Dziś jest 17.02.2019

Imieniny obchodzą Donat, Łukasz, Zbigniew, Franciszek

Portal podróżniczy etraveler.pl

gwarancja udanych wakacji
Accredited Agent

Agadir – precz z mitami!

Autor: Ola Klimowicz

Data publikacji: 04.07.2011 15:32

Liczba odwiedzin: 9616

Tagi: afryka, maroko, agadir, medyna, immouzer, essaouira, relacje, ola klimowicz

Odkąd skończyłam 18 lat, co roku spędzam z siostrą tydzień za granicą. Tegoroczne wakacje zaczęłam od pobytu w Agadirze, na wybrzeżu Maroka. A to dlatego, że moja siostra chciała postawić stopę na innym kontynencie. Szczerze mówiąc, przed wyjazdem nie wiedziałam wiele o tym kraju. Słyszałam jedynie dużo opinii od osób, które w Maroku były i Maroka doświadczyły.

Agadir
Fot. Ola Klimowicz

Tych osób wcale nie jest mało, bo Agadir jest często odwiedzanym miejscem przez Polaków. Świadczą o tym atrakcyjne ceny wycieczek, ilość rodaków już na miejscu oraz doszlifowane „dzień dobry”, które można usłyszeć od niemal każdego mieszkańca miasta. Tym bardziej dziwi, że Maroko, a szczególnie jego zachodnie wybrzeże, uważa się często za region niebezpieczny. Wiele osób ulega tej mylnej propagandzie i po przylocie nawet nie raczy ruszyć się znad hotelowego basenu. W swojej relacji z wyjazdu do Agadiru postanowiłam obalić 3 mity o mieście i Maroku w ogóle i gorąco polecić spędzenie tam wakacji.

Mit numer 1: Agadir to rygorystyczne, muzułmańskie miejsce

Allah, król, ojczyzna, czyli witamy w Agadirze
 
Allah, król, ojczyzna, czyli witamy w Agadirze
fot. Ola Klimowicz

W ten mit wierzyłam najbardziej, więc postanowiłam zacząć od niego. Rzeczywiście Maroko jest krajem muzułmańskim, o czym łatwo się przekonać. Już pierwszej nocy zobaczyłam z tarasu pokoju, czuwającą nad miastem górę z arabskim napisem: „Allah, król, ojczyzna”, zbudowany z białych kamieni, a podświetlany nocą. Może się wydawać, że restrykcyjne, muzułmańskie przepisy przenikają wszystkich i wszystko.

Pierwszym skojarzeniem, jakie mi się nasunęło, kiedy myślałam o Maroku w kontekście religii był widok kobiet szczelnie zakrytych burkami. To mylne wrażenie, bo jak się później okazało, mieszkanki Agadiru, szczególnie te starsze noszą burki, ale jest ich tyle samo jak tych, które od tego ubioru stronią. Wbrew temu co się myśli o Maroku, nie jest to kurort i oaza wakacyjna w jednym wyłącznie dla Europejczyków. Na wczasy przyjeżdżają tutaj też najbogatsi i najbardziej wypływowi ludzie z innych afrykańskich krajów. I to głównie turystki stamtąd noszą burki zakrywające całą postać. Marokanki nie zasłaniają twarzy, a jedynie włosy i oczywiście ramiona oraz kolana.

Podobne zasady, choć nieformalnie to jednak obowiązują także turystów. A więc kiedy pojechałyśmy zobaczyć agadirską marinę, chcąc uszanować tamtejszą kulturę, założyłam długie spodnie i bluzkę z długim rękawem, pomimo panującego upału. Okazało się, że byłam jedyną turystką przestrzegającą tych zasad, a wysoka temperatura spowodowała, że nawet niektóre mieszkanki założyły spodenki czy t-shirty. Marokańczycy, odkąd turystyka zalała ich kraj, przestali zajmować się garderobą przyjezdnych i jedyne co może grozić za kawałek golizny, to kilka karcących spojrzeń. W turystycznej części miasta, gdzie znajdują się wszystkie hotele nawet i tego nie doświadczymy. Jeżeli marzy nam się podróżowanie poza terytorium metropolii, to mimo ogólnego rozluźnienia obyczajów kobiety powinny się zakrywać.

To było moje pierwsze zetknięcie z islamem, dlatego tak zdziwiła mnie modlitwa, którą każdy muzułmanin powinien odmówić 5 razy dziennie. Nieważne gdzie się znajduje, czy w meczecie, czy na ulicy – kilka minut na modlitwę, która wówczas głoszona jest także z głośników umieszczonych na minaretach to konieczność. Ale z moich obserwacji wynika, że takie rygorystyczne podejście do obowiązków religijnych ma nie tak wielu Marokańczyków, jak mogłoby się wydawać. Choć zdarzały się i takie sytuacje, kiedy w trakcie podróży taksówką nasz kierowca wysiadł z samochodu, wyjął z bagażnika matę – niezbędną do modlitwy – i zwracając się w stronę Mekki rozpoczął modły. Innym razem moja nieuważna siostra weszła do sklepiku z biżuterią, ale już po chwili wróciła, twierdząc, że sprzedawca śpi na ziemi.

Muzułmanie nie piją alkoholu – tego zabrania im islam. Zakaz religijny jest jednak „podgryzany” przez prawa rynku, a te mówią, że każdy turysta jest na wagę złota, dlatego trzeba spełniać jego zachcianki. Także te alkoholowe, więc z zakupem piwa czy nawet mocniejszego alkoholu nie ma większego problemu. Trunki są importowane, bo Maroko nie jest krajem, który mógłby się poszczycić własnymi winami bądź wódką, także wiele restauracji nie ma licencji na alkohol. W turystycznych miejscach są jednak kluby, gdzie chodzą głównie przyjezdni (piszę „głównie”, bo czasem zaglądają również lokalsi) i to właśnie tam spragnieni znajdą coś dla siebie. Większość hoteli oferuje również opcje all inclusive, w której zawiera się też alkohol. Ja byłam w kurorcie, gdzie wybór czegoś mocniejszego kończył się na piwie.

Podobno muzułmanie wierzą, że zrobienie komuś zdjęcia zabiera tej osobie duszę. Ten tradycyjny pogląd, bardziej ludowy niż wynikający z Koranu powoli wymiera, szczególnie, iż wielu Marokańczyków zrozumiało potencja turystyczny, jakim dysponują. Przy czym ten „potencjał” bywa dla przeciętnego wczasowicza denerwujący. Niektórzy czają się w kilku obleganych przez turystów miejscach z wielbłądami, inni zakładają tradycyjne berberyjskie stroje, których już od dziesiątków lat nikt nie nosi na co dzień.

Dlatego już zawczasu przygotowywałam się psychicznie na natarczywość, znaną mi chociażby z Egiptu czy Turcji. Na miejscu pozytywnie się rozczarowałam, bo Marokańczycy, oferując swoje dobra i usługi, wcale nie są aż tak nachalni. Oczywiście za zdjęcie ze wspomnianym wielbłądem, jeśli już nabierzemy się na tę pseudoatrakcję, trzeba zapłacić. Powszechny jest też zwyczaj płacenia napiwków, które zwykle nie są wysokie – około 1 lub 2 euro, czyli 10-20 dirhamów. Pamiętajmy, że jeżeli chcemy jednak sfotografować kogoś z ulicy, to koniecznie zapytajmy tę osobę o pozwolenie. „Oczywista nieoczywistość” – tak bym to określiła.

Mit 2: Agadir jest niebezpiecznym miejscem

Od wielu osób słyszałam, że tak jak w innych krajach Afryki, w Maroku jest niebezpiecznie. Gdy oznajmiłam, że wybieram się właśnie tam, sporo się nasłuchałam: że kryzys, że przewroty, że w północnej Afryce niedobrze się dzieje. Nic z tego, czym mnie straszono przed wyjazdem, nie doświadczyłam w Agadirze. Mało tego, tam w ogóle można zapomnieć, że jest się w Afryce. Bieda też nie wydaje się tak dotkliwa jak w innych afrykańskich rejonach.

Typowa uliczka w Agadirze
 
Typowa uliczka w Agadirze
fot. Ola Klimowicz

W latach 60-tych wybrzeże Maroka zostało praktycznie doszczętnie zniszczone przez trzęsienie ziemi. Zamiast odbudować zrujnowane miasto, władze zdecydowały, że Agadir zostanie przeniesiony o kilka kilometrów dalej i zbudowany zupełnie od nowa. W tym momencie osiedla z dala od centrum wyglądają jak warszawski Wilanów, zaś marina – jak dzielnica hiszpańskiej Marbelli. W pozostałej części miasta króluje typowo afrykańska architektura. Budynki mają małe, zaokrąglone okna, pomalowane są w pastelowych odcieniach różu, beżu lub niebieskiego. Drzwi i ściany zdobią mozaiki oraz elementy z drewna. Jest też coś, co występuje powszechnie, niezależnie od dzielnicy, w każdym hotelu, sklepie czy nawet w salonie fryzjerskim. Mowa o wizerunku króla, którego czujne oko spoziera zewsząd. Poza tym w Agadirze znajdują się też dwa ogrody królewskie i pałac króla, okazałe budowle postawione „ku czci”. A wszystko nadal pachnie nowością, oprócz mariny – ta śmierdzi rybami.

W Agadirze rzeczywiście jest czysto i bezpiecznie. Jeśli jednak ktoś oczekuje europejskich standardów, to raczej się rozczaruje. I to już na lotnisku. Po wylądowaniu, pod samolotem nie czekał na pasażerów autobus, ani nie był on podłączony do lotniska rękawem. Aby wejść na terminal, musieliśmy po prostu przejść przez kawałek pasa startowego. W lotniskowej łazience po ziemi oraz w toalecie chodziły robaki.

Wylądowaliśmy późno – po północy i jadąc autokarem do naszego hotelu przypominały mi się sceny z filmu „Miasto Boga”. Mimo że mowa tutaj o zupełnie innym miejscu, bo zdjęcia do filmu były robione w Brazylii, momentami Maroko i jego najmłodsi mieszkańcy do złudzenia przypominali rówieśników z innego kontynentu. Wioski, które mijaliśmy wyglądały nędznie, mówiąc oględnie. Wielodzietne rodziny gnieżdżą się w rozpadających się chatach, krytych kawałkami blachy, po ulicach jeżdżą rozklekotane samochody, a na nogach Agadirczyków wiszą postrzępione sandały. Bieda nie przeszkadza jednak ludziom się uśmiechać. Robią to często i jak mi się wydawało – wyjątkowo szczerze.

Mit 3: Agadir to typowy kurort i nie ma tam nic do zobaczenia

Mieszkałam w dość dużym hotelu w dystrykcie turystycznym wraz z kilkoma innymi osobami, które dzień w dzień przesiadywały nad basenem. Chociaż sama lubię wygrzewać się na słońcu, a moja siostra uwielbia pływać, byłam też ciekawa kultury kraju i kilku oddalonych od Agadiru miejsc. Rozeznałam się w ofertach wycieczek fakultatywnych i wtedy okazało się, że jest naprawdę z czego wybierać. W pobliżu Agadiru znajduje się kilka mniejszych, ale znacznie bardziej urokliwych niż metropolia miasteczek.

Agadir
Plaża w turystycznej części Agadiru. Fot. Ola Klimowicz

Najbardziej znanym jest Essaouira, czyli biało-niebieskie miasto. To dawny fenicki port, zbudowany w biało-błękitnej tonacji. Zachwyca wąskimi uliczkami, zaułkami, portem rybackim oraz sklepami z wyrobami artystycznymi, które jeśli mamy zamiar kupować, to najlepiej właśnie tutaj.

Po przeglądzie wszystkich ofert wybrałyśmy z siostrą trzy wycieczki. Jednego mniej słonecznego dnia, pojechałyśmy do Medyny. Po trzęsieniu ziemi w 1960 roku Agadir został pozbawiony swojej medyny. Znany włoski dekorator Coco Polizzi, pasjonat tradycyjnego budownictwa, marzył o jej odbudowaniu w jak najbardziej autentyczny sposób. Teraz Medyna zajmuje cztery i pół hektara, wzniesiono ją z kamienia, ziemi i drewna. Podczas budowy nie użyto nawet grama cementu.

Prace nad ukończeniem tej części miasta nadal trwają, ale już w tym momencie można zawitać na ciekawy targ, gdzie wszystko jest robione na oczach kupujących, w tym nawet buty. Nie ma sztywnych cen, więc każdorazowo należy się targować, przy czym nawet ceny„pod turystów” nie są zbyt wygórowane. W trakcie wycieczki spotkałyśmy także kilku Berberów, tzn. osobników, którzy chcieli za nich uchodzić. Uwiarygodniać miał ich tradycyjny strój, czyli niebieskie szaty i turbany. Zwykle chętnie opowiadają o historii swojej grupy i oprowadzają turystów po modelach namiotów rozstawionych przy wejściu do dzielnicy.

Celem kolejnej wycieczki był Immouzer. Aby dostać się do miejscowości, trzeba pokonać nieprawdopodobnie krętą trasę pośród gór. Już ekscytującą drogę dodatkowo urozmaicał widok kóz siedzących na drzewach, które stanowią dla nich atrakcyjne żerowisko: objadają liście i owoce, dlatego ogołocone drzewka to raczej „krajobrazowy standard”. Po drodze stawaliśmy w kilku miejscach, w tym sklepie z naturalnymi kosmetykami oraz domowym miodem w wielu smakach. Przy każdym postoju podbiegały do nas małe dzieci, oferując kwiatki w zamian za kilka dirhamów. W Immouzer czekała na nas główna atrakcja tego miejsca – przepiękne kaskady. Załapaliśmy się na jedną z ostatnich wycieczek, ponieważ już wkrótce wody miały wyparować, w trakcie wakacji jest tak gorąco, że źródło wody i pieniędzy dla lokalnej społeczności wysycha.

Agadir
Wodospad w Immouzer. Fot. Ola Klimowicz

Moja siostra z całej wycieczki najlepiej wspomina przejażdżkę na wielbłądzie – do bólu reklamowaną i obrzydliwie przereklamowaną. Poza tym nie dajmy się nabrać. Mimo solennych zapewnień gorliwych naganiaczy nie przejedziemy się na dwugarbnym zwierzęciu, ale na dromaderze. Ale dla dzieciaków i tak to jest ogromna frajda.

Pozytywne rozczarowanie – tak mogę podsumować swój pobyt w Maroku. W trakcie wcześniejszych wojaży nie udało mi się spotkać tak miłych i gościnnych ludzi jak Marokańczycy. Bezwzględnie muszę tam wrócić, tym razem do Fez i Marrakeszu. Słowo już się rzekło.

Komu w drogę, temu poradnik!

  • Nocleg

    Agadir to dobre miejsce dla zwolenników kurortów. Bo też całe miasto jest jak wielki kurort, podzielone na kilka części, spośród których wyróżnia się dystrykt turystyczny. Nie przesadzając, znajdują się tam wyłącznie hotele i najpiękniejsza część agadirskiej plaży. Hotele są utrzymane w zadowalającym standardzie. Nowe, zadbane, czyste, do tej pory także w przystępnej cenie, co jednak zaczyna się powoli zmieniać. Często wyjazd do Maroka, jeśli chcemy mieć dobre warunki, kosztuje tyle, ile w zachodnioeuropejskich miastach.

    Tyle o resortach. Nie ma żadnego problemu ze znalezieniem mniejszego i znacznie tańszego hotelu. Marokańczycy zaczęli też wynajmować pokoje w swoich domach (typowe bed and breakfast). Jeśli mamy ograniczony budżet, lepiej wybrać pokój w prywatnym domu.

  • Poruszanie się na miejscu

    Transport publiczny w Agadirze nie jest zbyt rozbudowany. Jeżdżą tutaj autobusy miejskie, ale w dystrykcie turystycznym nie ma wielu przystanków. Trudno znaleźć też rozkłady jazdy.

    Taksówki nie przeszłyby przez przegląd techniczny w jakimkolwiek europejskim kraju. Jeśli się nam poszczęści, przewiezie nas stary, ale zadbany biały mercedes. Po ulicach jeżdżą także tzw. petit taxi, pomalowane na odblaskowy pomarańczowy kolor małe fiaty, peugeoty lub daewoo. Nie ma w nich pasów, w tapicerkach są dziury, a kierowcy nie używają kierunkowskazu. Mają jednak ogromny plus – są bardzo tanie. Oczywiście pod warunkiem, że potrafimy się targować, bo czasem za tę samą odległość zapłacimy 3 euro, a czasem 6. Brak taksometrów w jest zmorą turystów.

    Najwygodniej wynająć samochód, chociaż drogi poza Agadirem są w kiepskim stanie, a to ze względu na góry. Moim zdaniem, na wycieczki w dalsze regiony najlepiej udać się z wycieczką fakultatywną w autobusie prowadzonym przez rozeznanego w lokalnych realiach mieszkańca.

  • Waluta i język

    Obowiązującą walutą jest dirham marokański. 10 dirhamów to 1 euro. Na targach czy w sklepach możemy płacić także w euro.

    W turystycznych miejscowościach bez problemu porozumiemy się po angielsku i francusku. I oczywiście po arabsku, ale to już wiedza tajemna, którą nie wszyscy są w stanie posiąść.

  • Rady dla kobiet

    Zaczepki mężczyzn: choć faceci nie są tak nachalni jak w pobliskim Egipcie, Tunezji czy Hiszpanii, to jednak, podobnie jak w wielu południowych krajach, można spotkać się z okazjonalnym cmoknięciem czy niecenzuralnymi okrzykami po francusku. Wystarczy wyniosła ignorancja.

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Komentarze (0)

Brak komentarzy, bądź pierwszy!

Twój komentarz

Infolinia(22) 487 55 85

Pn.-Pt. 8-19;So-Nd. 9-19

Wyprawy pod patronatem Etraveler.pl

  • Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Równoleżnik Zero 2015 – Wrocławski Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza

    Autor: Źródło: materiały promocyjne

    Data publikacji: 25.03.2015 09:20

    Liczba odwiedzin: 2455

    Festiwal Podróżniczy im. Olgierda Budrewicza Równoleżnik Zero, który odbędzie się w dniach 9-11 kwietnia 2015 r. w Mediatece (Pl. Teatralny 5) i Bibliotece Turystycznej (ul.Szewska 78) to wydarzenie skierowane do osób pragnących poczuć klimat podróżowania oraz wspaniała okazja do spotkania z podróżnikami i autorami książek. Tegoroczna edycja będzie poświęcona krajom Ameryki Północnej i Środkowej. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Spotkanie z podróżnikiem: „Chcieć to móc” – Paweł Kilen w pięć lat po świecie

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 02.03.2015 10:11

    Liczba odwiedzin: 2555

    Pięcioletnia podróż Pawła Kilena w poszukiwaniu przygody i spełnienia marzeń. Z lekkim zarysem planu i z bardzo małym budżetem. Udowadnia wszystkim, a przede wszystkim sobie, że powiedzenie „Chcieć, to móc” nie jest fikcją. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • WyCHILEoutowana

    WyCHILEoutowana

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.09.2014 12:38

    Liczba odwiedzin: 7460

    „Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu Niemców, którzy mówią po hiszpańsku i czczą bohatera narodowego o nazwisku O’Higgins”. Właśnie ta, zasłyszana wieki temu opinia na temat Chile pchnęła moje zainteresowania w kierunku owego chudego jak patyk kraju. Choć od tamtego czasu minęło już wiele lat, ciekawość pozostała, ale decyzja o wyjeździe zapadła dopiero niedawno. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka południowa, chile, patagonia

  • Czas na debiut – Strefa Darien

    Czas na debiut – Strefa Darien

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 25.09.2014 10:24

    Liczba odwiedzin: 4155

    Książka Michała Zielińskiego to osobisty zapis wrażeń z wyprawy do jednego z najmniej uczęszczanych rejonów świata – południowoamerykańskiej selvy, czyli dżungli. »

    Tagi: patronat medialny

  • Kurs na Indonezję

    Kurs na Indonezję

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 19.09.2014 09:47

    Liczba odwiedzin: 4957

    Karolina i Bartek, para młodych inżynierów z Krakowa i autorów bloga Kurs na Wschód, wkrótce rusza w kolejną podróż. Tym razem zamierzają odwiedzić Indonezję, przyjmując za cel nie tylko relaks pod palmami, ale także zebranie sporej ilości materiału reporterskiego, który ma czytelnikom ich bloga pokazać azjatycki kraj od podszewki. Karolina i Bartek obierają kurs na Indonezję! »

    Tagi: patronat medialny, azja, indonezja

  • 8000 km Across Canada

    8000 km Across Canada

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 01.08.2014 16:09

    Liczba odwiedzin: 4489

    Czy można pokonać pieszo dystans 8000 km w ciągu 8 miesięcy, samotnie, bez większego wsparcia z zewnątrz, mierząc się z różnorodnymi warunkami klimatycznymi oraz terenowymi? Można, trzeba mieć tylko jasno określony cel. A taki z pewnością przyświeca Jakubowi Mudzie, który wraz z początkiem stycznia 2015 roku wybiera się w pieszą wyprawę 8000 km Across Canada, od wybrzeża Pacyfiku aż po Atlantyk. »

    Tagi: patronat medialny, ameryka północna, kanada

  • 850 km, by znaleźć dom

    850 km, by znaleźć dom

    Autor: Anna Kaca

    Data publikacji: 16.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 4024

    W tegoroczne wakacje razem z moim czworonogiem pokonam pieszo 800 km, promując adopcje psów aktywnych. Od Karkonoszy po Bieszczady będę prezentować ludziom dwa bardzo aktywne psy, które od wielu lat nie potrafią znaleźć domu. Pokaże również, że wakacje można spędzać ze swoim czworonogiem w fajny dla obu stron sposób. »

    Tagi: patronat medialny

  • Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Archeolodzy (znowu) w podróży – czyli autostop w Skandynawii tropami wikingów

    Autor: Archeolodzy w podróży

    Data publikacji: 11.07.2014 12:45

    Liczba odwiedzin: 3364

    Minął ponad rok, odkąd grupa archeologów i jeden grafik zdecydowali się na podróż swojego życia, odwiesiła na jakiś czas pracę i studia i wyruszyła do Rosji. Teraz, projekt „Archeolodzy w Podróży” odżywa – w nieco zmienionym składzie (więcej info tutaj: http://archeolodzywpodrozy.blogspot.com/p/o-nas.html) ruszamy tym razem na północ! »

    Tagi: europa, norwegia, skandynawia, patronat medialny

  • Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Z uśmiechem na (Bliski) Wschód

    Autor: Tomasz Korgol

    Data publikacji: 01.07.2014 11:07

    Liczba odwiedzin: 2935

    Celem mojej najbliższej wyprawy jest Nepal. Trasa wiedzie z Wrocławia przez Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję, Gruzję, Armenię, Irak (Kurdystan), Iran, Pakistan, Indie, Nepal. Łącznie 15 tysięcy kilometrów, samotnie, autostopem. Wyprawa jest częścią projektu pod nazwą ,,Z uśmiechem na (Bliski) Wschód”. »

    Tagi: patronat medialny, azja, indie, nepal

  • Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Podróżować to żyć – podsumowanie I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 30.05.2014 11:39

    Liczba odwiedzin: 2805

    W trakcie minionego I Festiwalu Podróżniczego Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, któremu patronował między innymi portal Etraveler.pl, słuchacze mieli okazję nie tylko przenieść się w odległe i niezwykle różnorodne części świata, ale i dostali spory zastrzyk inspiracji, po którym na pewno niełatwo będzie wysiedzieć w domu. »

    Tagi: europa, polska, patronat medialny

  • Gobi Expedition 2014

    Gobi Expedition 2014

    Autor: Łukasz Kraka-Ćwikliński

    Data publikacji: 26.05.2014 16:34

    Liczba odwiedzin: 2951

    Wyprawa przez drugą co do wielkości pustynię na świecie zbliża się wielkimi krokami. Do jej rozpoczęcia zostały niespełna dwa miesiące, co sprawia, że jest to dobry moment, by przypomnieć zainteresowanym, na czym polega jej wyjątkowość. »

    Tagi: azja, mongolia, gobi, patronat medialny

  • Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Festiwal Podróżniczy u Przyrodników

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 26.05.2014 15:10

    Liczba odwiedzin: 2461

    Już w najbliższy piątek (30.05.) rusza w Lublinie Festiwal Podróżniczy u Przyrodników. W programie znalazły się slajdowiska z całego świata: Kolumbia, Antarktyda, Portugalia, Niemcy, Słowenia, Chorwacja) oraz z Polski (Opolszczyzna i Białowieski Park Narodowy). Ideą Festiwalu jest ukazanie piękna i bogactwa przyrody w skrajnie różnych rejonach świata. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • Bałkany Trip 2014

    Bałkany Trip 2014

    Autor: BusTrip into the Wild

    Data publikacji: 12.05.2014 09:20

    Liczba odwiedzin: 10293

    Jak opisać w kilku słowach projekt BusTrip Into The Wild? 26-letni volkswagen T3, siedmioro podróżników i 12 krajów, które chcemy odwiedzić w trzy tygodnie, jak najmniejszym kosztem. »

    Tagi: patronat medialny, europa

  • I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 28.04.2014 10:02

    Liczba odwiedzin: 14832

    Już 23 i 24 maja rusza w Środzie Wielkopolskiej pierwszy Festiwal Podróżniczy organizowany przez Klub Szalonego Podróżnika. Dwa dni festiwalowe będą składać się z prezentacji prelegentów o „Statuetkę Klubu Szalonego Podróżnika” za najlepszą prezentację podróżniczą, prezentacji filmów oraz relacji podróżniczych zaproszonych gości specjalnych. Poza tym na każdego z uczestników czekają liczne konkursy i atrakcje festiwalowe. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • 4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    4 Żywioły – podróż autostopem dookoła Islandii

    Autor: Joanna Maślankowska i Adam Wnuk

    Data publikacji: 15.04.2014 11:35

    Liczba odwiedzin: 3309

    1 miesiąc, 2 autostopowiczów i 4 żywioły do pokonania. Podczas miesięcznej wyprawy zasmakujemy dań gotowanych w rozgrzanej ziemi, wykąpiemy się w najwspanialszych wodospadach Europy, staniemy na skraju dwóch ogromnych płyt tektonicznych jednocześnie i (mam nadzieję) nie zostaniemy porwani razem z namiotem przez niezwykle silne wiatry. Wszystko to z dobytkiem na plecach i wyciągniętym w górę kciukiem. »

    Tagi: patronat medialny, europa, islandia

  • I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    I Festiwal Podróżniczy w Środzie Wielkopolskiej

    Autor: Etraveler.pl

    Data publikacji: 21.03.2014 14:44

    Liczba odwiedzin: 16382

    24 maja 2014 r. w Ośrodku Kultury w Środzie Wielkopolskiej w ramach Średzkich Sejmików Kultury 2014 odbędzie się I Festiwal Podróżniczy zorganizowany przez poznański Klub Szalonego Podróżnika. W ramach Festiwalu przewidziane są przede wszystkim prelekcje podróżnicze, slajdowiska, dyskusje i spotkania z podróżnikami. Prelegenci przedstawią swoje dotychczasowe podróże po różnych regionach świata i opowiedzą związane z nimi historie, przygody i wrażenia. »

    Tagi: spotkania i imprezy podróżnicze, patronat medialny

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Następna »

Spotkania i imprezy podróżnicze