Dziś jest 10.08.2020

Imieniny obchodzą Borys, Filomena, Wawrzyniec, Amadea

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Mołdawia – kraj, którego nie ma

Autor: Ewa Pluta

Data publikacji: 22.07.2011 10:17

Liczba odwiedzin: 7138

Tagi: europa, mołdawia, cahul, batucieni, cricova, kiszyniów, relacje

Kolejne osoby, które podwożą mnie na przejście rumuńsko-mołdawskie nie kryją swojego zdumienia: – Po co ty tam jedziesz? Przecież tam nic nie ma – oznajmiają niemalże zgodnym chórem. Krytyczne uwagi pod adresem Mołdawii słyszę nie tylko od Rumunów, ale nawet od samych Mołdawian, którzy w niezrozumiałym dla mnie akcie samokrytyki, podważają atrakcyjność turystyczną swojego kraju.

Mołdawia
Kanion rzeki Raut. Fot. Ewa Pluta

Na przejściu granicznym jest nie inaczej. W części rumuńskiej trochę ze mnie pokpiwają, ale ostatecznie wbijają stempel oraz życzą szczęśliwej i pełnej wrażeń drogi. Natomiast po mołdawskiej stronie zaczyna się dziwna gra, zupełnie niezrozumiała dla zwykłego śmiertelnika: dokładny wywiad, sprawdzanie paszportu i bagażu oraz stale powracające pytanie: – Turystka?! Turystka?! Co chcesz oglądać? Tutaj nic nie ma!!!
Farsa na granicy trwa około dwudziestu minut. W tym czasie sympatyczna, mołdawska rodzinka, która mnie tutaj podwiozła, zdążyła już odjechać, nieco przestraszona oporem celników.

Cahul

Trzy godziny przyjdzie mi jeszcze czekać w tym sennym, przygranicznym miasteczku, by w końcu dostać się do Cahul – pierwszego, większego miasta. Nieśmiałe autostopowe próby kończą się całkowitym niepowodzeniem, zostaje tylko marszrutka, więc czas oczekiwania na jej odjazd spędzam w lokalnym barze ku swojej uciesze, a zdziwieniu wszystkich tam obecnych. Jak się szybko okazuje, Cahul to typowe mołdawskie miasto, które z czasów komunizmu jeszcze się nie otrząsnęło.

Ulice i fasady domów mają ten sam socrealistyczny sznyt, który można spotkać wszędzie w Europie Wschodniej. Zatem centrum nie może zaskoczyć: jest topornie ciosany pomnik, rachityczne klomby kwiatów, ziejący pustką dom kultury, nieuprzejma obsługa w sklepach, krotko mówiąc – sporo dobrze znajomego absurdu. Nawet nie próbuję znaleźć noclegu, bo z góry wiadomo, że wobec dość słabo rozwiniętej turystyki, ceny mogą być horrendalne. Tak jest w istocie: doba w dwugwiazdkowym hotelu kosztuje 40 dolarów, co jeszcze nie jest ceną porażającą.

Przypadek prowadzi mnie na stację kolejową, która sprawia wrażenie równie wymarłej jak całe miasteczko. Po torach beztrosko spacerują owce, raczej całe ich stado, więc podążam tym tropem, trafiając w końcu na parę pasterzy. Tania i Aleksiej wypasają owce już od 27 lat. Te 40 sztuk, które posiadają to ich jedyny majątek. Od 17 lat mieszkają w ziemiance, bez elektryczności i bieżącej wody. Z nostalgią wspominają czasy komunizmu, kiedy ceny wełny były znacznie wyższe niż teraz, co przekładało się na standard ich życia.

Tania – pasterka z Cahulu
 
Tania – pasterka z Cahulu
fot. Ewa Pluta

Bardziej chętni do rozmowy stają się dopiero, kiedy przekonuję ich, że nie jestem wysłanniczką ciemnych dziennikarskich mocy, lecz zwykłą turystką, która akurat nie ma gdzie spać. Po bardzo długiej chwili wahania oferują mi nocleg, z czego skwapliwie korzystam. Nie do końca dowierzam rzeczywistości, która właśnie się dzieje: siedzimy w ziemiance, jemy owczy ser, popijając przy tym wściekle mocne wino i wsłuchujemy się w beczenie owiec – dla Tani i Aleksieja odgłosy niezwykle kojące, mnie natomiast doprowadzające do pasji.

Następnego dnia żegnamy się po mołdawsku, czyli niezbyt wylewnie. Postanawiam jeszcze raz spróbować szczęścia na autostopie. Wszak jest niewiele państw na świecie, gdzie ten środek podróżowania „nie działa”.

Cricova

Na szczęście moje przeczucia okazują się słuszne: wolno, po wyboistej drodze, ale jadę autostopem do Cricovy – dziewięciotysięcznego miasteczka znanego chyba każdemu smakoszowi wina. W piwnicach i winnicach Cricovy składowane są setki tysięcy hektolitrów mołdawskiego wina. Podziemne korytarze liczą sobie, bagatela, 120 kilometrów długości, więc chcąc zobaczyć wszystko, koniecznie trzeba wypożyczyć jakiś pojazd. Już sama opłata za wstęp – 20 dolarów, wskazuje, iż mamy do czynienia z nie byle jaką atrakcją turystyczną.

W labiryncie winnych uliczek ciężko odnaleźć się bez przewodnika, zresztą panie oprowadzające po włościach jak z rękawa sypią historyjkami o samej winnicy, produkcji wina i jego dalszej wędrówce po świecie, dlatego warto z ich usług skorzystać. Wycieczka, do której dołączam się, początkowo bez emocji spogląda na składowisko, by ożywić się dopiero, kiedy schodzimy na niższe, bardziej interesujące poziomy.

Cricova
Piwnice w Cricovie – 120 km korytarzy i setki tysięcy butelek wina. Fot. Hans Põldoja

Piwnice są zbudowane na głębokości 30-100 metrów pod ziemią, bo ponoć tam istnieje idealny mikroklimat dla przechowywania wina. – Nigdzie indziej nie ma lepszej wilgotności i cyrkulacji powietrza – zapewnia nas przewodniczka, a my skwapliwie jej potakujemy. Do każdej uliczki przypisany jest określony gatunek wina, a im niższy poziom, tym starsze i bardziej wartościowe trunki można spotkać. Te najcenniejsze pochodzą z prywatnej kolekcji Hermanna Göringa, która została przechwycona po II wojnie światowej. Także Putin ma w Cricovej swoją osobną alejkę – na zamówienie wodza została wyprodukowana limitowana seria win, sygnowana oczywiście jego nazwiskiem. Kulminacyjnym i zdecydowanie najprzyjemniejszym punktem wycieczki jest degustacja w specjalnie przygotowanej do tego sali, urządzonej z lekkim blichtrem i nie bez ekstrawagancji.

Kiedy po dwóch godzinach wychodzę na światło dzienne, w głowie czuję jeszcze przyjemny szum i słyszę słowa przewodniczki: „Mikroklimat… Wilgotność… Najlepsze, najlepsze wina…”. Cóż, nie minęła się z prawdą.

Batucieni

O tej maleńkiej wiosce położonej nad rzeką Reut dowiaduję się na długo przed wyjazdem do Mołdawii. Malowniczością ma bić na głowę pozostałe miejsca w Mołdawii. Mołdawska wieś spokojna, wesoła i kolorowa – tak określali Batucieni znajomi, którzy byli tutaj wcześniej.

Batucieni
 
Batucieni
fot. Ewa Pluta

Osada jest położona raczej na uboczu, spory kawałek od głównej drogi łączącej południe kraju z Kiszyniowem. Dwudziestokilometrowy zaledwie dystans pokonuję aż pięcioma środkami transportu, zatrzymując się, by nasycić wzrok mołdawskim krajobrazem, który gdyby nie rozległe winnice, do złudzenia przypominałby nasze poczciwe Mazowsze. Kiedy wydaje się, że ostatni, pięciokilometrowy odcinek będę musiała pokonać pieszo, zatrzymuje się bus z izraelską wycieczką, więc nie zastanawiając się ani przez chwilę, korzystam z ich uprzejmości. Wysiadamy już u celu, czyli przy zbudowanej na wzgórzu cerkwi, z której roztacza się widok na dolinę rzeki Reut. Wytężając wzrok, można zobaczyć maleńkie punkciki w ścianie wąwozu – to wykute w skale cele mnichów.

Sama wioska położona jest nieopodal i sprawia wrażenie, jakby jej mieszkańcy ignorowali upływ czasu. Po obu stronach ulicy rząd chat malowanych na niebiesko, z ciężkimi okiennicami, spadzistymi dachami i studniami w ogródku. Mamy maj, zatem całość tego idyllicznego obrazka dopełniają kwitnące bzy i malwy. Żeby przejść Batucieni potrzeba 10 minut, jednak nie sposób nie zatrzymać się przy każdym architektonicznym zabytku - cudzie, więc spacer może trochę się wydłużyć.

Właśnie przy jednym z nich spotykam malarza, który, jak szybko się okazuje, mieszkał w Polsce, nasz ojczysty język w dalszym ciągu zna w stopniu komunikatywnym i z sentymentem wspomina Pacanów, gdzie czasowo mieszkał. Po kwadransie staje się beneficjentką owych sentymentów: artysta Slavik zaprasza do swojego domu, by, jak to określił: „Zjeść mołdawską zupę, napić się mołdawskiego wina, poznać mołdawskich artystów”. Artystów jest pięcioro, wszyscy bądź są absolwentami kiszyniowskiej Akademii Sztuk Pięknych, bądź obecnie na niej wykładają, do Batucieni przyjeżdżają regularnie, bo nie ma dla nich w całej Mołdawii lepszego miejsca na plener: spokojnie, malowniczo i przede wszystkim tradycyjnie, bo wioska jest „żywym skansenem”, każdy dom, pomimo że ma już status zabytku, ciągle jest zamieszkiwany, co prawdopodobnie przyczynia się do tego, iż nie niszczeje.

Mołdawia
Slavik – artysta malarz z Kiszyniowa. Fot. Ewa Pluta

Gościna nieco się przedłuża, mija jeden dzień, potem kolejny, żal wyjeżdżać, choć zostać dłużej i nie wypada, i nie można. Do stolicy trzeba mi jechać, żeby rzeczywisty Kiszyniów skonfrontować z tym wyobrażanym.

Kiszyniów

Kiszyniów z moich wyobrażeń miał być socrealistycznym molochem, podobnym do innych europejskim stolic – Bukaresztu, Sofii czy Warszawy. Tak jest w istocie: na jednym planie współistnieją ze sobą komunistyczne blokowiska, siermiężne budynki użyteczności publicznej, klasycystyczne kamieniczki, gdzieniegdzie przebijają się płaty zieleni, w centrum wyrasta, ni stąd ni zowąd, łuk triumfalny, a całości krajobrazu dopełniają wystające banie cerkwi w obowiązkowym, złotym kolorze.

Początkowo ten architektoniczny chaos trochę mnie oszałamia, więc udaję się w miejsce dobrze znajome, lubiane i jarmarczne – lokalny bazar, gdzie i chińskie podróbki markowej odzieży, i pirackie płyty, i wódka sprzedawana „na szklanki” pokątnie, za budami, i kwas chlebowy, i babuszki z domowymi wypiekami. Wyjść stamtąd prosto na główny, miejski deptak, czyli ulicę Stefana Wielkiego (dawny prospekt Lenina), to jakby znaleźć się w innym świecie. Tutaj już nie podróbki, ale światowe marki kuszą z wystawowych okien, nie babuszki, ale Macdonald jest głównym żywicielem, nie naprędce zbudowane budy zagospodarowują przestrzeń, lecz modne restauracje i puby. Moda uliczna też wydaje się odbiegać od powszechnych trendów – Mołdawianki noszą się elegancko, bardzo kobieco, czasem nawet wyzywająco. W odróżnieniu od mężczyzn, którzy sprawiają wrażenie, jakby konsekwentnie ignorowali swój wygląd.

Jeszcze tylko wizyta w parku, gdzie miejscowi artyści wystawiają obrazy, znajdując nietypowe miejsca do ich ekspozycji, bo zdarza się, że wieszają je także na drzewach. Znaleźć można i prace tutejszych malarzy i tych z dalekich Chin. Są też kultowe matrioszki, nieco mniej popularne, haftowane serwetki i obrusy, dziesiątki rzeźbionych w drewnie Jezusów i Matki Boskie na szkle – na ludowo i po artystowsku.

Mołdawia
Kiszyniów, galeria w parku. Fot. Ewa Pluta

Nie decyduję się na nocleg w Kiszyniowie, mając niejasne przeczucie, że mógłby zrujnować mój budżet. Pokój jednoosobowy w hotelu kosztuje 600 MDL (ok. 140 zł), natomiast kwatera prywatna 150-200 MDL (ok. 40-50 zł), co wydaje się oczywiste, zważywszy, że turystyka nie jest najprężniej rozwijającym się sektorem w Mołdawii.

Kilkoma marszrutkami udaje mi się podjechać do Briceni, a stamtąd już stopem dostaję się na granicę z Ukrainą. Jeszcze zanim urzędnik podstempluje mój paszport, szybko robię przegląd miejsc, których nie udało mi się zobaczyć, zabrakło na nie czasu, możliwości, chęci. Cóż, nie ma rady, trzeba kiedyś tam wrócić.

O Mołdawii zwykle dyskretnie się milczy. To zdecydowanie nie jest turystyczny kierunek, co więcej, nic nie zapowiada, aby takim się stał. Najbiedniejszy kraj w Europie, który ciągle nie może uporać się z własną przeszłością, co widać i na ulicach, i w ludziach, bo homo sovieticus jest tworem niezwykle żywotnym i te 19 lat mołdawskiej wolności nie zdołały go stamtąd wyrugować. Objawia się to w postaci obsesyjnej czasem nieufności wobec przyjezdnych oraz w pewnych zachowaniach, które niechybnie wskazują na spore kompleksy części Mołdawian. Niektóre pytania są tam wręcz na porządku dziennym: „Jak jest u was, w tej Europie?”, „Czy macie lepsze drogi, czy takie jak u nas?”, „Czy u was też tak kradną?”. Niedopasowanie i poczucie obcości względem „europejskiej rodziny”, moim zdaniem, widać tam na każdym kroku.

To zaledwie jedna strona medalu. Natomiast ta druga ukazuje kraj o przepięknym, niemalże idyllicznym krajobrazie, kraj winnego szlaku, najdłuższych na świecie winnic (czy to nie zaskakująca zbieżność: Mołdawia ma kształt kiści winogron!), wykutych w skale klasztorów, wąwozów, rzecznych załomów, rozległych pastwisk, rezerwatów, archeologicznych skarbów (w pobliżu wsi Rudź naukowcy odkryli 250 zabytków archeologicznych, w tym jedną starożytną osadę, o której wspominał już Herodot).

Mołdawia to też kraj, w którym ludzie, na pozór nieufni i niechętni przyjezdnym, kiedy już zaskarbimy sobie ich sympatię, ugoszczą nas najlepiej, jak potrafią. Będą pomocni, oprowadzą po okolicy, wytłumaczą niuanse kulturowe, napoją winem, poczęstują serem, i co najważniejsze – potowarzyszą nam. Chociażby dlatego warto przypomnieć sobie o Mołdawii.

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • Następna »

Komentarze (4)

  • lut (gość)

    lut (gość)

    02.12.14, 16:23

    świetny artykuł! Bardzo mnie ciągnie na wschód, kiedyś też będę musiał się tam wybrać

    Zgłoś

  • kabar (gość)

    kabar (gość)

    28.02.13, 10:57

    Wyjeżdżamy do Mołdawii w podobnym terminie.Ukraina nas nie zachęca;złe drogi,kolejki na przejściach itp.Prawdopodobnie wybierzemy drogę przez Rumunię,która znamy i kochamy.szczególnie Bukowinę,gdzie w 4 wioskach mieszkają Polacy.Polecamy na Bukowinie drewniane cerkwie i malowane monastery-wszystko w Unesco.Mołdawia choć biedna ma wiele do pokazania - również polskie wioski i Nadniestrze.

    Zgłoś

  • Wołodia  (gość)

    Wołodia (gość)

    21.02.13, 12:37

    Witam na weekend od 26.04 do 05.05 planujemy 2 trasy samochodowe Mołdawia przez Ukrainę lub Rumunia-Siedmiogród http://goo.gl/maps/QF0tq wyjazd ze śląska. Plan : zabytki, dziwne miejsca, przyroda, miejscowa kuchnia , noclegi stacjonarne tj. kwatery, pensjonaty, my jedziemy samochodem terenowym L-200 szukamy, chętnych odpowiednio zmotoryzowanych do wspólnych wojaży w myśl zasady "w kupie raźniej i bezpieczniej" Jesteśmy małżeństwem po 50ce. Kontakt na forum lub gg7363157 oraz https://www.facebook.com/tapix11

    Zgłoś

  • Marcin (gość)

    Marcin (gość)

    01.01.13, 16:17

    Ani jednego komentarza:) a na Onecie czy jakimś innym portalu pod artykułem o Madzi i jej mamie po kilka tysięcy:) Dziękuję za artykuł. Wybieram się do tego kraju....

    Zgłoś


Zamknij

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 3337

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 3321

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 8994

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4947

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 5815

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 5475

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 5235

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 4084

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 3976

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 3617

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 3740

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 3073

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 15277

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 23754

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3988

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 36858

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze