Dziś jest 28.03.2020

Imieniny obchodzą Aniela, Renata, Kastor, Antoni

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Sklep zwany Londynem

Autor: Ola Klimowicz

Data publikacji: 28.07.2011 12:24

Liczba odwiedzin: 7641

Tagi: europa, wielka brytania, londyn, zakupy, relacje, ola klimowicz

Co tworzy Londyn? Pewnie imigranci, którzy są, nie przesadzając, krwią i kością tego miasta i w dalszym ciągu zasilają je świeżą energią. Ale Londyn to też typowo brytyjska atmosfera, czarne, klockowate taksówki, dwupoziomowe autobusy, czerwone budki telefoniczne, sylwetka Tower Bridge, diabelski młyn nad zabłoconym Tybrem i widoczna z niego wieża Big Ben – czyli niektóre z klasycznych symboli Anglii.

Londyn
Ekskluzywny sklep w ekskluzywnej londyńskiej lokalizacji. Fot. Alessandro Bonvini

Oczywiście nie wolno przegapić tych ikonicznych fragmentów miasta, ale równie ważne jest odkrycie Londynu od innej, mniej znanej strony. Koniecznie trzeba wypić piwo w barze, gdzie na każdym ekranie leci mecz, zjeść smażoną rybkę z frytkami, nawet jeśli uważamy na cholesterol. Obowiązkowy jest wieczorny wypad do Soho, a rano odespanie kaca na kocyku w Hyde Parku.

Zwariowana mieszanka kultur, tradycji, zwyczajów, mieszkańców, którzy reprezentują wszelkie możliwe zakątki świata – to wszystko odbija się i na wyglądzie miasta, i na jego atmosferze, sprawiając, że jest to miejsce inspirujące, także dla świata mody. To dlatego nigdy nie wyjeżdżam z metropolii bez pójścia na zakupy.

Gdzie zacząć?

Oprócz własnego bankructwa, jedyny problem, na jaki możemy się natknąć podczas zakupów, to przemęczenie. Dzielnice handlowe Londynu są rozrzucone po całym mieście. Wiele słynnych sklepów znajduje się kilka dobrych kilometrów od centrum. Najlepiej na zakupy poświęcić kilka dni albo spędzić dzień w dystrykcie, który szczególnie nas interesuje. Warto zrobić też długą przerwę na lunch i małe piwko.

Najbardziej znanym zakupowym miejscem jest Oxford Street. Popularna ulica handlowa, od której należy trzymać się jak najdalej, jeśli nie chcemy zostać zdeptani lub przejechani. Z drugiej strony znajdziemy tu kilka sklepów wartych uwagi jak Miss Selfridge i HMV. Carnaby Street i Camden Market niestety są już tylko namiastką tego, czym były kiedyś. Na Covent Garden najlepiej wybrać się, aby uniknąć kolejek do... wszystkiego, bo ogonki klientów stały się już stałym elementem tamtejszego pejzażu. Na Marylebone High Street natomiast można znaleźć więcej unikatowych przedmiotów, ponieważ nie dotarły tu jeszcze wielkie sieciówki.

Żadne z tych miejsc nie daje jednak pełnego i przede wszystkim wiarygodnego obrazu, czym mogą być zakupy w Londynie.

Może na targowiskach?

Targowiska są znane jak świat długi i szeroki i Wielka Brytania nie jest tu żadnym wyjątkiem. Faktycznie, w Londynie znajduje się naprawdę dużo pchlich targów: niezwykle różnorodnych, ogromnych rozmiarowo i kameralnych. Na niektórych możemy zdobyć prawdziwe skarby, ale na wielu innych jedynie prawdziwe pchły.

Niechętnie się do tego przyznaję, bo wiem, że brzmię jak typowy turysta, ale Camden Market to z pewnością moje ulubione miejsce. Dni chwały jarmark ma już wprawdzie dawno za sobą, ale nadal jest na nim bardzo klimatycznie, choć trzeba przyznać, że komercja dotarła i tutaj. Kiepskiej jakości pamiątki wypierają oryginalne gadżety, po które zjeżdżali kiedyś ludzie z całego świata. Przynajmniej utrzymały się te same „retro ceny”.

Camden Market to kilka zgrupowanych obok siebie bazarów, o czym pewnie nikt by nie wiedział, gdyby nie zniszczone znaki informujące o wejściu do nowego sektora, które wiszą na kilku skrzyżowaniach pomiędzy alejkami. Camden słynie nie tylko z tego, co da się tu kupić legalnie – czyli między innymi plakaty sławnych filmów, repliki Banksy’ego, koszulki z napisami LED, 20-centymetrowe koturny, akcesoria z sex szopów i kolorowe fajki wodne – ale też z nielegalnych towarów m.in. narkotyków, których krąży tutaj naprawdę wiele. Co kilkanaście metrów widzimy sklep z akcesoriami do palenia, których przeznaczenia nie znają pewnie nawet doświadczeni palacze. Nie brakuje też mniejszych stoisk z dziwnymi kwiatami i nasionami, które ponoć można kolekcjonować. To właśnie tutaj narodził się wróg polskiego sejmu – dopalacze.

Bywa że po Camden Town chodzi niewyobrażalny dla wielu turystów tłum. Rozpychanie się łokciami zaczyna się już na stacji metra o tej samej nazwie, a luźniej robi się dopiero przy Chalk Farm Road. Nawet jeżeli nie gustujemy w kiczu i tanich towarach, miejsce warto zobaczyć. Dzielnica wygląda jak plan filmowy ze starego horroru. Na małych drewnianych domkach wiszą ogromne pająki i czaszki. Sprzedawcy w tym regionie wyglądają, jakby byli stałymi klientami niezliczonych studiów tatuaży i kolczyków, które wyrastają po obu stronach ulicy. Obiad można zjeść w ogromnej, górującej nad targiem, chińskiej restauracji, do której dostajemy się wysokimi, ruchomymi schodami, blisko najbardziej znanych hal.

Camden Market można łatwo pomylić z Camden Passage. Ten drugi to cztery arkady w Islington w pobliżu Essex Road. Sprzedawcy dobrze znają się na swoim fachu i nie sprzedają byle czego, więc targowanie się rzadko komu wychodzi. W niedziele obok arkad o 10:00 wyrasta też Islington Farmers Market i właśnie wtedy najlepiej tu przyjść. Sami Londyńczycy rzadko przyjeżdżają do Camden. Znacznie bardziej wolą nieco lepiej ukryty przed turystami i czystszy Portobello Road Market. Tutaj można zdobyć też dużo ciekawej biżuterii, a nie tylko tandetnych gadżetów i pamiątek.

Brixton Market znajduje się w dzielnicy Brixton. Niestety miejsce to nie jest zbyt bezpieczne, choć to właśnie duża ilość imigrantów, którzy tu mieszkają, powoduje, że można dostać orientalne, rzadko spotykane gdziekolwiek indziej przedmioty za niewielką cenę. Jedwab, peruki, podróbki znanej sportowej odzieży są łatwo dostępne. Oprócz tego: mango, róża chińska, słodkie ziemniaczki i jamajskie pierniki bullah. Gdzieniegdzie śmierdzi rybami i mięsem, ale jeśli uda się przeboleć zapach, można zakupić tilapię albo świńskie raciczki. Smakosze, którym spodoba się tamtejsze jedzenie powinni wybrać się na opanowany przez Afrykanów i byłych mieszkańców Karaibów Ridley Road Market. Miłośnikom kwiatów spodoba się też Columbia Road Flower Market, chociaż jego kolory i unoszący się w powietrzu słodki zapach pelargonii, tulipanów i róż zachwyci nawet największych wrogów przyrody, jeśli tacy istnieją.

Może od jedzenia?

Targowiska nie są jedynymi miejscami, gdzie można zdobyć znakomite jedzenie. To, że Londyn jest jednym z najdroższych miast świata, nie jest sekretem. Lot i pobyt będą nas pewnie słono kosztowały. Dlatego warto wiedzieć, gdzie można się zaopatrzyć we własną żywność, aby nie przepłacać podczas obiadu i kolacji.

Pomimo że Selfridges nie słynie z oferty kulinarnej, według mnie szczególnie Polacy znajdą tu coś dla siebie. W naszym kraju nadal brakuje sklepów spożywczych, w których możemy kupić zagraniczne pyszności: indyjskie przyprawy, argentyńskie mięso, amerykańskie cukierki czy waasabe do sushi. W Selfridges znaleźć można wszystko to i setki innych przysmaków: Fiji Water, zioła z dalekiego wschodu, skorpiony na patyku, żabie udka, Krispy Kreme Donuts, belgijskie czekoladki w kształcie żetonów i świeżo wyciskany sok – te rarytasy są tu na porządku dziennym. Oczywiście zapłacimy znacznie więcej niż w pobliskim Tesco, ale i tak mniej niż w Kuchniach Świata w Polsce. Dla mniejszych smakoszy kulinarnych czekają stosy butów i drogich ubrań na wyższych piętrach domu handlowego.

Odrobinę Francji znajdziemy w Neals Yard Dairy. Ten nieduży sklep prędzej poczujemy, niż zobaczymy. Ogromne rolki serów leżą na półkach i stołach, a przed zakupem możemy spróbować każdego z ponad 70 rodzajów, w tym także domowych wyrobów. Miejsce koniecznie trzeba odwiedzić przed wieczornym piciem wina, które staje się coraz bardziej popularne, a to m.in. przez rosnącą w mieście populację francuską.

Po wino najlepiej wybrać się do Sampler. Wspaniały sklep jest jednym z najbardziej znanych w Londynie. Tutaj także możemy spróbować produktu, zanim go kupimy, ale niestety już nie za darmo. Próbki znajdują się w maszynach z dozownikami, które same w sobie atrakcją. Niektóre z nich kosztują zaledwie 20 pensów, ale są i takie po 20 funtów. Jeśli nadal nie możemy się zdecydować, wystarczy poprosić o radę sprzedawców, którzy naprawdę znają się na winie. Wybór rzeczywiście jest znakomity, ale aby znaleźć moje ulubione wino, trzeba pojechać do najstarszego baru w Londynie – Gordon’s Wine Bar i zamówić butelkę Fat Bastard, odmianę Pinot Noir. Napić można się na miejscu, w przyciemnionej piwnicy lub zabrać trunek ze sobą.

Jeśli bardziej od wina wolimy kawę, zaopatrzymy się w Monmouth Coffee Company, gdzie na sprzedaż wystawione są ziarna kawy ze wszystkich zakątków świata. Można się tutaj także napić słynnej, najdroższej kawy świata – kopi luwak, wytwarzanej z ziaren kawy wydobytych z odchodów łaskuna muzanga, który lubuje się w owocach kawowca. Kilogram kosztuje prawie tysiąc euro, a rocznie produkuje się jej tylko 300-400 kilogramów.

Natomiast ten, kto nie musi uważać na dietę, może pozwolić sobie na wizytę w Rococo. Czekoladziarnia sprzedaje czekoladę, która będzie się śniła po nocach. Znajdziemy tu trufle, szwajcarskie czekoladki, zaskakująco dobre wegańskie zastępstwo dla czekolady, i – na moje szczęście – niskokaloryczne batoniki. Na końcu ukrytej przed turystami Tower Street znajdziemy małą cukiernie z babeczkami, które bardziej zachwycają wyglądem, czyli lukrowymi kopułami i kolorowymi posypkami niż smakiem. Za to w Cyber Candy można spróbować limitowanych serii cukierków z całego świata.

Londyn w ciągu ostatnich kilku dekad doczekał się kilku wspaniałych sklepów z przyprawami. Najlepsze to te, których nie prowadzą rodowici Anglicy, lecz małżeństwa lub rodziny z Indii czy Pakistanu. Można tutaj znaleźć wszystkie dodatki, których zawsze brakuje nam podczas pieczenia zagranicznych potraw. Turecka sumaka, syczuański pieprz, afrykańskie zioła – wszystkie są tutaj w zasięgu ręki. Dosłownie, bo żaden z tych sklepów nie ma więcej niż 10 metrów kwadratowych.

Może od ubrań?

Trudno stwierdzić, gdzie najlepiej zacząć zakupy. Wielu turystów na dobry początek odwiedza dom handlowy Harrods, moim zdaniem – pełen aroganckich snobów. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego to właśnie Harrods stał się jednym z symboli miasta. W każdym razie moja pierwsza wizyta w nim była też ostatnią.

Polubiłam natomiast dzielnicę Covent Garden, gdzie jest znacznie mniej turystów niż w reszcie handlowych dystryktów, a okolica jest i spokojniejsza, i ładniejsza. Wypełniają ją teatry i drobne butiki z ubraniami vintage. Nie brakuje tutaj także znanych sieciówek, także tych, które nie dotarły jeszcze do Polski jak Urban Outfitters i American Apparel. Ten pierwszy jest pewnie najmodniejszym ze wszystkich. Znajdziemy w nim t-shirty od młodych projektantów, dział ze znanymi markami takimi jak Paul & Joe Sister, Red Label Vivienne Westwood, Hussain Chalayan oraz See by Chloé, odnowioną używaną odzież, słodką bieliznę, śmieszne gadżety i biżuterię. Drugi z butików stylizuje ubrania na okropne lata 80-te i nie sprzedaje nic poniżej 25 funtów.

Prawdopodobnie najbardziej kultowym sklepem jest tutaj Abercrombie & Fitch w pobliżu Regent Street. Jest to jeden z niewielu oficjalnych lokali tej marki w Europe. Trudno stwierdzić, czy A&F to sklep, czy dyskoteka. Przed wejściem, niezależnie od pogody i pory roku, dumnie stoi dwóch modeli wypsikanych od stóp do głów w perfumy marki i ubranych jedynie w jeansy. Nawet na ulicy słychać głośną muzykę oraz piszczące wewnątrz nastolatki. Ceny ubrań są o wiele za wysokie, ale kolejki do kas i tak zawsze długie.

Oczywiście warto zawitać do dużych międzynarodowych sklepów, jednak w mieście znajduje się też kilka innych, mniej rozpoznawalnych miejsc. Jednym z nich jest Tatty Devine, w którym projektantki tworzą stylową, a zarazem dowcipną biżuterię. Ich oryginalne pomysły, jak kolczyki w kształcie płyt i obszyte wełną szpilki od dawna są kopiowane przez komercyjne marki. Innym klejnotem mody, szczególnie dla tych, którzy najchętniej przenieśliby się w czasie do ery Vivienne Westwood i Sex Pistols, jest Shop at Bluebird. Szykowne ubrania z pazurem są niby niedbale porozrzucane po pokoju pełnym książek o sztuce, nowoczesnych rzeźb i didżejek. Warto wstąpić też do Beehive, pół sklepu, pół kafejki i Bang Bang Exchange, gdzie można wymienić stare ubrania na nowe.

Londyn ma do zaoferowania też sklepy dla tych, którzy nie boją się wydawać, i to dużo. A nawet bardzo dużo. W Ted Baker panowie znajdą modne, typowe dla Brytyjczyków ubrania w stylu retro. Sklep mieści się we wcześniej wspomnianym Covent Garden i warto do niego wejść, jeśli nie na zakupy, to by zobaczyć wystrój – stylizacja na salę balową z lat 50-tych robi spore wrażenie.

Natomiast Burberry, gdzie wszystko pokryte jest wzorem w klasyczną kratkę, to pierwsza brytyjska marka, która odniosła prawdziwy sukces. Zbliżając się do sklepu, zaczniemy dosłownie potykać się o śmiejące się Japonki, które stoją pod sklepem cały dzień. Zdecydowanie lepiej wybrać się do Burberry Factory, gdzie znajdziemy zarówno nowe kolekcje, jak i te z zeszłego sezonu. Tutaj można je kupić nawet o 70% taniej niż w sklepie. Jest też o 70 proc. mniej turystów!

Buty natomiast można kupić w Absolute Vintage, jeżeli oczywiście nie przeszkadza nam to, że przed nami miały innego właściciela. Za to na podeszwie każdej modelki i dziennikarki mody w stolicy widnieje napis Jimmy Choo, chociaż za powstanie tej marki odpowiedzialna jest Tamara Mellon. Jej buty znane są już na całym świecie i w niektórych kobiecych kręgach mieć minimum jedną parę to niemalże sprawa honoru.

Może od zabawy?

Londyn jest ciekawy zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Anglicy przygotowali dla najmłodszych Hamleys, podobno największy na świecie sklep z zabawkami. Na piątym piętrze znajduje się mały Legoland, ale by się tam wdrapać, trzeba najpierw przejść przez cztery piętra, wypełnione po brzegi najróżniejszymi zabawkami, grami, puzzlami i pluszakami. Warto wiedzieć, że jeżeli przychodzimy tu z dziećmi, możemy już nigdy nie wyjść. No, przynajmniej nie prędko. Nie mówcie potem, że nie ostrzegałam.

W International Magic młodzi magicy mogą zakupić tradycyjne akcesoria do sztuczek, jak cylinder, różdżka, kości i karty. Sklep działa już 45 lat i zachwyca tradycyjnym podejściem do zabawek w dzisiejszych czasach. Z kolei w Compendia kupimy jedne z najrzadszych i najstarszych gier planszowych na świecie. Nie brakuje tu też dobrze znanych Scrabble czy Monopoly.

Na Kings Road znajduje się Daisy & Tom. To centrum handlowe stworzone z myślą o najmłodszych. Ma w środku karuzelę, bibliotekę dziecięcą i teatrzyk marionetek. Gdy maluchy się bawią, rodzice mogą w tym czasie wybierać im ubranka od sławnych i mniej znanych projektantów oraz najróżniejsze zabawki.

Londyn jest wszystkim

I najważniejsze: nigdy nie idźmy na zakupy w weekend! W centrum Londynu mieszka 8 milionów osób. W trakcie sobotnich zakupów może się wydawać, że całe 8 milionów chce wejść do tej samej przymierzalni i zapłacić przy tej samej kasie. Nie licząc nawet tych 30-tu milionów turystów, którzy przyjeżdżają tu co roku.

Londyn to dom Vivienne Westwood, punku, minispódniczek i Kate Moss, butików, sklepów z winylami, antykwariatów i lumpeksów. Jest tego tak dużo, że prawdopodobnie nawet sami mieszkańcy nie zdają sobie sprawy, ile skarbów kryje się w ich mieście. Nieważne, czy szukamy kaszmirowego szala, kremu na zmarszczki, nowych szpilek, komody bądź smacznego wina, Londyn na pewno nas nie zawiedzie. Bo Londyn jest wszystkim.

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Komentarze (15)

  • 21.01.20, 08:22

    Komentarz usunięty

  • 20.01.20, 17:19

    Komentarz usunięty

  • 22.07.18, 23:16

    Komentarz usunięty

  • 17.07.18, 23:39

    Komentarz usunięty

  • 03.07.18, 13:44

    Komentarz usunięty

  • 16.04.18, 14:50

    Komentarz usunięty

  • 22.09.17, 04:15

    Komentarz usunięty

  • 26.05.17, 08:35

    Komentarz usunięty

  • 15.03.17, 15:26

    Komentarz usunięty

  • 12.03.17, 07:11

    Komentarz usunięty

  • 05.03.17, 12:18

    Komentarz usunięty

  • 03.03.17, 23:41

    Komentarz usunięty

  • Podrozniczka (gość)

    Podrozniczka (gość)

    07.04.16, 23:23

    Londyn zdaje się leży nad Tamiza:) a nie Tybrem;)

    Zgłoś

  • 10.05.13, 15:57

    Komentarz usunięty

  • 10.05.13, 02:23

    Komentarz usunięty


Zamknij

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 3136

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 3129

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 8598

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4779

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 5615

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 5263

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 5035

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 3956

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 3677

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 3476

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 3538

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 2952

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 12913

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 21099

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3869

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 23778

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze