujemy o wiele bardziej realne poczucie przebytego dystansu. Poza tym każdego dnia mnóstwo pojazdów podąża w tym samym kierunku. W tych bogatszych krajach większość z samochodów nie przewozi więcej niż dwóch pasażerów. Mając na uwadze ograniczoną ilość zasobów jaką dysponuje nasza planeta, Alex wybrał autostop jako główny środek transportu z pobudek zarówno finansowych, jak i ekologicznych.

autostpowe znajomości
 
autostpowe znajomości
fot. Alex Barcia

Ci co już kiedyś stali przy szosie z wyciągniętym do góry kciukiem, doskonale wiedzą, że jazda autostopem ma swoje nieodparte uroki. W pewnym sensie ze stopem jest jak z pudełkiem czekoladek. Przecież kiedyś ktoś się wreszcie zatrzyma i przygarnie Cię do swojego auta. Pytanie tylko kto to będzie? Alex traktuje każdego napotkanego kierowcę jak nauczyciela. Jego zdaniem z każdej przejażdżki można wynieść jakąś lekcję. Czasem trafiają się perełki i naprawdę poznaje on życiowe historie ludzi, które dają mu wiele do myślenia. Czasem jest to tylko lekcja na temat kultury lub języka kraju, po którym obecnie się porusza.

Trasa

Wyruszając z Portugalii a kończąc na Nowej Zelandii Alex przez ostatnie dwa lata łapał stopa w sumie w 23 krajach. (Uznając Tybet za oddzielne państwo).

Oto szczęśliwa 23: Portugalia, Hiszpania, Francja, Włochy, Słowenia, Chorwacja, Austria, Czechy, Polska, Litwa, Łotwa, Rosja, Mongolia, Chiny, Tybet, Nepal, Indie, Sri Lanka, Singapur, Malezja, Indonezja, Australia, Nowa Zelandia.

rzut oka na mapę
 
rzut oka na mapę
fot. Alex Barcia

Zmienne środki transportu

Na Rosję
 
Na Rosję
fot. Alex Barcia


Alex łapał stopa w każdym z państw, lecz były i kraje, w których musiał się posiłkować innymi rozwiązaniami. Gdy opuszczał Europę, zaczynała się już zima, więc dużą część Rosji i Mongolii przebył pociągiem. W Tybecie ciągle łapała go policja i zamiast podróżować do celu wiecznie wracał na komisariat. W Singapurze też było ciężko, bo to takie niby-państwo, ale jednak miasto z ogólnodostępną komunikacją miejską.

W Indiach udało mu się zatrzymać parę furmanek ciągniętych przez krowy. W Chinach załapał się na łódź.

Dwukrotnie też musiał lecieć samolotem. Z Bali do Australii oraz z Australii do Nowej Zelandii. Bo jednak ciężko jest poruszać się między wyspami.

Naj Naj Naj

Spośród wcześniej wymienionych krajów na Alexie największe wrażenie zrobiły oczywiście Indie. Najbardziej odmienne ze wszystkich kultur, w których dotąd przebywał. Najmniej podobało mu się w Singapurze. „Za dużo kapitalizmu” – w ten sposób wyjaśnił swój ograniczony entuzjazm do tego miejsca.

Incredible India
 
Incredible India
fot. Alex Barcia


Zapytany o najśmieszniejszą przygodę opowiedział mi o tym, jak to w Australii wspinali się ze swoją dziewczyną na 80-metrowe drzewo, żeby uchronić je od ścięcia. W ramach protestu spali na tym drzewie, na zamieszczonej 50 metrów nad ziemią platformie.

„Wtedy gdy wspinałem się po linie, strasznie się bałem, ale dziś gdy to wspominam już się z tego śmieję” – mówi Alex.
Ja natomiast najbardziej lubię historię o tym, jak na australijskiej pustyni udało mu się znaleźć małą niezniszczoną gitarę. Podróżuje z nią do dziś.

wspinając się na drzewo
 
wspinając się na drzewo
fot. Alex Barcia

Alex a sprawa polska

trasa po Polsce
 
trasa po Polsce
fot. Alex Barcia


Polska okazała się dla niego miłą niespodzianką. Spotkał tu miłych i przyjaznych ludzi. Nie spodziewał się, że zostanie aż tak ciepło odebrany. Stop po Polsce okazał się jednym z łatwiejszych w Europie.

Alex liznął też trochę polskiej kuchni i literatury. Przed swoją wyprawą przeczytał kultową dla autostopowiczów książkę Kingi Choszcz i Radosława Siudy pt.: „Prowadził nas los”.

Wieczorami zaś, włócząc się po knajpach prócz alkoholu smakował także polskich zakąsek, które o dziwo kojarzyły mu się z... hiszpańskimi tapas!

Plany na przyszłość

Jego autostopowa podróż jeszcze nie dobiegła końca. Właśnie podąża na południe Kiwilandu do miasteczka Barrytown, które jest położone dokładnie po drugiej stronie planety w stosunku do jego rodzinnego miasta Vigo. Przynajmniej Hiszpanie mogą się nacieszyć antypodami, bo dla Polaków po drugiej strony kuli ziemskiej jest tylko Pacyfik... Po Nowej Zelandii Alex planuje udać się do obu Ameryk a następnie do Afryki. Potencjalny powrót do Hiszpanii nastąpi pewnie za jakieś trzy lub cztery lata. Być może uda mu się wówczas przejąć małą fabrykę galicyjskiego sera po dziadku i kontynuować rodzinny business.

POBOCZNE PROJEKTY

Uczymy dzieci robić zdjęcia

Alex wozi ze sobą 10 aparatów cyfrowych. Raz na jakiś czas udaje mu się zebrać środki, by zrealizować darmowe warsztaty fotografii dla dzieci. Takie zajęcia dotychczas odbyły się już trzykrotnie: w Mongolii, Malezji oraz na Sri Lance.

warsztaty fotograficzne w Mongolii
 
warsztaty fotograficzne w Mongolii
fot. Alex Barcia

Otras Miradas

www.otrasmiradas.org

Jest to strona internetowa prowadzona przez Alexa. Ma ona na celu promowanie i zachęcenie ludzi do udziału w akcjach charytatywnych oraz darmowych wolontariatach. Autor strony zbiera informacje o projektach i promuje je na swoim portalu.

Dumpster Diving

Czyli nurkowanie w śmietnikach. (z ang. dumpster – śmietnik; diving – nurkowanie).

Alex woli nazywać to recyklingiem żywności. Jest to pozyskiwanie jedzenia z koszy na śmieci przynależących do supermarketów. Każdego dnia wyrzucane jest mnóstwo jedzenia, które nadal nadaje się do spożycia, lecz które przestało już atrakcyjnie wyglądać na zakupowych półkach. Większość ludzi, która uprawia dumpster diving stać na codzienne zakupy. Wolą oni jednak nurkować w śmietniku na znak protestu, przeciwstawiać się marnotrawstwu a także dążyć do minimalizacji konsumpcji w trosce o środowisko naturalne.

Pozyskując pożywienie ze sklepowych odpadów, nocując w komunach i jeżdżąc wszędzie tylko autostopem Alex w trakcie swojego pobytu w Australii praktycznie nie wydał ani grosza. Rocznie wyrzuca się tam do śmieci ok 3,3 milionów ton jedzenia, dlatego też jeden wypad na dumpster diving wystarczał na zebranie żywności na 10-osobową kolację.

Protesty, demonstracje, pikiety, manify

W dobrej wierze Alex zawsze chętnie pomoże i przyłączy się do demonstracji.

demonstracja w Australii
 
demonstracja w Australii
fot. Alex Barcia

Dwa lata w podróży zmieniają każdego

Poznaliśmy się w Chinach wiosną 2011 roku. Alex skorzystał wówczas z mojej gościny w ramach Couchsurfingu. Miałam w pamięci to, że wybierał się w stronę Nowej Zelandii. Gdy się okazało, że ja też mam tam zawitać, wysłałam do niego wiadomość. I tak oto jesienią 2012 spotkaliśmy się raz jeszcze. A właściwie to w Auckland gościłam go już dwa razy.

Couchsurfer, którego poznałam w Chinach o wiele się różni od osoby, o której piszę tu dziś. Możecie sami się na własne oczy przekonać jak każdego dnia zmieniał się Alex oglądając ten krótki film

Dla studentów iberystyki

http://ultreiacola.blogspot.co.nz/

Alex prowadził też swojego bloga. Znajdziecie tu dokładne opisy poszczególnych odcinków podróży jak i zakładki zachęcające do jazdy autostopem. Niestety wszystko po hiszpańsku...

Komentarze (6)

  • Olka (gość)

    Olka (gość)

    24.10.12, 02:31

    Ziom, nie zdziwiaj. Podroznicy dziela sie na tych co maja duzo czasu i tych co maja duzo pieniedzy. Alex do tych drugich nie nalezy. Ty tez mozesz rzucic prace. Zamiast wydawac kase na dach nad glowa zacznij sypiac w namiocie a po chleb sprobuj sie przejsc kiedys do piekarni gdy maja zamykac i zapytaj sie czy im pieczywo nie zostalo. Nie wiem tylko co poradzic na brak wyobrazni, ale moze kiedys ci sie uda rozbudowac te skromne marzenia urlopowe

    Zgłoś

  • Ziom (gość)

    Ziom (gość)

    19.10.12, 13:09

    Tez chcialbym byc tak zamoznym by sobie podrozowac po swiecie, smakowac roznych wodek, uczyc dzieci naciskac guzik w cyfrowce, nurkowac z usmiechem w smietnikach, przekraczac oceany i pisac blogi. A tak trzeba zarabiac na chleb, dach nad glowa i skromne marzenia urlopowe.

    Zgłoś

  • Misiek (gość)

    Misiek (gość)

    19.10.12, 05:19

    Jak to nieznane zjawisko? U mnie pod blokiem ciagle jakies lumpy robia dumpster diving i potem syf jest wszedzie

    Zgłoś

  • Misiek (gość)

    Misiek (gość)

    19.10.12, 05:18

    Jak to nieznane zjawisko? U mnie pod blokiem ciagle jakies lumpy robia dumpster diving i potem syf jest wszedzie

    Zgłoś

  • Olka (gość)

    Olka (gość)

    18.10.12, 08:45

    Cieszę się, że się spodobało!

    Zgłoś

  • Magu Bee (gość)

    Magu Bee (gość)

    17.10.12, 14:48

    Super historia! Dzięki, że się nią podzieliłaś! I cudnie, że ktoś napisał o dumpster diving - niezbyt znane w Polsce zjawisko.

    Zgłoś


Zamknij

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyszukiwarka lotów

Osoby podróżujące

Osoby podróżujące