Dziś jest 16.08.2022

Imieniny obchodzą Joachim, Roch, Domarad, Ambroży

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Szwajcaria – trzy państwa w jednym

Autor: Angelina Sielewicz

Data publikacji: 29.07.2011 14:23

Liczba odwiedzin: 5614

Tagi: europa, szwajcaria, zurich, jezioro bodeńskie, lucerna, lugano, bazylea, relacje, angelina sielewicz

Będąc w Szwajcarii, tym przecież niewielkich rozmiarów kraju, miałam wrażenie, że jestem jednocześnie w trzech państwach naraz: schludnych Niemczech, gorących Włoszech i Francji jak z impresjonistycznego płótna.

Jezioro Bodeńskie, Szwajcaria
Jezioro Bodeńskie. Fot. Alessio Maffeis

Naszą rodzinną podróż, gdy byłam jeszcze w gimnazjum, odbyliśmy na trasie Polska – Czechy – Niemcy – Liechtenstein – Szwajcaria – Francja – Niemcy – Polska. Gdzieś nieopodal czeskiej Pragi odkryliśmy coś, co zapamiętam na zawsze: kanion. Można było zejść w jego głąb na uprzęży. Na dnie znajdowało się jeziorko, biwakowali też tam na dziko wczasowicze. Jeśli chodzi o Niemcy, to pomknęliśmy autostradą, aby jak najszybciej dojechać do Szwajcarii. Na jeden dzień zrobiliśmy eskapadę do Liechtensteinu. Jadąc krętymi, wąskimi uliczkami Vaduz (ależ ja się wtedy bałam!), ujrzeliśmy pałac księcia – głowy państwa, jednakże jego wygląd okazał się raczej skromny jak na nasze oczekiwania. Ze Szwajcarii, aby dojechać do podparyskiego Pontoise, przemierzyliśmy piękną, lawendową Prowansję, z dala od autostrad, lokalnymi drogami, aby uchwycić ten bajeczny krajobraz.

Schludne Niemcy

W Szwajcarii naszą bazą było miasteczko Volketswil, nieopodal Zürichu. Tutaj dostaliśmy klucze do mieszkania naszej ciotki, więc przez kilka dni poczuliśmy, jak to jest mieszkać w Szwajcarii. Nasz sąsiad zostawiał na zewnątrz hulajnogę każdego dnia, pomiędzy drzwiami naszych mieszkań. Dziwiło mnie to, że się nie obawiał, że ktoś może ją sobie „pożyczyć”. Wtedy akurat w Polsce był wielki boom na hulajki. Po raz kolejny zaskoczyły mnie otwarte na oścież drzwi samochodu, który był zaparkowany na poboczu drogi, tuż przy parku. Bardzo mi się to spodobało. Dlaczego takie zaufanie i uczciwość nie sprawdzają się w Polsce? Ciocia mówiła, że kiedyś to była bajka, ale teraz także Polacy robią wypady do Szwajcarii, aby sobie okazjonalnie pokraść np. radia samochodowe. O samochodach nie wspominając.

Volketswil było niezwykle czyściutkie (tak jak cała niemieckojęzyczna część Szwajcarii), nasz segment był dość minimalistyczny, dookoła pełno skwerów dla dzieci. Ale to położenie domu narzeczonego naszej cioci zrobiło na nas największe wrażenie. O ile pamiętam, działka nie miała ogrodzenia, więc wychodząc z domu, można było natknąć się na krowy, które pasły się tutaj z wielką swobodą.

Nie wiem, jacy właściwie są Szwajcarzy, bo nie miałam z nimi okazji rozmawiać. Mają opinie sympatycznych. Ludzie, których tu poznałam, są obcokrajowcami. Pamiętam tylko tyle, że to nie fantazmat, że Szwajcaria jest krainą czekolad (moje ulubione to Lindt i Toblerone). Wszystkie słodycze są tu sprzedawane całymi wagonami, nie widziałam nigdzie pojedynczego Snickersa. Ten nadmiar słodyczy ma przełożenie w wyglądzie mieszkańców tego kraju. Nawet dzieciaki mają cellulit!

To jednak Zürich okazał się naszym wycieczkowym celem. Tym co mnie najbardziej zachwyciło były czyste, przepływające przez miasto rzeki Limmat i Sihl. Kamieniste dno jednej z nich było doskonale widoczne, więc zmęczona upałem grupka chłopców skakała do rzeki na główkę. I to wszystko w środku miasta!

Upał tego lata był niemały, więc liczne fontanny i wodopoje spotykane tutaj na każdym kroku (jest ich podobno ponad tysiąc) pomagały ugasić nasze pragnienie. Przy promenadach w cieniu drzew wielu staruszków, ale i młodych, grało w Pétanque, popularną grę w krajach śródziemnomorskich. W grze chodzi o to, aby rzucona stalowa kula (zwana z francuska bulą) znalazła się jak najbliżej drewnianej (zwanej świnką). Wrażenie też robiły na mnie domy-pałace położone w środku miasta, ale schowane za potężnymi ogrodzeniami i bujnymi drzewami. Zürich w ogóle jest bardzo zielonym miastem, kwitną tu liczne kwiaty, w tym malwy i tulipany. Powietrze miasta położonego nieopodal Alp jest bardzo czyste, to czuć. Domy tu są bardzo zadbane. Słowem – bajka. Nawet autobusy są tutaj punktualne! No cóż, w końcu to miasto zegarków.

Zürich
 
Zürich
fot. etraveler.pl

Zürich to średniej wielkości miasto, choć największe w Szwajcarii (mniej niż 400 000 mieszkańców, metropolia liczy ok. 2 000 000), stolicą państwa nie jest, ale chyba nikt nie zaprzeczy, że to bankowa stolica świata. Będąc tu latem, czułam się jak w malowniczo położonym śródziemnomorskim mieście, choć z wpływami wyraźnie niemieckimi, i nie mam tu na myśli tylko architektury, jest tu bardzo czysto i bogato, a co za tym idzie – raczej nie tanio. Zürich słynie z eleganckiej Bahnhofstrasse – deptaku rozciągającego się od Dworca Głównego aż po Jezioro Zuryskie, otoczonego drzewami lipy, na którym znajdują się banki, ekskluzywne butiki (zwłaszcza z biżuterią) i restauracje. Po tej ulicy jeżdżą tylko niebiesko-białe zuryskie tramwaje.

Stare Miasto położone jest nad jeziorem, kilkusetletnie kamienice i kolorowe wąskie uliczki nadają mu swoistego charakteru. Jest tu wiele galerii sztuki, antykwariatów i sklepów z antykami, w końcu określenie „stare miasto” do czegoś zobowiązuje. Odwiedzić tu można Kunsthaus, muzeum, w którym zgromadzone są dzieła sztuki nowożytnej, a także współczesnej oraz operę, z którą związany był sam Richard Strauss. Kościół Św. Piotra słynie z największego w kościele zegara w całej Europie. Grossmunster to romańsko-gotycka bazylika z bliźniaczymi wieżami, która jest znakiem rozpoznawczym miasta.

W jeziorze można pływać, żeglować po nim, a także miło jest na nie po prostu popatrzeć, przysiadając w jednej z okolicznych knajpek, które ożywają tutaj nocą. W ogóle życie nocne Zürichu jest imponujące, nierzadko porównywane z Berlinem. Niektóre lokale zadomowiły się w dawnych młynach czy stoczniach. Poza tym odbywają się tu festiwale teatralne, parada techno, pochody wiosenne, maraton, tęczowa parada. Zürich najlepiej jest zwiedzać, spacerując. Wiele uliczek jest tu niedostępnych dla samochodów. Dla leniwych po mieście można przemieszać się wypożyczonym segway’em, dwukołowym pojazdem, ale równie dobrym pomysłem jest najzwyklejszy rower, który można tutaj wypożyczyć za darmo, podobnie jak hulajnogę i deskorolkę.

Jezioro Bodeńskie to dużych rozmiarów jezioro (65 kilometrów wzdłuż, 14 wszerz), które znajduje się na styku trzech państw: Austrii, Niemiec i Szwajcarii. Nazwa jeziora pochodzi od wsi, która jest nad nim położona. Na jego wodach rozrzucone są dwie wysepki. Nie byłam na nich, ale na jachcie narzeczonego cioci dopłynęliśmy do Niemiec. Nie pamiętam, czy w tych okolicznościach musieliśmy pokazywać nasze paszporty. Zapragnęliśmy postoju i wybraliśmy się na lody, które – jak się okazało – sprzedawała sympatyczna Polka. Porcje (podobnie jak we Włoszech) były ogromne. Jezioro jest niezwykle czyste, co jakiś czas wyłączaliśmy silniki i płynęliśmy napędzani siłą wiatru. Gdzieniegdzie zatrzymywaliśmy się, aby pokąpać się w tych głębokich wodach (254 metry w najgłębszym miejscu). Po jednodniowym rejsie przywiozłam ze sobą najpiękniejszą opaleniznę, jaką kiedykolwiek miałam w tamtych czasach.

Lucerna (Luzern) to piękne miasto położone w niemieckojęzycznym kantonie, w samym sercu Szwajcarii. Lucernę znamy z pocztówek przedstawiających drewniany most Kapellbrücke wybudowany w XIV wieku, stanowił on część fortyfikacyjną miasta. Trzy stulecia później namalowano sceny przedstawiające historię Szwajcarii, które widać wewnątrz tego swoistego korytarza. Do mostu przylega wynurzająca się z wody wieża, która istnieje od XIII wieku. Znajdowały się w niej między innymi więzienie i komnata tortur…

Wyobraź sobie wiele, wiele wodnych młynów – znajdujący się nieopodal Nadelwehr reguluje poziom wody Jeziora Czterech Kantonów (znane też jako Jezioro Lucernskie – wyzwanie dla tłumacza). Część wału stanowi również Museggmauer wybudowany w XIV wieku, na tej wieży znajduje się najstarszy zegar w Szwajcarii, który bije co godzinę, o minutę wyprzedzając inne zegary w kraju.

W Gletschergarten – ogrodzie opowiadającym o epoce lodowcowej i o tym, że Szwajcaria była kiedyś tropikalną plażą (dokładnie 20 milionów lat temu), znajduje się posąg umierającego lwa wykutego w skale. Jest to jedna z najbardziej znanych rzeźb na świecie. Powstała w XVIII wieku na cześć szwajcarskich najemników, którzy zginęli pod Tuileries. (Od początku XVI wieku Szwajcaria oficjalnie nie bierze udziału w wojnach; szwajcarscy najemnicy występują pod obcymi flagami). Mark Twain twierdził, że jest to najbardziej smutny i wzruszający kawałek skały, jaki kiedykolwiek było mu dane zobaczyć.

Całe miasto jest niezwykle malowniczo położone nad jeziorem i rzeką u stóp Alp. Po prawej stronie brzegu Reuss znajduje się kamienica, której fasada jest cała we freskach. Życie kulturalne również kwitnie – festiwale i inne imprezy odbywają się tutaj co najmniej raz w miesiącu. Wiele ich niesie szczytne przesłanie, np. dochody Lucerne Festival zasilają fundacje charytatywne, godny polecenia jest również festiwal… komików. I jeszcze wiele, wiele podobnych smaczków, ale nie będę się o nich rozpisywać, bo już czas pojechać do Lugano.

Gorące Włochy

Lugano tak jak Zürich i Lucerna położone jest nad jeziorem o tej samej nazwie (Jezioro Lugano), i podobnie do nich otoczone jest górami, z których szczytu można podziwiać panoramę miasta. Zabudowa przypomina tę we włoskiej Lombardii. Nie muszę chyba dodawać, że w Lugano mówi się po włosku. Tak – dolce vita i dolce far Nience mają tu także zastosowanie, mimo że jest to też znaczące centrum finansowe, więc panów pod krawatem nie brakuje. Najwięcej mam chyba zdjęć z promenady i Parco Civico, gdzie tropikalna (pełno palm) roślinność okłamywała mnie, że jestem z pewnością w kraju śródziemnomorskim, w gorących Włoszech zapewne. W Museo Cantonale d'Arte coś dla mnie: znajdują się tutaj obrazy Klee, Renoira i Degasa. Z tego rejonu pochodzą architekci modernistycznych brył, tacy jak Luigi Snozzi i Mario Botta. Turyści mogą popływać po jeziorze rowerami wodnymi. Pod względem kulturalnym też tu się naprawdę wiele dzieje.

Francja z impresjonistycznego płótna

Bazylea (Basel) to miasto szwajcarskie, które nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak wcześniej opisywane. Cała Szwajcaria zachwyciła mnie nutką przywodzącą na myśl ciepłe, śródziemnomorskie kraje, a Bazylea przy nich wypadła jakoś wyjątkowo poważnie, żeby nie powiedzieć smutno. Może to była wina pogody, bo opuszczając Szwajcarię, nie było już tak słonecznie. Miasto jest piękne, ale już nie tak czyste jak pozostałe. Romańsko-gotycka katedra, kamienny most Mittlere Brücke przywodziły na myśl paryską dzielnicę łacińską. Pozostanie w mojej pamięci jako wyrwa z francuskiego Paryża, nieco rozmyta, jak z impresjonistycznego płótna.

Pachnąca piernikami nadreńska Bazylea (nie mylić z bazylią) to miasto położone niedaleko granicy z Francją, ale – co może być zaskakujące – mówi się tam po niemiecku. Bazylea prostą, niewymuszoną elegancją elewacji przypomina francuskie miasto. Ma jedno z najlepiej zachowanych w Europie Starych Miast (i podobno najpiękniejsze), które zachęca do wypoczynku i długich spacerów. Fontanny autorstwa Szwajcara Jeana Tinguely – rzeźbiarza i malarza, obecne w tym mieście są niezwykle wymyślne. (Znajduje się też tutaj muzeum poświęcone artyście). Fontanny Tunguely przypominają przypadkowo wrzucone do wody przedmioty poruszane silnikami. Ta przed teatrem w Bazylei jest jak najbardziej ruchoma, a metalowe rzeźby sprawiają wrażenie, jak gdyby ze sobą rozmawiały. Zimą, gdy pokrywa je lód, a one nadal się poruszają, robią chyba jeszcze większe wrażenie. To Tinguely zaprojektował kolorową Fontannę Strawińskiego przed Pompidou w Paryżu. Mamy więc już jednej trop łączący Francję z Bazyleą, a jadąc tam, zapewne znajdziemy ich więcej. Jest to miasto naukowców, kongresów, targów sztuki m.in. ArtBasel. Targi te uchodzą za największe i najważniejsze na świecie.

Pisząc ten tekst, powracałam do czasów beztroskiego dzieciństwa, do myśli o wakacjach, niezwykle przyjemnej, zwłaszcza gdy za oknem leży śnieg. Podczas tej retrospekcji uświadomiłam sobie, jak bardzo chciałabym tam wrócić. Nie byłam jeszcze w Genewie ani Bernie, jest tyle do zobaczenia. Podoba mi się Szwajcaria, bo będąc w niej, czułam się jak gdybym była w trzech państwach naraz, chłonęłam ją szybciej i intensywniej, czy w Zürichu, czy w Lugano. A który rejon Szwajcarii wydaje się Tobie najbardziej intrygujący?

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • Następna »

Komentarze (1)

  • 14.06.13, 17:10

    Komentarz usunięty


Zamknij

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 4345

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 4168

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 10258

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 5643

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 6853

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 6353

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 6235

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 4739

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 4970

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 4307

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 4557

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 3656

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 19800

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 35577

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 4864

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 54667

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze