Dziś jest 31.05.2020

Imieniny obchodzą Aniela, Marietta, Petronela, Ernesta

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Przez Bornholm na rowerach

Autor: Marta Nogas

Data publikacji: 27.07.2011 11:11

Liczba odwiedzin: 7296

Tagi: europa, dania, bornholm, nexo, arsdale, svaneke, sandvig, rowery, relacje, marta nogas

Było to w maju. A potem raz jeszcze w lipcu, gdy okazało się, że na Bornholm nie sposób nie wrócić. Zaczęło się od tego, że moja przyjaciółka kupiła któryś z magazynów podróżniczych jeszcze w zimie i natchnęły ją zdjęcia. Dla mnie natomiast był to czas, gdy zdałam sobie sprawę, jak bardzo chcę podróżować i zachłannie łapać niemal każdą okazję, by pojechać, pobyć, doświadczyć, zobaczyć.

Bornholm – stworzony na wycieczki rowerowe
 
Bornholm – stworzony na wycieczki rowerowe
fot. etraveler.pl

Więc zaczęłyśmy planowanie. Wybrałyśmy długi weekend majowy, tzw. „majówkę” na czas naszej podróży. Pożyczyłyśmy sprzęt – teraz już dorobiłyśmy się własnego, wtedy natomiast miały miejsce same początki naszych wypraw, więc potrzebowałyśmy tak podstawowych rzeczy, jak namiot czy sakwy. Rowery postanowiłyśmy wynająć na miejscu, co, ze względu na dużą ilość turystów – cyklistów, nie stanowi problemu. Można również podróżować własnym rowerem, jednak dostosowanie PKP do potrzeb cyklistów nadal pozostawia wiele do życzenia, a i trzeba liczyć się z dodatkową opłatą za przewóz roweru promem. Zebrałyśmy niezbędne mapy (z zaznaczonymi ścieżkami rowerowymi i kempingami), wybrałyśmy trasy. Kupiłyśmy bilety na pociąg do Kołobrzegu i na prom do Nexo.

Bornholm leży 100 km od wybrzeży Polski, w trakcie wakacji promy z Kołobrzegu kursują prawie codziennie, ze Świnoujścia raz w tygodniu.q Poza sezonem zwykle raz w tygodniu, natomiast za każdym razem warto sprawdzić tę informację, ponieważ plany rejsów ulegają dużym zmianom. Na weekend majowy zostały uruchomione dodatkowe połączenia, umożliwiające dopłynięcie i powrót w ciągu trzech dni.

W Polsce było wtedy bardzo gorąco, temperatury sięgały 30 stopni w ciągu dnia, nocą było niewiele chłodniej. Teoretycznie wiedziałyśmy, że na północy będzie odrobinę zimniej, że to niewielka wyspa więc wiatr od morza itp. Jednak pomimo całego gorąca udało nam się spakować całkiem sporo ciepłych rzeczy w tym np. rękawiczki. Ale przymrozków w nocy się nie spodziewałyśmy! Nie wyprzedzajmy jednak faktów.

Pierwsza, majowa wyprawa trwała 3 dni. Ponieważ Bornholm jest dość mały (141 km w obwodzie) było dość czasu by, przynajmniej na chwilę, odwiedzić każdą część wyspy.

Po całonocnej przeprawie pociągiem, o 7 rano wsiadłyśmy na prom w Kołobrzegu. Przespałyśmy niemal cały czterogodzinny rejs. I bardzo dobrze, ponieważ bujało wyjątkowo. Picie zamówionej w bufecie herbaty mogło odbywać się jedynie przy lądzie; należało też synchronizować podnoszenie filiżanki z ruchami promu. W górę i w dół. I tak wszystkie łyki.

Wysiadłyśmy w Nexo trochę zaspane, objuczone jak osły sakwami, matami, namiotem i plecakami – wszystkim tym, co przy odrobinie sznurka i uporu tak świetnie pasuje do roweru, ale przy transporcie ręcznym jest potwornie niewygodne. Znalazłszy wypożyczalnię rowerów długo jeszcze objeżdżałyśmy Nexo podziwiając urokliwe, kolorowe domki, przytulny rynek, uliczki. Widać też, jak mnóstwo zdjęć zrobiłyśmy właśnie w Nexo, to było nasze pierwsze zachłyśnięcie się urodą Bornholmu. Potem fotografowałyśmy już mniej, nie dlatego, że było mniej ładnie. Okazało się po prostu, że nigdzie byśmy nie dojechały, gdybyśmy miały co chwila się zatrzymywać. A i tak zdjęć z trzech dni podróży przywiozłyśmy ponad tysiąc.

Plan na pierwszy dzień obejmował wschodnią część wyspy. Najpierw z Nexo do Arsdale, gdzie napotkałyśmy nasz pierwszy wiatrak starego typu (jest ich na Bornholmie jeszcze tylko 14, niektóre w bardzo złym stanie). Następnie do Svaneke, które słynie z czekoladowego piwa i fabryki cukierków. Nie jestem pewna czego się spodziewałyśmy, ale gdy po trzykrotnym objechaniu centrum, rynku i głównych ulic nie ukazało się nic, co w naszym mniemaniu mogło przypominać fabrykę, stało się jasne, że trzeba spytać o drogę.

Ludzie na Bornholmie są niesamowici. Bardzo mili i otwarci, uśmiechają się i pozdrawiają przechodniów, pytają, czy nie trzeba pomocy. Wszyscy, których spotkałyśmy, porozumiewali się dobrym angielskim. Dla nas szczególnie wyjątkowa była duża ufność w stosunku do innych, objawiająca się między innymi pozostawianiem na wierzchu rzeczy bez żadnego dozoru, niezamykaniem aut itp. Szybko przejęłyśmy takie zachowania, już trzeciego dnia nie spinając rowerów, zostawiając plecaki, gdy musiałyśmy podejść kawałek pieszo. Nie był to przejaw nieostrożności, tam po prostu nikt nie kradnie.

Ciężko było oceniać wiek ludzi; większość z nich była w świetnej formie fizycznej; z drugiej zaś strony kobiety nie farbują włosów. Więc tak zwana grupa kobiet w średnim wieku wygląda trochę jak dwudziestolatki w siwych perukach.

Wracając do Svaneke, okazało się, że mijając rynek, minęłyśmy też fabrykę cukierków co najmniej trzy razy. Była to niezwykle, niezwykle mała fabryka.

Potem udałyśmy się do Gudhjem, gdzie już chyba dało o sobie znać nasze zmęczenie. Całe Gudhjem obfituje w strome uliczki; aby obejrzeć miasto, trzeba zjechać w dół, niemal nad sam brzeg. Nie zrobiłyśmy tego, poprzestając tym razem na widoku tylko z góry, na kilku chwilach odpoczynku, na zrobieniu zdjęć. Próbowałyśmy w Gudhejm znaleźć czynny sklep, by kupić wodę, jednak okazało się to niemożliwe, było po 17 i wszystko było już zamknięte. Kilka razy, również podczas drugiej wycieczki na Bornholm, a więc w pełni sezonu, miałyśmy problemy zapomniawszy, jak szybko niemal wszystko (sklepy, banki, restauracje) jest tu zamykane.

Droga wtedy wydawała nam się ciężka, bez wysokich wzniesień, ale ciągle pod górę. Zabrała nam więcej czasu, niż się spodziewałyśmy. W okolicach Heligdommen zaczęło się ściemniać. Nasze rowery nie miały przednich świateł, a ścieżka rowerowa po części wiodła przez las. Do najbliższego kempingu zostało grubo ponad 10 km.

Bornholm obfituje w dużą ilość miejsc do spania – są to głównie kempingi bardziej lub mniej profesjonalne. Znaczna część z nich jest jednak sezonowa. Musiałyśmy więc dostać się do Allinge, gdzie miałyśmy pewność co do kempingu. Zrobiło się też zimno, założyłyśmy dodatkowe warstwy ubrań na już ubrane wcześniej dodatkowe warstwy. Trzeba było poczekać na autobus.

Stojąc na przystanku zastanawiałyśmy się, jak szybko wsadzić rowery do środka i czy uda się porozumieć z kierowcą po angielsku. Te wątpliwości wynikały chyba z tego, że nie znałyśmy jeszcze Bornholmu zbyt dobrze. Autobus był naturalnie o czasie, a gdy próbowałyśmy załadować się pośpiesznie z rowerami do środka, kierowca doskonałą angielszczyzną wyjaśnił nam, że rowery przyczepia się z tyły autobusu, na specjalnie zamontowanych w tym celu drążkach. Trochę z pośpiechu, trochę z zaskoczenia, odruchowo przytaknęłyśmy, gdy spytał czy bagaże są dobrze przyczepione. Przez całą drogę do Alinge siedziałyśmy z nosami wlepionymi w tylną szybę, na każdym zakręcie patrząc z niepokojem, czy sakwy, namiot albo maty nie spadły na ulicę. Gdy dojechałyśmy, było już zupełnie ciemno i zimno.

Planując wyprawę na Bornholm, trzeba wziąć pod uwagę różnicę w cenach. Chleb po przeliczeniu kosztuje około 12 zł. Drogie (jak na nasze, polskie warunki) są restauracje i noclegi, nawet te na kempingach. Na większości z nich należy też okazać kartę kempingową, którą przy pierwszym noclegu trzeba wyrobić. A to dodatkowy wydatek. Osobom podróżującym jak najmniejszym kosztem proponuję wcześniejsze zakupienie puszek, zupek w proszku itp.

Dotarłyśmy na kemping już po 22, właściciele spali, ale na szczęście brama była otwarta, postanowiłyśmy więc rozbić się, przenocować i rozliczyć się rano. Trawa pokryta była szronem, trzęsły nam się ręce. Mój śpiwór nie był specjalnie ciepły. Próbowałam usnąć, ale nie dałam rady. Tej nocy, z powodu zimna nie spałam wcale, przesiedziałam te kilka godzin do świtu w świetlicy i łazience, czytając książkę.

W związku z tym kolejny dzień był dużym wyzwaniem. Mimo słonecznej pogody było mi ciągle zimno, byłam zmęczona, niewyspana i odrobinę przerażona wizją kolejnego noclegu. Po leniwym śniadaniu, długim i gorącym prysznicu, zapakowaniu i przytroczeniu wszystkiego do rowerów ruszyłyśmy dalej. Najpierw obejrzałyśmy Allinge i Sandvig – sąsiednie miasto. Ta część wyspy posiada kamieniste plaże, piaszczyste są „na dole” – w części południowej. Ciepło, morze szumi, skały nagrzane słońcem, a obok rozłożysta czereśnia – cóż, usnęłam na pół godziny, podczas gdy moja koleżanka szukała otwartej kawiarni w okolicy. Zajęło to dużo czasu – był weekend, poza sezonem, to nie jest turystyczna część miasteczka.

Nie mogła też powstrzymać się od robienia zdjęć dosłownie co kilka kroków. Wcale się nie dziwię. Małe uliczki wyłożone kocimi łbami, wszystko kwitło – kwiaty, drzewa, krzewy. Wokół niemal żywego ducha, skały i morze. Były tam też wędzarnie, tam akurat chyba prywatne. Wyspa słynie z wędzonych śledzi, w wielu miasteczkach widać charakterystyczne kominy wędzarni. Jedne są większe, inne mniejsze – te najczęściej pobudowane prze prywatnych domach, na własny użytek mieszkańców. Czasem latem, gdy turystów jest więcej, przy takich małych wędzarniach pojawiają się dosłownie dwa stoliki z parasolami.

Znalazła się w końcu kawiarnia przy hotelu, byłyśmy chyba jedynymi gośćmi. Usiadłyśmy w ogrodzie, dostałam cały wielki dzbanek kawy. Poczułyśmy się znacznie lepiej, więc można było jechać dalej. Chciałyśmy obejrzeć Hammershus – ruiny średniowiecznego zamku i Hammer Fyr – latarnię morską. Zastane widoki nie zawiodły nas w najmniejszym stopniu. Zamek wznosi się na wzgórzu, wokół niego są lasy, łąki, w oddali widać morze. Bez trudu można sobie wyobrazić, poczuć się tak jakby było „dawno, dawno temu”. Zrobiłyśmy piknik na dziedzińcu zamku, pod drzewem. Miłą niespodzianką był brak konieczności kupowania biletów, wstęp na zamek był wolny.

Zebrałyśmy się dość niechętnie, trzeba było jednak pomyśleć i jakoś zadbać o przyszły nocleg, kemping odpadał, mimo zmęczenia miałam poważne wątpliwości, czy udało by mi się usnąć w trakcie tak zimnej nocy. Miałyśmy zamiar jechać zachodnią stroną wyspy do Hasle, gdyby się udało i starczyło czasu przed zmrokiem – dalej, aż do Ronne. Ronne jako stolica Bornholmu i największe miasto na wyspie musiało mieścić jakiś hostel, w którym mogłybyśmy się zatrzymać. Byłyśmy trochę przerażone możliwymi cenami, jednak to miała być nasza druga i ostatnia noc, więc mogłyśmy pozwolić sobie na niezbędne wydatki.

Całą wyspę przecinają mniejsze i większe szlaki rowerowe, świetnie oznakowane, zazwyczaj oddzielone od ulicy przeznaczonej dla ruchu samochodowego. Wyspa jest dość płaska, widoki zachwycające. To, że jedzie się przyjemnie i bezpiecznie jest normą. Jednak droga od Vang do Hasle jest czystą poezją. Idealnie płaska, asfaltowa, biegnie nad samym brzegiem morza. Po zachodniej stronie wyspy, więc z widokiem na zachodzące słońce. Po drugiej stronie drogi są domy z ogródkami, wędzarnie. Ludzie siedzą przy stolikach, piją wino, śmieją się. Wszystko kwitnie co oznacza, że wszystko pachnie. Mocno, odurzająco momentami. Słońce się odbija w szybach tych domów. Cała wyspa była zachwycająca, jednak najsilniej utkwiła mi w pamięci ta droga.

Jechało się szybko i dobrze, z Hasle udało nam się przebić do Ronne, tam zobaczyłyśmy, że słońce ostatecznie już zaszło, momentalnie zrobiło się chłodniej.

Znalazłyśmy świetny hostel. Drogi, ale bardzo wygodny. Poza tym było już późno, nie miałyśmy szans szukać gdzie indziej. W bardzo ciepłej pościeli po bardzo ciepłej kąpieli do późna wypisywałyśmy pocztówki.

Nasza trasa ostatniego dnia miała iść środkiem wyspy, przez Aakirkeby aż do Nexo, skąd o 17 odpływał nasz prom. Musiałyśmy być tam wcześniej, by oddać rowery i przenieść bagaże z wypożyczalni aż do portu.

Z tego dnia pamiętam głównie Aakirkeby, dość duże miasto z przeuroczym rynkiem. Znajduje się na nim płaskorzeźba przedstawiająca wyspę, liczne klomby kwiatowe, rzeźby gęsi szykujących się do lotu.

I zupełnie niezwykłe miejsce, dzieło pewnego Duńczyka, który po przejściu na emeryturę postanowił rzeźbić, czy raczej ryć w kamieniach. Można na nich odnaleźć postaci ze skandynawskich mitów, sceny z duńskich bajek (głównie Andersena), mapy i zwierzęta. Wrażenie potęguje fakt, że całe miejsce jest nieomal nieoznaczone, nieogrodzone, mimo całej swojej niesamowitości sprawia wrażenie od takiej sobie przydrożnej ciekawostki.

Tego dnia trzeba się było śpieszyć i jechać dużo i szybko. Zaskoczyła nas siła majowego słońca, mieszkając na co dzień w mieście nie zdążyłyśmy opalić się wcześniej, więc nasze twarze i ręce, były, co tu ukrywać, zupełnie czerwone.

Żegnałyśmy Bornholm z poczuciem niedosytu – zostało nam jeszcze całkiem sporo do obejrzenia; były też takie miejsca, w których dobrze byłoby po prostu usiąść i pobyć, bez konieczności śpieszenia się dalej. Dlatego właśnie wróciłyśmy po dwóch miesiącach, tym razem na cały tydzień, z odrobinę lepszą kondycją i doświadczeniem. Natomiast znów nie uchroniło nas to od mnóstwa sytuacji, których nie przewidziałyśmy wcześniej.

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • Następna »

Komentarze (1)

  • 55marcus (gość)

    55marcus (gość)

    23.01.13, 18:17

    Świetnie opisana wyprawa! Rzeczowo, treściwie i obrazowo. Zachęciłaś mnie do odwiedzenia tych miejsc!

    Zgłoś


Zamknij

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 3238

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 3238

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 8887

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4868

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 5731

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 5385

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 5168

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 4039

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 3888

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 3540

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 3667

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 3020

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 14585

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 22935

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3939

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 32262

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze